Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Półmisek Literata > Kochanek
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
indyga Bojowniczka od 8 kwietnia 2011
2011-04-25 21:45:07 Zgłoś
Podszedł do niej i powąchał jej długie kręcone włosy. Zbliżył jej twarz do siebie i zaczerpnął jej oddechu swoimi ustami. Westchnęła głośno.
- Nie mogę, nie czuję się na siłach.
- Lila, dlaczego mi to robisz?
Zawahała się, nie chciała mu mówić kim tak naprawdę jest.
- Jeszcze nie teraz, proszę nie bądź zły ale sam wiesz co stało się z Michałem. Wylądował w szpitalu a po wszystkim umarł. Myślę jeszcze o nim, choć to było jeszcze jakiś czas temu. Boję się, że tobie może się stać coś podobnego.
- Nie przesadzaj, wierzysz w jakąś teorię spiskową dotyczącą twoich chłopaków?
- Nie wiem czy wierzę czy nie. Nie chcę po prostu by się stało coś z tobą.
- To miłe, że się o mnie martwisz.
- Idź już, chcę położyć się spać. - W końcu było już tak późno.
Zszedł powoli po rynnie z jej balkonu, spojrzał jeszcze na nią i poszedł w stronę swojego domu.
Lila szybko się przebrała w swoje czarne ciuchy. Pomalowała oczy, roztrzepała włosy i zmieniła się w kota. Nie miała czasu na rozmyślania o Jeremim. Jako, że była w tym momencie zwinnym zwierzęciem, zejście z balkonu nie sprawiało jej tyle wysiłku co jej kochankowi. Mimo wszystko i tak myślała o nim. Nie chciała się ujawniać i robić mu krzywdy.
Skradła się do Julka, tego przystojnego macho i powróciła do swej ludzkiej postaci. Zapukała do drzwi, a kiedy otworzył młody bóg, w bardzo szybkim tempie dopadła jego ust aby się tylko nie odezwał. Po pocałunku ofiara padła plackiem na ziemię. Na szczęście mieszkał sam, nie musiała się obawiać, że gdzieś za ścianą jest świadek. Upewniła się również, że dzisiaj nikt go nie odwiedził.
Zaciągnęła go do pokoju. Rozebrała i uderzyła w twarz. Obudził się i na wpół przytomny od razu zorientował się co jest grane. Słyszeli w mieście, że ktoś wykorzystuje i zabija młodych mężczyzn.
- Nie tylko nie to. - Wycedził z ledwością przez łzy.
- Cicho bądź, a nie będziesz cierpiał jak ci, którzy mi się stawiają. - Nikt nie mógł jej rozpoznać. Przebranie i makijaż był dodatkiem do tego, że dziewczyna umiała zmieniać wygląd. Umiała przekształcać się we wszystko na co miała ochotę, bez wysiłku.
Zaczęła powoli dobierać się do jego męskości. Dziwne bo w tym momencie Julek był właśnie przez nią gwałcony. To przecież niemożliwe, bez problemu jednak sprawiła, że chłopak był gotowy. I kiedy zaczęła się uroczystość poczuł niemożliwą przyjemność. Wręcz zwijał się z ekstazy. Ta kobieta była diabłem. Powoli ładowała swoje magiczne baterie. Robiła z nim różne rzeczy, dziwne i te najzwyklejsze aż w końcu kiedy stwierdziła, że już nie potrzebuje jego, najzwyczajniej skręciła mu kark. Żeby nie cierpiał jak to obiecała. Ubrała się, wygładziła czarny strój i zmieniła się w sowę. Ustała na parapecie i poleciała do siebie.
Była rozradowana i pełna energii. Ale raptem przyszedł smutek.
Kiedy obudziła się rano znalazła kamień owinięty jakąś białą kartką. To był list od Jeremiego. Wiedziała, że sprawy podążają niewłaściwą drogę. Nigdy jeszcze nikt nie działał na nią tak jak on.
Nie cierpiała mężczyzn była zwykłą magiczną kobietą, która potrafiła robić ze swoim ciałem wszystko czego potrzebowała. Jednak przy nim czuła się najlepiej. Nie poprawiała niczego w swoim wyglądzie.
Nie była zbyt piękna, zwyczajna kobieta. Stara, bo miała ponad 300 lat.
Znalazła go na kamieniu nad rzeką, tam gdzie prosił ją o spotkanie. Przekazał jej wiadomość, że znowu doszło do morderstwa. Przeraził się. Już tyle tutaj zabito mężczyzn.
- Nie bój się. - Powiedziała mu szeptem.
- Jak mam się nie bać. To wszystko powoli zaczyna być naprawdę przerażające. W końcu nie będzie tu w ogóle samotnych mężczyzn. Dziwne, że mężów nie zabija. - Hmmm, to dobry pomysł, pomyślała.
- Obiecuję, że tobie nie spadnie włos z głowy.
- A co ty masz do tego? Nie rozumiem.
- Może i mam. - Przegięła, niepotrzebnie to powiedziała.
- Co?! - Prawie krzyknął i wstał kiedy zorientował się, że nigdy tak się jeszcze nie bał. - Znam cię już prawie rok. Niby jesteśmy ze sobą i niby nie. Ale teraz zrozumiałem, że nie znam cię w ogóle. Mam nadzieję, że mi to wszystko teraz wyjaśnisz. - Usiadł ale kilka kamieni dalej.
- Jeśli nie odejdziesz.
- Nie wiem.
- Więc trudno, jak cię stracę to wyjadę. Choć kocham ciebie. - Tym razem też przegięła ale chyba w drugą stronę, bo Jeremi podszedł do niej i przyciągnął do siebie. Zaczął całować, mocno jakby długo się przed tym powstrzymywał.
- Ja też ciebie kocham. Nie musisz mi niczego już mówić. Wszystko już wiem. Domyśliłem się. Jestem tu po to by cię zabić. To znaczy, nie wiedziałem, że to ty jesteś sprawczynią tych wszystkich dziwnych zdarzeń. Miałem to kontrolować, kiedy wczoraj już przesadziłaś, postanowiłem, że już czas. Ale kiedy dziś dowiedziałem się, że to ty. Nie wiem co mam robić. - Był w kropce, a raczej w wielkiej czarnej dziurze. Bez wyjścia.
- Wiesz kim jestem?
- Wiem, że zabijasz choć nie wiem jak to robisz.
- Potrafię zmieniać swoją postać.
- Tak to działa. Jesteś moroną.
- A ty kim, że od razu wiesz? Jeśli masz mnie zabić musisz być wyszkolony.
- Jestem zwykłym człowiekiem, jak moi koledzy z tego samego fachu. Zajmujemy się magicznymi sprawami, utrzymujemy równowagę miedzy naszymi światami. Zastanawiam się co ja mam teraz z tobą zrobić.
Tym razem Lila się przestraszyła. Jeśli wiedział jak ma ją zabić, jeśli ma ją zabić, to co teraz w takim razie?
- Nie martw się. Wiem, że się boisz ale nie musisz. Jeśli obiecasz mi, że więcej nie zabijesz to ja nie zabiję ciebie, mimo, że cię pokochałem. Muszę wykonywać swoje polecenia. Tak jak ty czerpiesz siłę z seksu a jednak mnie nie zabiłaś, choć miałaś na to ochotę. Wiem o tym.
- Rzeczywiście mnie odgadłeś. Ale teraz zmieniłam zdanie. Nie zrobię tobie krzywdy i już więcej nikomu innemu.
- To jak zamierzasz dalej żyć. Chcesz się zestarzeć? Nie wierzę, że twoja rasa tego chce.
- Wiesz co jest powodem mojej nieśmiertelności. Jeśli będziesz mi pomagał nikogo nie skrzywdzę. Sam wiesz dlaczego zabijam. Kontakt bliski ze mną kończy się tym a może i zaczyna w taki sposób, że część mnie, czyli nieśmiertelność oddaję ofierze, muszę zabić od razu po inicjacji. Chcesz żyć ze mną wiecznie? Nie chcę ciebie zabijać.
- Czyli dochodzimy do pierwszego punktu. Związek ma się rozumieć? - Uśmiechnął się.
- Tak związek.
- No nie zależy mi na wiecznym życiu, chcę z tobą być. Jeśli jednak będę mógł dłużej to nie przeszkadza mi to. A czy w takim razie mogę liczyć na twoją pomoc?
- Zależy czego ode mnie oczekujesz.
- Pomimo, że będę twoim mężczyzną i kochankiem będziesz mi towarzyszyła w pilnowaniu równowagi. Tacy jak ja wiążą się niekiedy z magiczkami. Mogą w razie co zawsze je zlikwidować. - Wzdrygnęłam się. - Oj nie reaguj tak.
- Zobaczymy co pokaże czas.

--
beretta
beretta Superbojowniczka od 5 października 2008
2011-08-01 12:39:35 Zgłoś
fajny pomysł na dłuższy utwór jako opowiadanie z potencjałem za bardzo rozbudza apetyt i za szybko sie kończy.

--
Cosa Nostra tu jest... i czuwa... i cię zabije jak nie będziesz jeść mięska!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
indyga Bojowniczka od 8 kwietnia 2011
2011-08-12 16:00:34 Zgłoś
Może kiedyś kto wie

--
Forum > Półmisek Literata > Kochanek
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj