jak marnotrawny czując głód
nie idę po szatę cielaka i pierścień
ja tylko chciałbym przytulić się móc
do ściany domu i poczuć cień
co da schronienie bezpieczne

uniknąć Ojca co stoi tuż
szukając twarzy i śladów małych
spojrzenia które mówi wróć
a uśmiech taki że chwila i płacz
pierścień zaś ciężki i sandały

starszego ominąć z gradowym czołem
na którym błyskiem zazdrość płonie
lepsze wszak koźlę niźli brat pacan
a brak w tym wszystkim tylko matki
bo ja właściwie do niej wracam

--
Zżera mnie. Już mnie zeżarło, o.