Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Narzekalnia! > Re: Głupole :C
kaab
kaab Bojowniczka od 12 sierpnia 2005
2017-06-16 14:10:30 Zgłoś
dobra, nieważne, już doczytałam co napisałeś na hp
Ostatnio edytowany: 2017-06-16 14:11:00

--
chodzenie po bagnach wciąga :)
paula_jasu
paula_jasu Bojowniczka od 25 czerwca 2012 | Starachowice
2017-06-16 14:11:34 Zgłoś
:kaab, wierzę
Ale mam teraz Dalię w Kielcach, to w końcu będę mogła przymierzyć spokojnie
A mój rozmiar mi wystarcza, za M podziękuję

--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-16 14:12:24 Zgłoś
Kręgosłup musi straszliwie cierpieć

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
paula_jasu
paula_jasu Bojowniczka od 25 czerwca 2012 | Starachowice
2017-06-16 14:12:40 Zgłoś
Uff, już się lekko przestraszyłam ale widzę że wszystko ok

--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-16 16:52:11 Zgłoś
Mamy kolejny element historii z dreszczykiem

Dziupla
- Te, kapelusz – usłyszałem lekko podpity głos gdzieś za plecami – do ciebie mówię – odwróciłem się i zobaczyłem dwóch typków. Spacerowałem akurat mniejszymi uliczkami Moniek, próbując przewietrzyć głowę z wczorajszego zaduchu. Najwyraźniej jednak trafiłem w niekoniecznie turystyczne miejsce, a komitet powitalny szykował imprezę niespodziankę. Niespiesznym krokiem podchodzili, zachowując jednocześnie czujność zwierzyny gotowej do natychmiastowego ataku. W jednej z kieszeni płaszcza nosiłem czasem kastet i szczęśliwie się złożyło, że to czasem nastąpiło dzisiaj. Zanosiło się na awanturę, a za darmo dać sobie obić mordę nie planowałem. Kilka kroków przede mną zatrzymali się jednak i ten wyglądający na absolwenta jakichś siedmiu klas zagadał
- Jureczek nawijał, żeś pan jesteś dobry w załatwianiu spraw. My tu z kolegą Strączkiem mielibyśmy coś do zrobienia dla ciebie.
- Właśnie – potwierdził kolega Strączek.
- Zamieniam się w słuch, panowie. Czym mogę wam w ten piękny dzień służyć?
- Co on pierdoli? – zagadnął kolegę półgębkiem Strączek.
- Pyta, czegu chcemy – wyjaśnił uprzejmie ten, który robił za posła.
- A, nu to mów mu.
- Nu, już mówię, zamknij się.
Przyglądałem się temu kabaretowi z rozbawieniem, minę jednak trzymałem poważną, bo w pysk mogłem dostać w każdej chwili.
- Bo widzisz – kontynuował – taka sprawa jest, że nam furki ktoś podpierdala. Mamy podejrzenia, ale musimy mieć pewność.
- Idźcie na komendę – poradziłem jak ojciec najlepszy.
- Tyczka, jebnąć mu?
Tyczka i Strączek, to jakiś dowcip?
- Spokój, my na mendy nie sprzedajemy. A jeszcze inna sprawa jest taka, że te furki, to tak nie do końca nasze są.
Oczy zrobiłem jak po atropinie. Czy te dwa pajace obwieściły mi właśnie, że ktoś kradnie im kradzione auta? Tyczka musiał zorientować się jakie zaskoczenie wywołał i zebrał się do wyjaśnień.
- Nu, trefne są, ale nigdy z Moniek. Z Białego to i owszem, gdzieś z Łap albo Szepietowa też. Ale ani jedna nie jest tutejsza albo ze wiosek. Swoich byśmy nie ruszyli. – Tyczka wykazał dość osobliwy przykład lokalnego patriotyzmu, musiałem przyznać.
- I co? Chcecie żebym namierzył dziuplę, do której trafiają te wasze autka?
- No jakbyś pan zechciał, to już nigdy żaden ze chłopaków krzywdy ci nie zrobi. Tylko w czasie awantur w barze albo na weselu. Ale to inne w ryj niż na ulicy.
Musiałem przyznać mu rację. Immunitet na obitą gębę na terenie metropolii Mońki był kuszącą nagrodą. A faktem niezaprzeczalnym było to, że w barze czy na weselu to inne w ryj. Takie się nie liczy.
- Dobra, chłopcy. A co wiecie? Wspominałeś o podejrzeniach. – Skoro przyjąłem robotę, nastał czas na detale.
- Nu, jest takich trzech łachów – rozpoczął Strączek – ze więźnia do Knyszyna wrócili. Myślim, że to oni, bo za furki siedzieli. Wyszli ze dwa tygodnie temu, i od wtedy nam trzy sztuki zginęły. Dwie pierwsze pewno już dawno puszczone, ale ostatnia jeszcze powinna być do znalezienia, zniknęła wczoraj.
- Co to za bryka?
- Golf trójka. Taki czerwony ze napisem Fast Life na dupie.
Zaskoczenie? Niezupełnie.
- No dobra, i gdzie myślicie tego szukać?
- Jak na Knyszyn pociągiem pojechać, to od stacji Tykocką w stronę miasta. I tam takie jeziorka są po lewo, a na prawo idzie się ścieżką do lasu. Kiedyś tam mieli dziuplę. My sami nie chcemy iść, bo to siara, no i awantura gotowa. Jedź, znajdź tę brykę i jak się uda to przywieź. Jak nie, to przynajmniej powiesz nam czy dobrze myślim.
Ok. Zebrałem się do drogi i poszedłem na stację kolejową. Do Knyszyna dotarłem całkiem szybko, nie jest daleko. Okolica przyjemna, woda, las. Łatwo stracić czujność, ale nie byłem tam na spacerze. Z pozoru proste zadanie mogło zakończyć się poważną rozróbą. Nie wiedziałem co to za typy, ale jeśli siedzieli, prawdopodobnie nie były to byle leszcze.
Na leśnej drodze wyraźnie widać było ślady opon. Cholera, mógł tędy jechać byle grzybiarz, czy inny użytkownik terenów zielonych. Słaba to poszlaka, ale innej nie było. Podążałem tym tropem dobry kilometr, aż dotarłem do niewielkiej polanki z rozpadającą się szopą na środku. Ślady kończyły się na trawie przed drzwiami, więc wiele wskazywało na to, że jestem u celu. Teraz trzeba się było przyczaić. Właściciele mogli być w pobliżu, a ewentualną walkę chciałem rozpocząć z najdogodniejszej pozycji. Obszedłem budyneczek nie wychodząc zza linii drzew, wyglądało, że jest bezpiecznie. Pozory mogą jednak mylić, kończąc okrążenie dostrzegłem trzech kafarów siedzących przy flaszce i zakąsce. Pytaniem zasadniczym było, ile zdążyli już wypić? Jeśli rozpoczynali libację, byli w niebezpiecznym stadium pobudzenia alkoholowego. Stan nieśmiertelności jeszcze przed stanem nieważkości. W tej sytuacji byłbym z góry skazany na porażkę. Cofnąłem się do miejsca, z którego nie widziałem kafarów, a i oni nie mieli szans zobaczenia mnie. Cichutko podkradłem się do szopy i spojrzałem przez okno do środka. Monieckie chłopaki miały słuszne podejrzenia. Na środku stało cudo wiejskiej motoryzacji z jakże wymownym napisem Fast Life. Na dupie, jak w opisie. Potrzebna była dywersja. Musiałem wygonić ich z tej polanki i migiem wyprowadzić brykę na drogę. Tylko co zrobić? Zdecydowałem się na chwyt najprostszy z możliwych. Jeśli dopiero co wyszli z więzienia, groźba powrotu za kratki byłaby najskuteczniejsza. Wróciłem do lasu, ustawiłem się tak, żeby mieć tych pacanów w zasięgu wzroku i zacząłem wydzierać się w niebogłosy „POLICJA, NIE RUSZAĆ SIĘ, JESTEŚCIE OTOCZENI!” I tego typu głupoty. Liczyłem na to, że w odruchu bezwarunkowym rzucą się do ucieczki. I nie przeliczyłem się. Skoczyli w las. Miałem nie więcej niż kilka minut zanim bałwany zorientują się, że ktoś ich robi w balona. Pobiegłem do szopy, na szczęście nie była zamknięta. Kretyni byli tak pewni siebie, że zostawili kluczyki w stacyjce. Usiadłem za kierownicą. I nagle, jak piorun w drzewo, trafiła mnie tragiczna myśl. Kurwa, przecież ja nie potrafię prowadzić auta! Skup się, wyjeździłeś jedenaście godzin. Sprzęgło, kluczyk i Rakietowy. Sprzęgło odpuszczać powoli, bo będzie niedobrze. Jakoś się udało. Wyjechałem na polankę. Teraz jedynka i wykręcamy. Kątem oka zauważyłem, że towarzystwo przedzierało się przez krzaki w stronę szopy. Trzeba było przyspieszyć akcję. Wykręciłem, i nadal na jedynce oddalałem się z miejsca akcji. Wyjechałem na polną drogę i odważyłem się wrzucić dwójkę. Nawet sprawnie, ale strużki potu ciekły mi po plecach a ręce drżały jak na ciężkim kacu. Ściskałem kierownicę aż pobielały mi palce. Po chwili wyjechałem na Tykocką i skręciłem w prawo w stronę drogi na Mońki. W lusterku zobaczyłem trzy wkurzone do granic możliwości szafy jadące na skuterach. W aucie byłem stosunkowo bezpieczny, chyba że mieli klamki, chociaż w to akurat wątpiłem. Raczej nie ryzykowaliby strzelaniny w imię odzyskania skradzionego rzęcha. Dojechałem do skrzyżowania. Zwolnij, zachowaj szczególną ostrożność, włącz kierunkowskaz. Upewnij się, że nie stwarzasz zagrożenia i płynnie włącz się do ruchu. Tak mówiły zasady. Tylko tym razem zasady miałem w dupie. Mknąłem już na trójce rozwinąwszy zawrotne 50 na godzinę. Tyle. Szybciej nigdy nie jechałem. Pościg zbliżał się do mnie z każdą sekundą. Pomyślałem, że zepchnę do rowu pierwszego, który się ze mną zrówna. Powinno to ostudzić pozostałą dwójkę. Byli już tak blisko, że mogłem rozpoznać ich twarze. Prawdę mówiąc, ta wkurwionych bandziorów nie widziałem od dawna. W dłoni jednego z nich dostrzegłem metalowy pręt. Jeśli zniszczyliby karoserię, pewno skończyłoby się to krucjatą odwetową monieckiej ekipy. W sumie miałem to w dupie, ale jakoś tak nie po drodze mi było ze staniem się przyczyną lokalnego konfliktu. Szybka decyzja, zwolniłem troszkę i pozwoliłem się doścignąć. Tak jak zaplanowałem, delikatnym ruchem kierownicy wytrąciłem osiłka z równowagi. Poleciał do rowu a jego kamraci odpuścili. Już trochę spokojniej pojechałem w stronę Moniek. O kontrolę policyjną nie musiałem się martwić. Kilka dni wcześniej znalazłem prawo jazdy w paczce chipsów. Mój osobisty prawnik twierdził, że na monieckie standardy to w zupełności wystarcza. No, może nie prawnik, a student prawa, ale przecież studenci paragrafy znają lepiej niż zawodowe papugi. Muszą być przygotowani na egzaminy.
Już w Mońkach zajechałem pod umówiony z Tyczką adres. Chłopaki pichcili kiełbasy na grillu i walili browary. Wysiadłem z bryki i zawadiacko poprawiłem kapelusz.
- No jak panowie, wasza bryczka? – rzuciłem częstując towarzystwo papierosami.
- No no, kapelusz, sprawiłeś się zawodowo – gwizdnął pod nosem Tyczka.
- A które to skurwiele byli? – dorzucił Strączek.
- Jak mówiliście, takie trzy karki z Knyszyna. Mieli dziuplę na polance niedaleko torów. Łap kluczyki, Tyczka. – rzuciłem pęczek, a chłopak jednym ruchem złapał je i schował do kieszeni.
- Nu, tak jak ustalone. O gębę może być w Mońkach spokojny. A i masz tu jeszcze trzy stówki za fatygę.
Nie gardzę pieniędzmi. Szkoda, że w wyniku tej draki byłem w Knyszynie raczej spalony, ale przecież przyjechałem do Moniek. Więc pies srał Knyszyn.
- Dajcie chłopcy browarek, trochę mnie ta przygoda o suche gardło przyprawiła.
Eleganckie „pssst” oznaczało początek fajrantu.


--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
janekradas
janekradas Superbojownik od 7 marca 2006 | Nad Dzierżęcinką
2017-06-16 17:34:42 Zgłoś
Widzę, że utożsamiasz się z nim

--
too late to die young
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-16 17:50:31 Zgłoś
Wątek prawka? Jakoś mi pasowało do kontekstu

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-16 17:51:19 Zgłoś
*konwencji, nie kontekstu

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
janekradas
janekradas Superbojownik od 7 marca 2006 | Nad Dzierżęcinką
2017-06-16 18:13:48 Zgłoś
Zgadza się

--
too late to die young
Triskal
Triskal Bojownik od 17 marca 2006 | Augustów
2017-06-16 20:44:35 Zgłoś

--
All we see or seem is but a Dream within a Dream. Ashes to Ashes but Dust won't be Dust...
kaab
kaab Bojowniczka od 12 sierpnia 2005
2017-06-17 08:18:56 Zgłoś
Dziękuję za literki do porannej kawy


--
chodzenie po bagnach wciąga :)
tamquamleorugiens
tamquamleorugiens Superbojownik od 19 października 2009 | Ostatni dinozaur
2017-06-17 08:24:02 Zgłoś
Ostatnio edytowany: 2017-06-17 08:24:13

--
Darmowe cycuszki!!! NOM NOM NOM!!!
m_niebieski
m_niebieski Woził Niemca dla statusu od 9 sierpnia 2005 | WarszaFFka | GG: 139714
2017-06-17 11:57:54 Zgłoś
Poranna kawa z przelotnym deszczem. Qfffaaa, lał z przerwami całą noc i jeszcze teraz nie pozwala na spacer
Ale jak trza to trza i idziemy nad morze

--
Mój nick bardziej naukowo brzmi tak m_heksacyjanożelazian(II) potasu żelaza(III) TU ŹRÓDŁO
paula_jasu
paula_jasu Bojowniczka od 25 czerwca 2012 | Starachowice
2017-06-17 11:58:45 Zgłoś

klasa
Dobrze, że nikogo nie było jak czytałam o prawie jazdy znalezionym w chipsach
Tylko zjadłeś k w "tak wkurwionych bandziorów"

--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
janekradas
janekradas Superbojownik od 7 marca 2006 | Nad Dzierżęcinką
2017-06-17 12:50:07 Zgłoś
:m_niebieski, ma się przejaśnić. Jutro ma być w ogóle ładnie, pewnie na wasz wyjazd

--
too late to die young
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-17 13:34:28 Zgłoś
Paulka, zauważyłem już po czasie na edycję
:kaab, cała przyjemność po mojej stronie

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
paula_jasu
paula_jasu Bojowniczka od 25 czerwca 2012 | Starachowice
2017-06-17 16:14:29 Zgłoś
Nawet dobrze Wam poszło trzymanie kciuków, właśnie dotarliśmy do Krakowa

--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
Djbanan
Djbanan Złamas od 30 czerwca 2004 | Szczecin
2017-06-17 17:14:22 Zgłoś
:m_niebieski Tak mnie się przypomniało, masz tam piękną trasę rowerową po nasypie wąskotorówki, która prowadzi aż do Białogardu (Karlina). Prosta zadbana, kupa MOPów po drodze i kilka zabytków


--
kaab
kaab Bojowniczka od 12 sierpnia 2005
2017-06-18 08:43:43 Zgłoś
Paulka, zostańcie do jutra w Krk


--
chodzenie po bagnach wciąga :)
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2017-06-18 14:13:11 Zgłoś
Kawy bym się napił

--
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-18 15:39:17 Zgłoś
To chyba nie jest trudne wyzwanie?

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
paula_jasu
paula_jasu Bojowniczka od 25 czerwca 2012 | Starachowice
2017-06-18 16:44:49 Zgłoś
:kaab, chętnie ale nie​ tym razem niestety. Już siedzimy w pociągu powrotnym. Niektórzy z nas mocno wkurzeni


--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
janekradas
janekradas Superbojownik od 7 marca 2006 | Nad Dzierżęcinką
2017-06-18 17:18:53 Zgłoś
gratki

--
too late to die young
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-18 17:27:32 Zgłoś
Dzięki

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
kaab
kaab Bojowniczka od 12 sierpnia 2005
2017-06-18 19:05:20 Zgłoś
Paulka, którzy i za co?

- jeszcze raz graty i

--
chodzenie po bagnach wciąga :)
paula_jasu
paula_jasu Bojowniczka od 25 czerwca 2012 | Starachowice
2017-06-18 20:36:12 Zgłoś
Oczywiście ja, przez :lordziqa. Zamiast wracać wieczorem wygodnie autem wracaliśmy już o 17tej, na dodatek starym kiblem. Mocno wkurzona byłam zwłaszcza jak zobaczyłam pociąg
Ale już mi przeszło

--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2017-06-18 21:11:55 Zgłoś
:kaab, Dziękuję

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
kaab
kaab Bojowniczka od 12 sierpnia 2005
2017-06-18 21:42:26 Zgłoś
Nie ma za co

coś bym zjadła. Nie wiem tylko co

--
chodzenie po bagnach wciąga :)
paula_jasu
paula_jasu Bojowniczka od 25 czerwca 2012 | Starachowice
2017-06-18 21:47:47 Zgłoś
Mnie ciągnie do czegoś słodkiego, ale na szczęście nic w domu nie mam

--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
kaab
kaab Bojowniczka od 12 sierpnia 2005
2017-06-18 21:56:44 Zgłoś
Ja mam. Zapraszam, jakbyś jednak stwierdziła, że musisz

--
chodzenie po bagnach wciąga :)
Forum > Narzekalnia! > Re: Głupole :C
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj