Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Inteligentna jazda > Odpowiedzialnościowo-psowo
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
MalinaA Superbojowniczka od 26 marca 2003 | Polkowice | GG: 1953824
2004-10-20 20:07:22 Zgłoś
Mój ostatni wypadek, kiedy to pogryzł mnie pies, dał mi do myślenia. Tym bardziej, że i na HP ostatnio wiele w temacie psów się mówi. Czy właściciel może ręczyć, że akurat jego pies jest łagodny, przyjazny, nie zrobi krzywdy?? Na logikę: sama sobie nie ufam jak zachowam się w określonej sytuacji, a co dopiero opowiadanie, że zwierzę zareaguje tak a nie inaczej. Mamy te swoje psiska w domach, niby je znamy, ale czy na pewno?? Czy znamy na tyle siebie?? Trudny to temat. Trudno powiedzieć tak lub nie, ale może ktoś spróbuje. Dla mnie to też terapia będzie.

--
Matka głupich jest zawsze w ciąży
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
HansSlave Bojownik od 29 września 2004 | Zwoleń | GG: 1033282
2004-10-21 10:16:33 Zgłoś
Witam!

Zapytałem siedząca naprzeciwko mnie Panią Weterynarz co o tym sądzi. Odpowiedź: Absolutnie nie można ręczyć za zachowanie psa.
Teraz już ode mnie. Łagodność psa obserwowana przez właściciela wynika z jego zaaklimatyzowania do warunków panujących w rodzinie i stosunku właściciela do psa i otoczenia. Agresywny właściciel często ma agresywnego psa. Jednak nawet najłagodniejszy pies może stac się agresywny w sytuacjach, w których poczuje się zagrożony (np. wizyta w nie znanym miejscu, obecność obcych osób, zapachów, głośnych dźwięków).
Natomiast jeżeli chodzi o ręczenie za swoje reakcje mogę tylko niestety mówić za siebie. Ja wiem jak zareaguję w codziennych sytuacjach. Wątpię jednak czy ktokolwiek jest zdolny powiedzieć co zrobi w sytuacjach silnie stresujących jak wypadek samochodowy czy pożary (ogólnie chwile zagrożenia życia). W takich sytuacjach przeważnie stery przejmuje "system bezpieczeństwa mózgu" - podświadomość i instynkty. System ten działa natychmiastowo bez czasochłonnej analizy sytuacji i wyboru jednego z możliwych działań.

--
b00g13
b00g13 Superbojownik od 19 stycznia 2004 | Birmingham | GG: 4384288
2004-10-21 13:40:31 Zgłoś
Jestem w stanie powiedzieć o moich psach czy mogą ugryźć czy nie. Jestem też w stanie powiedzieć w jakich sytuacjach mogłyby ugryźć. Z własnych doświadczeń wiem, że najwięcej zależy od właściciela, są ludzie, którzy nawet jakby mieli genetycznego mordercę w domu, to i tak nie bał bym się go pogłaskać, bo sami potrafią psa wychować (na przykład ch4ron ). Są i tacy ludzi u których bałbym się wziąć kanapowca na kolana. Żeby zebrać to do kupy, nie psów się boję a ich właścicieli.


Tak a propos tej dyskusji. dogoterapia

--
"(...)Niedawno dałem się też przekonać żeby zobaczyć remake Żywotu Briana w reżyserii Mela Gibsona(...)"
realone
realone Nie Pyta od 21 maja 2003 | Łódź | GG: 3060749
2004-10-21 13:59:43 Zgłoś
Odkąd pamiętam w domu był pies.Pierwsza wyżlica mieszkała z moimi rodzicami zanim przyszłam na swiat.Na newralgiczne poporodowe tygodnie przeprowadziła się do dziadków po czym wróciła.Jak się mozna domyślić byłam dla niej intruzem.Na dodatek wielce męczącym jako ,ze w dziecięcej ciekawości sprawdzałam czy "peskowi" da się oczki wyjąć lub jak mocno przymocowane są uszka.Iga raz nie wytrzymała i warknęła ostrzegawczo..I tu nastapiła prawidłowa reakcja rodziców,od razu uświadomili jej nową hierarchę stada słowem dostała w tyłek i usłyszała ,że nie wolno.I starczyło.jedna zdecydowana reakcja zamknęła sprawe raz na zawsze.
Następna psica -też wyżeł sprawiła ,że zaczęłam się zastanawiać ,czy ta rasa w ogóle umie ugryźć.
Teraz mam foksteriera.Nigdy nie lubiłam tej rasy,wydawała mi się głupia ,wredna i szczekliwa.Stałam się posiadaczką Zulejki dlatego,że wujek chciał oddac szczeniaki ich suńki w dobre ręce..I cóż sie okazało? Foksik jest najkochańszym najmądrzejszym pieskiem i łatwo dało się mu wytłumaczyć na kogo nie można nawet warkać.
Nawet w stresowych sytuacjach typu wizyta u weterynarza ,żadna z moich psic nie próbowała gryźć człowieka (jedyny atak to rzucenie sie na maszynke elektryczną przy okazji strzyzenia foksa)

Myślę ,że zwierze to zwierze i nie da sie na 100 przewidzieć jego reakcji ale jeśli nie uczy się psa agresji i szybko i stanowczo reaguje sie na wszelkie wybryki mozna zminimalizować szanse,że psu nagle odbije.Wiem ,że jeśli kiedys w domu zawita "mały nowy obywatel" nie pozbęde się Zuleja.Po prostu zachowam ostrożnośc,skarce psa jeśli kiedykolwiek spróbuje byc agresywny.Ustale jasno hierarchie stada.
A w domu bez psa to tak jakoś dziwnie.......

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Kvak Superbojownik od 18 czerwca 2003 | Noir City
2004-10-21 18:08:33 Zgłoś
Gdy miałem lat dwa bądź trzy, czyli w czasach gdy ma pamięć nie działała jak należy ;) zaatakował mnie duży wilczur. Nic mi się nie stało, ale uraz pozostał duży. Do dziś boję się psów, choć przez ostatnie dwa-trzy lata lęk ten udało mi się zwalczyć. Kiedyś na widok nawet jamnika ograniał mnie strach. Ale to raczej nie ten temat. Wydaje mi się, że odpowiedzialność za psa leży tylko i wyłacznie w gestii właściciela. To, że w terenie gdzie bawią się dzieci, chodzą ludzie, pies lata bez kagańca lub smyczy (albo przynajmniej jednego bądź drugiego) świadczy o głupocie właściciela psa. Cóż, nie można jednak oczekiwać, że wszystkie kundelki wielkości kota będę latać na smyczy i w kagańcu, no bo cóż - nie wyobrażam sobie jakie szkody taki pies mógłby spowodować. Jednak wszystko większe i bardziej agrsywne musi po prostu być pod kontrolą. Jeżeli nie chcemy zakładać kagańca - niech chociaż smycz daje nam kontrolę nad psiakiem. I na odwrót, jeżeli chcemy by pies pobiegał, niech ma ten kaganiec (o ile w okolicy jest sporo osób.)

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
cwiklia Superbojownik od 2 czerwca 2004 | Kędzierzyn
2004-10-22 12:54:14 Zgłoś
:b00g13 przyznaję Ci całkowitą rację nie należy bać się psów ale ich właścicieli. Sam mam w domu potwora - owczarek środkowoazjatycki - i to na dodatek wziętego ze schroniska. Mniej więcej wiem w jakich sytuacjach pies wymaga zaostrzonej uwagi a w jakich mogę być zupełnie spokojny.

a tak na marginesie to mój pies to zboczeniec i prędzej zacznie się do "ofiary" (nieistotne czy to pies czy człowiek) dobierać niż zacznie gryźć

--
Open your eyes, time to wake up Enough is enough is enuogh
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mila_2 Misiek od 10 grudnia 2002 | Zgierz / Łódź | GG: 2309775
2004-10-22 13:14:40 Zgłoś
dokładnie w tej kwestii zadziałał pewien dzielnicowy na jednym z łódzkich osiedli. Są przepisy, które mówią, że psa trzeba wyprowadzac na smyczy i w kagańcu. Policjanci obecnie pilnuja jak to jest z respektowaniem tych przepisów. Wiem z relacji gazetowo-telewizyjnych, ze podchodzą do tej sprawy "po ludzku" nie karaja włascicieli ratlerków, którzy wyprowadzili je bez kagańców. Skupiają swoją uwagę na psach ras agresywnych, kilka spraw trafiło juz do sądu...a co ja powiem w sprawie psów - w domu rodziców mam niestety głupiego rozpuszczonego psa, którego wyprowadzam tylko i wyłącznie na smyczy - i wiem, że to tylko i wyłącznie wina rodziny, która pozwoliła kundlowi wejść sobie na głowę. W moim własnym domu napewno nie zabraknie czworonoga, ale nie pozwolę na coś takiego co mam teraz...

