Indyjski horror-komedia. Całkiem sympatyczny, jeśli ktoś umie znieść te tańce i śpiewy. Ale tu to przynajmniej w dużej części maja dobre uzasadnienie fabularne.
Otóż w pewnej miejscowości w Indiach co roku odbywa się 4-dniowy festiwal, w czasie którego w nocy krąży po mieście upiór kobiety i porywa samotnych facetów.
Oczywiście za proste by było, gdyby faceci trzymali się w kupie, zawsze któryś musi sobie wyjść samotnie na dwór.
No i główny bohater okazuje się być przepowiedzianym obrońcą miasta. Przy okazji odkrywając rodzinną tajemnicę.

Aha, jest mała scenka w trakcie napisów. I jeszcze dodatkowy taniec

Co mi się spodobało szczególnie - hindusi w tym filmie potrafili przedstawic zajebiście zawód krawca

--
Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione.