Ta historia zdarzyła się administratorowi tej strony. 24 lutego 2019, niedziela, Warszawa, ok. godz. 16.00. Skręcam z ulicy Madalińskiego w Aleję Niepodległości. Idę w stronę Metra Racławicka. Zatrzymuję się na pasach, bo mam czerwone światło dla pieszych. Obok mnie dwie zakonnice. Wzrok całej trójcy naszej zatrzymuje się na afiszu reklamującym przedstawienie Teatru Kwadrat "Berek 2, czyli upiór w moherze".
Zakonnica 1: Dostałam bilet na "Kinky boots" do Dramatycznego, ale chyba nie pójdę, bo to o mężczyznach przebierających się za kobiety. Może tam są jacyś geje, albo się ktoś rozbiera... Nie pójdę... Chyba...
Zakonnica 2: Ja bym poszła... Z ciekawości...
Zakonnica 1: A czy to się Panu Bogu spodoba?
Zakonnica 2: Nie powiesz Mu, że byłaś.
.................

Andrzej Zaorski: (...) Jeszcze za mojej bytności w Teatrze Współczesnym grano " Karierę Artura Ui" (z genialną rolą Tadeusza Łomnickiego). Ui to dziwne nazwisko, więc wszyscy mówilu: "Gram w Uju", albo "Będziemy grać Uja". Niedługo później ERWIN AXER pojechał do Austrii reżyserować "Wesele" Wyspiańskiego. Wówczas Andrzej Szczepkowski powiedział: "Erwin pojechał na wesele do Wiednia, a Uja zostawił w Warszawie".
................

Znakomity malarz, profesor Józef Pankiewicz, przechadzając się po krakowskich Plantach, spotkał znajomego ziemianina, który niedawno otrzymał tytuł barona.
Gdy Pankiewicz podszedł do niego, ten, na powitanie, z wyniosłą miną podał mu jeden palec.
A na to artysta:
- Gdzie pan chce, baronie, żebym go włożył?
...............

Kiedyś na próbie aktor Adolf Dymsza obserwował kolegę, który nie dawał sobie rady z rolą. Reżyser bezradnie rozkładał ręce. Wówczas Dymsza zabawił go taką opowiastką: 
Przed wojną na Chmielnej pewien kupiec otwierał sklep kolonialny. Kiedy malarz wykonywał napis "pomarańcze - cytryny - banany - grzyby", ostatnie słowo napisał przez "ż". Kupiec zwrócił malarzowi na to uwagę, na co ten odparł: „Jak wyschnie, to będzie dobrze”.
...............

Aktor Ludwik Solski namawiał poetę Jana Lechonia, by po obiedzie odwiedzili wesołe panienki. Lechoń, który nie był przesadnym amatorem kobiecych wdzięków, bronił się:
- Straszny dziś upał, a panienki to sport zimowy, jak łyżwy lub sanki…
- Nie zgadzam się - upierał się aktor - jak szczupła, to i w upał można!

Anegdoty teatralne, filmowe i muzyczne (fb)

--