btw. dobrze, ze Jacek ma kochana sunię

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
MarcinKulik Superbojownik od 10 września 2001
2004-10-23 09:33:55 Zgłoś
Rodzice mieli przez kilkanaście lat skundlonego wilczura, który w tym roku został uśpiony. To był pies mieszkający w zagrodzie, który strzegł gospodarstwa. Siłą rzeczy to nie miał więc być pies łagodny, który nikogo nie ugryzie. I był to pies przede wszystkim nieobliczalny. Nikogo poważnie nie pogryzł, ale kilka nieprzyjemnych sytuacji było. Potrafił biegać sobie wśród naszych gości, merdając ogonem, aż nagle coś w niego wstępowało i zaczynał warczeć. Byli ludzie, którzy regularnie do nas przychodzili i ich znał, ale nie lubił i zawsze warczał na ich widok (trzeba było nawet od góry rozciągnąć siatkę, żeby nie wyskoczył z zagrody, bo to mu się parę razy zdarzyło). Wiele zależy od wychowania psa, ale moim zdaniem pewnego ryzyka zachowań zwierzęcia nie da się wyeliminować. Dlatego uważam, że _każdy_ pies powinien biegać na smyczy albo w kagańcu. Właściciel wie (albo tak mu się wydaje), że jego pies nie jest agresywny i jeśli podbiega do kogoś, robi tak po to, aby z kimś się przywitać, a nie go ugryźć. Ale inna osoba ma prawo tego nie wiedzieć i ma prawo czuć się bezpiecznie. Nawet ratlerek potrafi ugryźć, dlatego uważam, że pewne wymogi powinny być przestrzegane przez właścicieli wszystkich psów, choćby dany czworonóg był najmniejszy, najłagodniejszy i najmilszy na świecie...

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
zofix Bojownik od 27 lipca 2004 | GG: brak
2004-10-24 14:38:35 Zgłoś
Różnica pomiędzy zwierzętami i ludźmi polega m.inn. na tym, że my, ludzie, myślimy. I choć mamy wyuczone jakieś zachowania, wpajane w głowy od dzieciństwa (nie mlaskać, zasłaniać ręką usta podczas ziewania czy kaszlenia, przepuszczać kobietę przodem itd.) zdarza nam się zapomnieć. A i nierzadko używamy względem kogoś określenia: "Nie spodziewałem się tego po Niej", "Co w Nią wstąpiło?", no i mniej poetycko: "Coś Jej odpierd***ło.
I czego tu oczekiwać od wytresowanych, "wychowanych" piesków?
Od kilku lat mam pieska. I choć to najłagodniejsza bestia na ziemi, gdy ktoś mnie zapyta czy gryzie, czy lubi dzieci, zawsze odpowiadam: "Jeszcze nikogo nie ugryzła a za dziećmi, póki co, wręcz przepada". Nie odpowiadam za zachowanie mego pieszczocha, za swoje też choć mam tą przewagę, że nad pewnymi zachowaniami mogę panować. Najpierw pomyśleć, potem zrobić. Czasami niestety to nie wychodzi...

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
MarcinKulik Superbojownik od 10 września 2001
2004-10-24 21:13:42 Zgłoś
Nie odpowiadam za zachowanie mego pieszczocha

Odpowiadasz, przynajmniej cywilnie.
Art 431 kodeksu cywilnego:
§ 1. Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, zobowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy.

§ 2. Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
zofix Bojownik od 27 lipca 2004 | GG: brak
2004-10-25 21:41:00 Zgłoś
Masz rację, MarcinKulik, źle się wyraziłem. Ale już prostuję. "Nie odpowiadam za zachowanie mego pieszczocha" oznacza, że nie mam pewności, czy aby na pewno w każdej chwili zachowa się "po swojemu", czyli łagodnie i przyjaźnie. Dlatego też, tak przedstawiam swego pieska. Gdyby zdarzyła się sytuacja, którą opisałeś (posługując się paragrafem), oczywiście poczułbym się do winy. Ale nie o to w przedmiotowym problemie chodziło...

--
skaut
skaut Superbojownik od 10 kwietnia 2002 | Tam gdzie Bufetowa buduje mosty
2004-10-27 16:24:37 Zgłoś
siemanos
Podobnie jak mam golden retrivera. Suczkę. To mój pierwszy pies - nie licząc kilku na wsi u babci. Mam z nią jedyny kłopot - ważąc 30 kg, a mając 9 miesięcy moja Vena jest szczeniakiem - łasi się do dzieci (najbardziej), a one się jej boją. Z racji gabarytów.
GR, to najbardziej (chyba) pokojowa rasa na świecie. I jeśli ktoś - jak np. MalinA - chciałby się pozbyć lęku w stosunku do psów - polecam kontakt z Goldenkami.

Za dwa miesiące będziemy mieli maleństwo w domu - już czekam na chwile, gdy Vena będzie się starała zalizać naszą córeczkę-

Czego i Szanownemu Bojownictwu życzę
pozdro
Skaut
ps. powyższy wywód nie znaczy, że nie boję się pitbulli, rotwailerów itp. niezależnie co by dobrego o nich mówili właściciele

--
Prawicowy oszołom: Donku?! Dooonku, okazie zdrowia! Nie masz może na zbyciu nerki?
myszsza
myszsza Superbojowniczka od 10 lutego 2004 | Wrocław
2004-10-31 18:29:51 Zgłoś
Witam serdecznie. Jestem szczęśliwą właścicielką Piesowej - owczarek niemiecki. Jest z nami już ponad 11 lat, gdy zamieszkała z nami, Agata (córka) mała jakieś 8,5 roku. Aga praktycznie ją wychowała. Aczkolwiek nie przydarzyły jej się jakieś agresywne reakcje wobec ludzi (pomijam wilczy uśmiech gdy zaczepiali mnie jacyś tacy po nocy), zdaję sobie sprawę z siły i możliwości zwierzęcia. Dlatego, czując się odpowiedzialna, staram się przewidywać wszelkie możlwe psie reakcje. Choć Piesowa kocha dzieci, trzymam ją na smyczy podczas głaskania, w lesie trzymam za obrożę, gdy spotykamy obcych ludzi (po co mają się bać?!), pieczołowicie kontroluję relacje nowoprzybyłego kociaka i Piesowej. Zawsze będę obstawać, że za wszystkie bez wyjątku przykre lub tragiczne wypadki spowodowane przez psy winni są ludzie. Wystarczy myśleć i stosować zasadę ograniczonego zaufania. No i oczywiście, dobrze znać mowę ciała naszego psiego przyjaciela.
A tak w ogóle, raz jeden byłam pogryziona przez psa, było to takie małe, czarne rozjazgotane stworzenie bez smyczy i kagańca, bo: "ona jest taka mała, krzywdy nie zrobi nikomu". Istotnie, małe to, mogłam kopnąć, lecz martensem pewnie bym ciężko uszkodziła. A z dżinsami musiałam się pożegnać.

--
Ratując jednego psa, nie zmienisz świata, lecz zmienisz świat dla tego jednego psa.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
MalinaA Superbojowniczka od 26 marca 2003 | Polkowice | GG: 1953824
2004-10-31 20:48:20 Zgłoś
Brakoczas mnie dopadł, więc nie mogłam się wcześniej w dyskusję włączyć. Zacznę od końca początku: nie jestem pewna czy akurat teraz jakakolwiek psia terapia mi może pomóc. Mam w domu psa, jamnika, ale to jest mój Gustaw, od 11 lat a ja mu i tak nie ufam do końca. Wiem, że potrafi dziecko wystraszyć szczeknięciem, warknięciem. Jak mogę mu wierzyć, że krzywdy nie zrobi komuś, skoro w zabawie, zupełnie niechcący kiedyś mnie ugryzł-ja to wiem, ale ktoś inny nie wie. Teraz ,na ulicy, nawet maleńki szczeniak na smyczy potrafił doprowadzić mnie do histerii. Nie sądzę aby GR był akurat w tym momencie terapią dla mnie. Nie wyobrażałam sobie wcześniej, że pies może być zagrożeniem. Wychowałam się z psami, nie wyobrażam sobie , żeby w domu nie było chociaż najmniejszego (w miarę warunków i możliwości). Jednak szok jaki przeżyłam wciąż jest we mnie, to jest straszne! Marzyłam o domu, w którym miała będę kilka psów, koty, fretki, dużo zwierzątek. Teraz już nie chcę. Od trzech tygodni śni mi się ten koszmar. W snach widzę jak ten pies na mnie się rzuca: widzę jego oczy-nie ma w nich złości, nie ma agresji, ale instynkt, wcześniejsze nauki dały znać. Ja wiem, że to nie jego wina, że tak go wychowano. Tyle, że krzywdę mi zrobił. Bardziej boli ta świadomość niż ból fizyczny. On się zachował tak jak go nauczono. Analizuję we dnie, to co się wydarzyło. Odważyłam się na spotkanie z nim. Jechaliśmy do rodziców, bo był jakiś tam problem (wcześniej ich wręcz szantażowałam, że przyjadę jak jego nie będzie). Mama przeprowadziła mnie przez podwórko, miałam zamknięte oczy, słyszałam tylko jak szczekał. Przesiedziałam w domu całe popołudnie, żeby tylko go nie widzieć. Odjeżdżałam ze świadomością, że rodzice cierpią okrutnie. Tata obiecał, że psa uśpią. Mi bardzo przykro jest, że tak się stało. Dylemat straszny: jaką decyzję podjąć?? Weterynarz stwierdza, że zwierzę jest zdrowe. Rodzice nie mają sumienia tak z zimną krwią podjąć decyzji. Ja ich rozumiem. Z drugiej strony ja nie potrafię przezwyciężyć tego lęku. Dość się ostatnimi czasy wycierpiałam, nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Mam swoje drugie życie- podarowane. Czy naprawdę muszę teraz poświęcić je przypadkowemu psu??
Mocno namieszałam. Taka już moja natura, niestety:okrutnie pechowa i jednocześnie szczęściara (gdyby nie kurtka to on by mnie od razu za gardło złapał).

--
Matka głupich jest zawsze w ciąży
myszsza
myszsza Superbojowniczka od 10 lutego 2004 | Wrocław
2004-11-01 22:30:56 Zgłoś
Tak bardzo krótko: pies to nie dzika bestia, której jedynym zamiarem jest zabić. To najwspanialsze stworzenie pod słońcem! Psu do życia niezbędna jest akceptacja, miska, pieszczota i jasne reguły. Któregokolwiek czynnika zabraknie, lub człowiek go przeinaczy, pies jest chory i może być groźny. Ale bez przesady. Media nagłaśniają pogryzienia i zagryzienia, nie piszą jakoś o tym, że pies uratował, uchronił, pomógł. To tak, jakby generalizować: ktoś mnie zaczepił, zbluzgał i uderzył, a więc ludzie są źli i niebezpieczni. Piesowa obudziła nas, gdy nie dokręciłam gazu, podniosła alarm, gdy córka za mało zjadła, a może za dużo insuliny wzięła i o mały włos wpadla w śpiączkę, rozładowuje wszelkie złe nastroje minami, jęczeniem lub szczekaniem. Nieomylnie rozpoznaje nasze nastroje, poziom cukru u córki, bezdech u męża. Jest nam niezbędna w stopniu conajmniej takim samym, jak my jej. Buziaki.

--
Ratując jednego psa, nie zmienisz świata, lecz zmienisz świat dla tego jednego psa.
skaut
skaut Superbojownik od 10 kwietnia 2002 | Tam gdzie Bufetowa buduje mosty
2004-11-02 11:50:44 Zgłoś
siemanos all

MalinA:
współczuję - Tobie, rodzicom i temu nieszczęsnemu stworzeniu...
Nie wiem jakby się zachował - pewnie tak samo jak Ty.
Ja całe życie byłem się - lub byłem ostrożny - w stosunku do psów. Rodzice jednak zaprzeczali, że byłem pogryziony.
Teraz - jak zaznaczyłem wyżej - wciąż nie podchodzę do groźnych ras.
Może za wyjątkiem owczarków, myszsza...-;)
Tylko jakoś moją optykę zmieniła nasza goldenka.

Wspólczuję M. i pozdrawiam
Skaut

--
Prawicowy oszołom: Donku?! Dooonku, okazie zdrowia! Nie masz może na zbyciu nerki?
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
MalinaA Superbojowniczka od 26 marca 2003 | Polkowice | GG: 1953824
2004-11-20 21:52:05 Zgłoś
:myszsza masz rację!! W moim przypadku doszło do tego incydentu, bo człowiek "przeinaczył" psa. Na szczęście jest już wszystko dobrze.
Ja mam w domu psy od zawsze i nigdy żaden nie wyrządził nikomu krzywdy.Co prawda to "tylko" jamniki (był i doberman), ale zawsze kochałam i uwielbiałam psy. Teraz mam fobie związane z tym co się wydarzyło, ale nie winię zwierząt. Schodzę z drogi psom i ich właścicielom. Wierzę, że z czasem się uporam z tymi fobiami, tak jak poradziłam sobie z innymi. Coraz lepiej mi to wychodzi. Dziękuję wszystkim bardzo za wypowiedź. To na prawdę mi pomogło.

--
Matka głupich jest zawsze w ciąży
Forum > Inteligentna jazda > Odpowiedzialnościowo-psowo
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj