Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Hyde Park V > Z życia kierownika rozpieprzu cz. 3
Aleister
Aleister Trygław od 21 marca 2003 | Nigdziebądź | GG: 4151394
2017-01-06 12:19:45 Zgłoś
Ponieważ udało mi się w końcu coś stworzyć na www.rozbiorkowo.pl to i tu postanowiłem coś wrzucić

Zachęcam też do oglądania zdjęć na https://www.facebook.com/Rozbiorkowo/?fref=ts
I przechodzimy do anegdotek. Jak zwykle obrazki nie mają z nimi nic wspolnego



1.Ludzka fantazja

Jak wcześniej pisałem charakter robót wymaga, by za sterami maszyny sadzać osoby nieco bardziej inteligentne niż średnia krajowa. Ma to dużo zalet - kierownik zamiast stać i pokazywać palcem, może się zająć biurokracją. Ma też wadę - tacy ludzie, gdy są źli, potrafią zrobić dokładnie to, co im nakazano i dokładnie nie tak, jak sobie życzył kierownik.

Brygadzista - operator Satyryk i kierownik Student znali się od lat, jeszcze z czasów, gdy obydwaj pracowali na kopalni. Kierownik Student był z tych wymagających, którzy nawet gdy połapią się, że polecenie które wydali jest bez sensu, i tak je wyegzekwują. Brygadzista Satyryk miał fantazję. Rozbieraliśmy na pewnej fabryce kilka budynków. W tym jakiś niby garaż. Brama garażowa spodobała się prezesowi i kazał ją odzyskać. Jednakże fabryka wciąż trzymała w garażu jakieś swoje rzeczy. Brygadzista Satyryk dogadał się z brygadzistą fabryki, że po śniadaniu przyjdą, otworzą nam ten garaż i zabiorą swoje rzeczy, a w tym czasie my możemy demontować bramę.
Niemniej jednak, gdy na budowę przyszedł kierownik Student, to nie miał zamiaru słuchać żadnych wymówek. Dialog mniej więcej wyglądał tak:
- Panie Satyryk, proszę natychmiast otworzyć tą bramę
- Ale oni jeszcze…
- Nie obchodzi mnie to. Proszę natychmiast to otworzyć.
- Ale....
- Czy Pan nie rozumie, co się do Pana mówi?
Cóż, kierownik Student pewnie oczekiwał, że przyciągną węże i przepalą kłódkę, albo coś takiego. Nie spodziewał się tego, że brygadzista Satyryk wskoczy do koparki i wyrwie bramę szczęką. Prezes nie był zadowolony



2. Terror BHP

Na zachodzie obecnie sukcesy odnosi nowa koncepcja BeHaPu - "near miss". Polega ona na wyłapywaniu sytuacji potencjalnie niebezpiecznych i pisaniu na ten temat raportów, oraz eliminowaniu zagrożeń. W teorii brzmi pięknie.
W praktyce polega to np na tym, by zgłosić służbom BHP, że Kowalski się potknął o leżącą na ziemii cegłę i nic mu się nie stało (a mógł złamać rękę), a następnie załączyć protokół z usunięcia cegły i relacje z przeszkolenia ludzi na temat zagrożeń wynikających z leżących cegieł i porządkowania placu budowy. Czyli ubranie w biurokrację tego, co w zasadzie kierownik czy majster zwykle ubierają w kótkie i dosadne dynamizatory.

Aczkolwiek jesli mi przyjdzie wyrabiać normy w zgłaszaniu near missów (co na zachodzie już się zdarza), może być zabawnie.
Zdarzenie: Oglądałem z majstrem budynek, który ze względu na tragiczny stan techniczny został przeznaczony do rozbiórki. Zawiał wiatr i odpadł kawałek tynku. Spadł 2 m obok, a przecież mógł spaść mi na głowę.
Podjęte działania: Dla zabezpieczenia terenu zburzyliśmy budynek. W załączeniu zdjęcia



3. Technologia

YouTube jest pełne filmików z ludźmi, którzy myśleli, że rozbiórki są proste. Czasem konsekwencje są tragiczne, czasem tylko śmieszne.

Jeszcze w poprzedniej firmie zdarzyło mi się pojechać z kolegą z marketingu oglądać robotę. Sytuacja była kuriozalna. Rok wcześniej oglądaliśmy ten budynek i wyceniliśmy rozbiórkę zgodnie ze sztuką. Czyli zburzenie, wywiezienie odpadów, przekruszenie gruzu itp. Zamawiający stwierdził, że za drogo. Teraz zobaczyliśmy hałdę gruzu – po prostu ktoś przyjechał koparką, zwalił wszystko na kupę i pojechał. Dzięki czemu nie trzeba było płacić podatku. Teraz pytanie do nas – posprzątanie tego, wywiezienie odpadów, przekruszenie gruzu.

To nie była nasza zemsta. Naprawdę proste zwalenie na kupę to najgorsze co można zrobić. Bo gdy budynek jest cały, możemy w ten czy inny sposób zerwać z niego papę. Wywalić meble i śmieci, zanim rozburzymy ściany. Ba, jeśli klient sobie życzy z gruzu zrobić podbudowę pod przyszły parking czy halę, możemy odrzucać betonowe elementy na bok i rozdrabniać je osobno. Jednakże w tym przypadku mieliśmy przed sobą mieszankę gruzu, drewna, śmieci, papy i mebli. I faceta oczekującego, że się zabawimy w Kopciuszka. W rezultacie po prostu musieliśmy dać cenę wyższą, niż nasza oferta na całościową rozbiórkę sprzed roku. Zamawiający był zniesmaczony.


Swego czasu moi obecni podwładni spokojnie rozbierali sobie most, gdy przyszedł do nich człowiek z konkurencji. Ni mniej ni więcej, tylko zaczął im proponować, że jakby chcieli po godzinach dorobić, to mogą wpaść do niego na budowę. Ponieważ jednak mój obecny szef byłby chyba ostatnią (może po mnie) osobą, która by odmówiła swojej załodze nadgodzin, z fuchy nic nie wyszło. Zatem facet po prostu stał i obserwował, jak moja obecna załoga sobie radzi.
Jak się okazało ten człowiek rozbierał inny most, dla jednej z budowlanych korporacji. I aby dostać robotę zszedł z ceną jeszcze niżej, niż my. A ponieważ korporacjami rządzą tabelki, to gdy centrala widzi, że coś jest tańsze, wybór oferenta jest przesądzony. W rezultacie facet złamał most i nagle okazało się, że ani on, ani jego pracownicy nie mają koncepcji co dalej z tym zrobić. Próbował się ratować podglądając moich ludzi, ale… efekt był taki, że został usunięty z budowy, a my kończyliśmy za niego.

Chciałbym dodać, że to nauczyło kogoś w centrali korporacyjnej, że nie zawsze najtańsze jest realne do wykonania. Ale bym skłamał.



4. Pupilek

Stawiałbym, że w każdej większej firmie może się to zdarzyć. Dlatego, ku pokrzepieniu dusz – wszyscy mamy z tym problem
Mój ówczesny dyrektor w zasadzie był porządnym człowiekiem. Nawet go lubiłem. Miał jednak dwie wady. Jedną był wybuchowy charakter, drugą to, że wspomniany w pierwszym odcinku Tytus, był jego kolegą z młodych lat. Wręcz wszyscy się śmiali, że Tytus z Generałem mają sztywne łącze.

Pewnego razu Tytus wyciąga fundamenty łyżką koparki. Ja w tym czasie stoję 100 m od niego, i próbuję coś wymierzyć. Wtem patrzę, a Tytus wyciągnął już fundament i odciąga go dalej w tył i dalej… aż wjechał gąsienicą na naszego służbowego Transita.
Krzyknąłem tylko coś w stylu “coś k...a narobił baranie” i zacząłem obdzwaniać znajomych lokalsów, by pokazali mi kogoś kto nam tego forda naprawi szybko i tanio. Wiedziałem, że Generał będzie się darł, więc chciałem wszystkie informacje przekazać w jednej rozmowie. Zanim jednak coś ustaliłem, Generał zadzwonił sam. A jego pierwsze słowa brzmiały: “Czemu nie pilnujesz, jak oni parkują te samochody”



--
Jeszcze jedno hobby i wyjdę z internetu
nasa23
nasa23 Superbojownik od 19 lutego 2010 | brzeg dolny
2017-01-06 15:11:01 Zgłoś

Już wiem co jutro będzie na głównej

--
pies_kaflowy
pies_kaflowy Bęcwał Dnia od 2 czerwca 2008 | ni to miasto,ni to wieś,ni co kupić,ni co zjeść
2017-01-06 16:14:25 Zgłoś
Al

--
Aleister
Aleister Trygław od 21 marca 2003 | Nigdziebądź | GG: 4151394
2017-01-06 16:43:31 Zgłoś
A, byłym zapomniał

https://www.youtube.com/watch?v=HNSKgWTMtF4

--
Jeszcze jedno hobby i wyjdę z internetu
ArTuRRoS
ArTuRRoS Anal fitter od 12 marca 2005 | Zwyrolski Gdańsk
2017-01-06 19:11:46 Zgłoś


"Normy" z "near miss'ów" zdarzają się i u nas.
na całe szczęście mile widziane jest wyrobienie tylko 5 w miesiącu...

żeby było ciekawiej - branża spożywcza
Ostatnio edytowany: 2017-01-06 19:13:32

--
__:Art mówi: "Mały czy duży? Ważny aby zdrowy! Kobieto badaj swe piersi !!!"__
Forum > Hyde Park V > Z życia kierownika rozpieprzu cz. 3
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj