Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kuchnia pełna niespodzianek > Risotto sugli carciofi, czyli na karczochach. Niedoskonały, bo szynki na cz…
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-03-25 23:50:53 Zgłoś
Karczochy to bardzo fajne warzywo. Kłuje jak kaktus i zostawia czarne łapska, ale nadaje się doskonale do wielu dań, czy sałatek, a przy tym świetnie działa na wątrobę, co w tych czasach jest dość dużym plusem
Wiem, że akurat karczoch nie jest typowo polskim, zimowym warzywem, ale może akurat komuś sie trafi. Jeśli trafi się świeży, to dla niego są te wszystkie obrazki, jeśli trafi się mrożona paczka, temu zostanie zaoszczędzone 20 minut życia, mniej więcej

Dwie małe porady: karczochy sprzedaje się na sztuki, kto chciałby sprzedawać na kg, tego lepiej omijać. Wybierając karczochy zwracajmy uwagę przede wszystkim na jędrność pąka, jak i jego kolor. Czarne przebarwienia niezbyt dobrze rokują.

Moje karczochy były już lekko przywiędłe, ale nadal bardzo dobrze się nadawały do z(a)gotowanego im losu.

Do risotta na 4 osoby będziemy potrzebować:
- trzech, czterech karczochów
- dwóch, trzech szalotek
- oliwy ev, nie żałując, bardziej 1/3 szklanki, niż dwie łyżki promowane w większości przepisów
- ok 400-500g ryżu parboiled, do risotto, dale nam największy margines błedu przy czasie gotowania, ale jeśli jesteśmy asy w ryżowe klocki, to możemy wybrać arborio, vialone, lub inny risottowy typ. Mocno unikałabym orientalnych odmian.
- 1l rosołu, jeśli robimy z kostki (ja używam wołowej), to pamietajmy, że ostateczny poziom osolenia będzie taki, jak ten rosołu. Chyba, że chce nam się bawić w dosalanie i dopieprzanie, wtedy możemy i jedną wrzucić na litr.
- parmezan, ile lubimy
- speck, czyli szynka tyrolska, ze trzy cienkie plasterki, ten, co go dziś nie dowieźli, ewentualnie jakaś inna szynka typu surowego, w stylu parmeńskiej
- siekana pietruszka
- sól
- pieprz
- łyżka masła
- sok z połowy cytryny do zakwaszenia wody do karczochów


I to by było chyba na tyle...

Karczochów miałam sześć, lekko podwiędłych, bo czekałam na dzisiejszą domową dostawę, żeby mi ten speck przywieźli, nie doczekałam sie przed obiadem, więc zaczęłam przygotowania:



Karczochy mają mnóstwo odpadów, zaczynamy od oderwania zewnętrznych płatkoliści, dopóki zieleń w dolnej części nie ustąpi złocistości, szykujemy miskę z zakwaszoną cytryną wodą, inaczej błyskawicznie zczernieją:



Tak obrane tulipanki okrajamy z ok 1/3 górnej części, jak i z łodygi (której nie wyrzucamy jeszcze):



Serca karczochów dodatkowo okrajamy w dolnej części, tak:



Przekrajamy na pół, jeśli karczoch jest ładny, nie potrzebuje dodatkowego okrajania, wrzucamy do zakwaszonej wody:



Często jednak ma tak ostre końce na końcówkach płatków przy prawej strzałce, które wyczujemy palcem, jak i "bródkę" z włoska przy lewej. Wtedy wykrawamy, starając się wykroić tylko niepotrzebne rzeczy (tu bródka niewielka, mozna taką zostawić, ale czasem całkiem długie kudełki tam siedzą):



Zostały nam jeszcze łodygi, te odcinamy na wysokości nie wyższej niż 10cm od pąka, obieramy z zewnętrznych włókien, wrzucamy i je do kwaśnej wody:



Przygotowaliśmy karczochy, ocieramy pot z czoła, połówką wyciśniętej cytryny staramy się wybielić czarne łapska, wrzeszczymy, kiedy sok dezynfekuje nam pokłucia, ocieramy pot z czoła i zabieramy się za właściwe risotto.
Ci, którzy maja mrożoną paczkę śmieją się nam prosto w czambur i zaczynaja stąd:

Siekamy szalotkę na drobniutką kostkę, nareszcie płaczemy wszyscy bez wyjątku. Serca karczocha na plasterki, łodygi w kostkę. Ale radzę kroić karczocha dopiero wtedy, gdy juz jesteśmy przygotowani do dalszych etapów, czyli serca teraz, ale nóżki jeszcze niech się moczą:



Na kilka łyżek oliwy wrzucamy jedną czwartą posiekanej szalotki, posiekane serca karczochów, solimy, pieprzymy, przykrywamy i dusimy ok 15 minut, ewentualnie podlewając wodą, gdyby się wysuszyło za bardzo. W międzyczasie stawiamy na ogniu rosół vel wodę z kostką, czy też dwiema.



Kroimy na dość małe kwadraciki speck, czy inną szynkę, wrzucamy na sucho na patelenkę, podsmażamy na chrupiąco.

*foty brak, bo speck nie dotarł na czas*

Po kwadransie, kiedy karczochy i speck już mamy gotowe, a rosół się gotuje, stawiamy na ogień szerszy gar, do którego wlewamy oliwę i wkładamy kawalek masła masła (nie ebenezerujmy, risotto to nie jest danie dietetyczne, kilka kalorii w tę, czy w drugą stronę nie zrobi różnicy naszemu doopsku, a na widelcu i smakowo owszem), po czem na rozgrzany niezbyt mocno tłuszcz wrzucamy resztę szalotki i posiekane w kosteczkę łodygi karczochów. Kiedy się sklaruje szalotka, wrzucamy ryż, jak to zwykle przy risotto bywa podsmażamy mieszając do przezroczystości, po czym zmniejszamy mocno ogień i zaczynamy podlewać gorącym rosołem po chochli, max po dwie. Pod przykrywką, mieszając często. Następny rosół dodajemy, kiedy poprzedni już wchłonął, czyli kiedy ryż jest dość gęsty, ale jeszcze nie zaczął się przypalać.
W połowie gotowania wrzucamy i serca karczochów. Niech mają nauczkę za całe cierpienie, które nam zadały:



Podlewamy rosołem do wymarzonej konsystencji ryżu, na sam koniec wyłączamy gaz, zalewamy ostatnia chochlą rosołu, posypujemy tartym parmezanem, wrzucamy kawalątek masła masła, wsypujemy wysuszony na patelence speck, dodajemy pietruszki, mieszamy, przykrywamy i zostawiamy 5 minut do "dojrzenia". Serwujemy:



Bonusik:
Karczochów było sześć, a miałam jeszcze jajka i parmezan(na zdjęciu porcja całkowita parmezanu, i do risotto, i do torcika)

to zrobiłam torcik jajeczny. Ukradłam łyżeczkę szalotki z porcji na risotto, poddusiłam dwa pozostałe karczochy, jak do risotto, tyle że podduszone juz do miękkości zalałam roztrzepanym z solą, pieprzem i parmezanem jajkiem. Na małym ogniu i pod przykryciem ścięłam jajko, torcik był gotowy. Karczoch doskonale łączy sie z jajkiem, chyba nawet lepiej, niz szparag. Zjedliśmy na zimno na kolację:







Dziś w tv John Wick, potem Constantine. Radość dla oczu, obierałabym jak karczoszka: niby duża robota, w sumie, to wcale nie, a warto
Ostatnio edytowany: 2020-03-25 23:55:16

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
hubbabubba
hubbabubba Robi dobrze nawet przez telefon od 25 kwietnia 2003 | Oława
2020-03-26 00:33:42 Zgłoś
Jak odblokują Włochy i możliwość podróżowania, to wpraszam się na obiad

--
Powiedz "nie" narkotykom? Jeśli zacznę z nimi rozmawiać, to znaczy, że już powiedziałem "tak".
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-03-26 00:57:48 Zgłoś
:hubbabubba jak najbardziej będę się cieszyć i gotować
Ostatnio edytowany: 2020-03-26 00:59:05

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
discordia Naturalne Dobro Mazowsza od 28 października 2005
2020-03-26 02:39:02 Zgłoś
a ja jem pomidorówkę trzeci dzień
nigdy nie oprawiałam karczochów, ale już wiem, że tylko mrożone

--
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-03-26 02:50:13 Zgłoś
:discordia i bez rozmrażania, bardzo proszę, bezpośrednio na cebulkę, czy czosnek

To naprawdę gorzej wygląda niż w rzeczywistości

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Martus_87
Martus_87 Bojowniczka od 13 maja 2014
2020-03-26 05:20:43 Zgłoś
Nie umiem sobie wyobrazić smaku,bo nigdy nie jadłam karczochów ( tylko takie małe pypcie ze słoika ale gorzkie były z tego co pamiętam i średnio mi podeszły ;D )
Na pewno spróbuję ! (z mrożonych oczywiście),

Dziękuję i czekam na więcej;D

--
Yoop
Yoop Superbojownik od 9 maja 2006 | Poznań
2020-03-27 11:56:45 Zgłoś
Ze świeżymi faktycznie sporo zabawy, w dodatku u nas to dość rzadko spotykany towar i niekoniecznie najwyższej jakości. Ale w np. w Lidlu mają w takich małych słoiczkach już oprawione (w oleju), w Selgrosie mają też większe opakowania. Ponadto występują w postaci pasty (tak jak pesto). Bardzo dobre do makaronu w każdej postaci.

--
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-03-27 15:46:04 Zgłoś
:yoop nie jest w sumie aż tak źle, powiedzmy, że namalowałam diabła straszniejszego może, niż jest w rzeczywistości
Tych w oleju nie polecałabym raczej do tego typu dań, wolę je uzywać do sałatek i przystawek na zimno, ale mrożone (zwykle już oczyszczone i pokrojone), wrzucone jeszcze zamrożone na szalotkę, cebulkę, czy czosnek, są bardzo dobrym zamiennikiem. Jedyne, czego nie można być pewnym, to właśnie stan oczyszczenia karczocha w mrożonce, często zdarzają się te niezjadliwe kawalki, które przy ręcznym czyszczeniu świeżego na pewno okroimy. A pasty nie znam, będę musiała się rozejrzeć


:martus_87 karczoch faktycznie ma lekko gorzkawy posmak, tak jak zresztą prawie wszystkie rzeczy, które wspomagają wątrobę. Ale nie jest nieprzyjemny, wręcz przeciwnie. Najbardziej może wyczuwalny, kiedy je się go na surowo, w pinzimonio (evo, cytryna, sól i pieprz, emulsja), ale musi być do takiego jedzenia bardzo świeży i wysokiej jakości.

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Yoop
Yoop Superbojownik od 9 maja 2006 | Poznań
2020-03-27 21:19:49 Zgłoś
Chodzi o coś takiego
https://www.bevisrl.com/catalogo-prodotti/creme-e-salse/crema-carciofi-ape

W lidlu można czasami kupić i wygląda tak (jest nawet opis w barbarzyńskim języku, być może wcale niepochlebnym ):
http://petardo.over-blog.it/2015/04/pate-di-carciofi-deluxe-da-lidl.html

A Ty masz też możliwość zrobić sobie taką pastę samodzielnie, więc na pewno warto spróbować. Przepisów jest mnóstwo.
Tutaj też w dzikim języku, ale składniki nawet ja rozumiem.
https://blog.giallozafferano.it/allacciateilgrembiule/pesto-di-carciofi/

--
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-03-28 00:47:13 Zgłoś
:yoop yessaaa! Nie kupuję, więc mi co z oczu, to i z serca, a przy okazji i pamięci Z tych gotowych kremów i past to tylko truflowe sobie od czasu do czasu wezmę, no i pesto, kiedy nie ma pomysłu na makaron, a biały wyłazi już bokiem Taki pasztet u nas z reguły używa się do grzanek, na przystawkę, ale może i zdaje egzamin do makaronu. Nie wiem, ale spróbuję i powiem, bo w tym drugim linku po barbarzyńsku, ale bardzo pochlebnie wyrażają się na temat tych słoiczków z lidla

O! Pesto zrobię wcale nie takie, jak się zwykle robi i wrzucę przepis! No chyba, że już wrzucałam Bazylię teraz to chyba w każdym warzywniaku sie dostanie, co?

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
discordia Naturalne Dobro Mazowsza od 28 października 2005
2020-03-28 23:09:37 Zgłoś
Wrzuc robiłam kiedyś, takie prawilne, z własnej bazylii, ale ceny orzechow piniowych mnie wykańczaly

--
Forum > Kuchnia pełna niespodzianek > Risotto sugli carciofi, czyli na karczochach. Niedoskonały, bo szynki na cz…
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj