<< >> wszystkie blogi

Skiosku&Pokiosku

bo rzeczywistość jest bardziej od fikcji, nawet ta pokioskowa

Uczennica

2015-06-30 10:27:00 · 4 komentarze
Blondynka, jak z obrazka Chełmońskiego z przaśnymi dziewuchami, śliczna, gimnazjum. Coś się czai za bardzo, jeszcze nie wiem, o co może chodzić i nawet nie podejrzewam, że za chwilę zgodzę się stać współodpowiedzialna za oszustwo. Głos jej się łamał, gdy mówiła:
- Proszę pani, chcę, żeby mi pani skserowała na kolorowo przód tego świadectwa i tył innego. Na jednej kartce. Proszę.
Druki na świadectwa mają takie specyficzne kolory i nie ma możliwości, żeby ksero wyszło w tym samym odcieniu. Poza tym kopia będzie się bardziej świeciła. Nie wiem, kogo chce oszukać, Zakładam, że rodziców. Zerkam na jej oceny: nie są złe. Pewnie chodzi o jakiś konkretny przedmiot, z którego chciałaby mieć lepszą ocenę. Dobra! Czemu nie? Zrobiłam to, o co prosiła i takiej ulgi, jaką miała na twarzy, gdy chowała do teczki kserówkę nie widziałam od dawna.
Rodzicu! Dokładnie się przyjrzyj świadectwu dziecka.

Przyszła teściowa

2015-06-30 10:26:00 · Skomentuj
- Gotuj krok po kroku?
- Tam, na półce.
- A... Moje gotowanie?
- Zaraz obok, na tej samej.
- A Przepisy czytelników?
- Mam tu, koło kasy.
Kładzie to wszystko na ladzie po dwa egzemplarze.
- Mój syn się będzie żenił - tłumaczy się - a ono gotować nie umie. Jeszcze mi go zagłodzi, nie będę czekać, nauczę to gotować, myślę. Tylko że ono nie chce się uczyć ode mnie, tylko z tych nowoczesnych gazet. Ja nie wiem, co to będzie...

Żująca

2015-06-30 10:25:20 · 1 komentarz
Żuje gumę mlaskając przy tym nieelegancko:
- Czy kupię u pani pudełko na biżuterię? - wyciamkała.
- Nie.
- A na pierścionek? - mlask!
- Też nie. Przecież to biżuteria.
- Nie - zażuła.
- Acha.
Co będę się z ciamkającą klientką kłócić.

Sprytny

2015-06-30 10:25:00 · 1 komentarz
Tata, taki rosły chłop z synkiem, na oko trzyletnim, którego niesie na barana. Tata przegląda gazetę, a mały zerka na mnie spod daszka czapki i po chwili odzywa się konspiracyjnym, dziecięcym szeptem:
- Tata?
- Taaak?
- A ta pani jest podobna do mamy.
Tu tata popatrzył na mnie, uśmiechnął się i wrócił do wertowania gazety.
- Nooo.
- Zaprosimy ją do domu?
- Hmm?
- Będziemy mieć dwie mamy, jedną dla Ciebie, drugą dla mnie.
- Synu, tata cię jeszcze musi nieco o życiu nauczyć.

Niedosłyszący

2015-06-30 10:24:10 · Skomentuj
Starszy gość, na pewno po siedemdziesiątce, typ emerytowanego urzędnika, niedosłyszący, więc mówię do niego patrząc mu w oczy, nieco wolniej i wyraźniej. Zjawia się co jakiś czas po ten sam zestaw: papierosy, zapałki, gazeta. Tym razem zaskoczył mnie pytaniem:
- Czy pani może mi wymienić te papierosy?
- Na jakie?
- Na takie same, tylko z innym napisem, bo ten jest straszny.
"Palenie zabija" - głosi napis umieszczony tam przez Ministra Zdrowia, który jest utrzymywany między innymi z pieniędzy z akcyz. Szukam i nie znajduję, na wszystkich "Palenie zabija", Palenie zabija", "Palenie..." Obracam się i oznajmiam klientowi:
- Innego napisu nie znalazłam.
- Proszę jeszcze raz dobrze poszukać.
Szukam, raczej po to, żeby go upewnić, bo ja już widzę, że "Palenie zabija"...
- I co?! Jest?! - drze się, myśli że nie dosłyszę, jak on, czy co? A że stoję nieco dalej i tyłem do niego, krzyczę:
- Palenie zabija!
W tym momencie weszła klientka.
- Słucham?! - klient.
- Palenie zabija!!!
Reakcja klientki była natychmiastowa:
- Co jest?! Czego się pani wydziera?! Przecież ten pan jest w takim wieku, że na pewno to wie! Niechże mu pani sprzeda te papierosy! O co tyle krzyku?

Panoramiczna Jolka

2015-06-30 10:24:00 · 1 komentarz
- Krzyżówki panoramiczne, proszę.
- Są na tych półkach - wskazuję dłonią, nie palcem, bo nieładnie.
- Na których?
- Na o, tych - wskazuję palcem. Wskazującym. Po coś się ten palec tak nazywa, prawda?
- Że tu?
- Tak - palec kreśli kółeczko w powietrzu.
- Ale panoramiczne?
- Tak jest na nich napisane.
- Bo one mają z boku trudniejsze wyrazy. Chcę takie, żeby tam były naprawdę trudniejsze, nie takie, co wiem. To są?
- Pani poszuka na tych półkach - palec, kółeczko - i sama oceni, ja nie wiem, które są dla pani trudniejsze, a które łatwiejsze.
- A pani nie może?
- Nie. Skąd mam wiedzieć, które dla pani są trudniejsze?
- A dla pani?
- Dla mnie? No nie wiem, nie rozwiązuję takich krzyżówek.
- Ale gdyby pani miała rozwiązywać?
- To bym się im przyjrzała po kolei i sama wybrała - palec dźga powietrze wskazując upierdliwą klientkę.
- To wezmę... te! - chwyciła pierwsze z brzegu, nawet im się nie przyglądając. Wzięła... Jolki, co zauważyłam zaraz po jej wyjściu.

Zdezorientowana

2015-06-16 23:51:11 · Skomentuj
Jest po 20.00, ale przez burzę jestem nieco spóźniona z wyjściem. Liczę pieniądze, kiedy do kiosku po świeżo umytej podłodze (drzwi otwarte, żeby szybciej wyschła) wchodzi starsza pani.
- Proszę pani, zamknięte mam.
- Ale jak zamknięte?
- No po 20.00 jest. Zamknięte.
- Jak zamknięte, jak ja weszłam?
- Drzwi są otwarte, żeby mi podłoga szybciej wyschła, ale kiosk jest zamknięty.
- Jak zamknięty, się pytam, jak otwarty, światło się świeci i pani tu jest? Znaczy, że otwarty!
- Proszę pani, niczego pani już nie sprzedam. Jest zamknięte - mówię niemal sycząc przez zaciśnięte zęby.
- To się trzeba zamykać, jak zamknięte, a nie, że otwarte i zamknięte. Luuudzie!

Kawalarz

2015-06-16 23:51:00 · Skomentuj
Przyszedł do kiosku taki dziadek - sąsiad, co to zawsze coś w ręce niesie: a to pierożki od córki, a to ciasto z pobliskiej cukierni, a to talerz wędlin po imprezie... Dzisiaj też coś miał. Zaglądam z zainteresowaniem, odchyla wieczko, pochylam się nad pudełeczkiem z niezidentyfikowaną jeszcze powonieniem zawartością, a tam...
- Robaki! Pirsza klasa! Na ryby na noc ide!
Błeeeee!

Wygrany

2015-06-16 23:50:00 · Skomentuj
Żul. Śmierdzący, brudny, zarośnięty, uśmiechnięty... wróć! No właśnie ten się nie uśmiechał, tylko podbródek mu się trząsł. Dziwny rodzaj delirium czy złość? Żule, jak chcą coś załatwić, to się uśmiechają. "Pani kierowniczko" albo inna "Szefowo" idzie zawsze w parze z uśmiechem obnażającym fatalny stan uzębienia. A ten się nie uśmiecha, tylko podaje mi blankiet do Mini Lotka i pyta:
- Czy mi pani wypłaci, jak to pokażę?
- Nie. Kupon poproszę.
- A mówiłem mu: Nie pij, tylko trzymaj, schowaj, bo jak się schlejesz, zapomnisz, gdzie włożyłeś! A on pijak i skurwysyn się nie mógł powstrzymać!
Dostrzega zaskoczenie na mojej twarzy i tłumaczy:
- Kupon mu dałem, koledze, ja już byłem troszkę tego, a on jeszcze nie. Jak zapomnę, gdzie ten kupon dałem, to będzie. To se myślę, dam jemu, schowa, się troszkę kulturalnie napijemy, nie powiem, ale ten umiaru nie zna! Menel jebany! Kupon schował i nie pamięta gdzie!!!
- Może się w domu znajdzie? Panowie poszukają.
- Jak on nie pamięta, gdzie myśmy w nocy byli?! Się rano koło fontanny obudziłem! Mówię pani, tam była wygrana, sprawdziłem. Niektórzy to nie umią alkoholu powiedzieć stop!

Ważka

2015-06-11 21:28:00 · Skomentuj
Skąd w centrum miasta ważka? Od wody daleko, fontanna wprawdzie jest, ale żeby regularna, złotozielona ważka mi po kiosku latała? W dodatku macha skrzydłami na oślep i wali w co popadnie, albo i w kogo popadnie. Pacnęła mnie parę razy w czoło, zanim obsłużyłam wszystkich klientów stojących w niewielkiej kolejce. Został tylko chłopak z kebabem w ręce. Stoi i patrzy, jak macham kartką papieru chcąc przegonić mały helikopter.
- Jak zjem, to ją złapię.
- Tak? Niech będzie, tylko jej nie zabij.
- Dobra.
Ważka zmęczona gonitwą usiadła na paczce Marlboro. Chłopak skończył jeść, wziął ode mnie kartkę papieru, zmontował z niej coś w rodzaju rożka i... zwyczajnie złapał ważkę, zaginając końce kartki. Podziękowałam. Zadowolony z siebie i uśmiechnięty zmierzał w kierunku drzwi niosąc niewielki pakunek w wyciągniętej ręce, kiedy zderzył się z nim spocony grubas. Ważka w papierku wyglądała jak awangardowy kolaż z jeszcze ruchomymi częściami w postaci skrzydełka.
- Rozgniótł nam pan ważkę.
- Ważkę? W kiosku? To kiosk, nie sklep zoologiczny. Niech mi pani da film do aparatu.
- Film do aparatu? To kiosk, nie zakład fotograficzny.
I poszedł. Chłopak zawahał się chwilkę, zanim wrzucił ważkę do kosza.
Autor
O blogu
  • Kilka lat temu pracowałam na pół etatu w kiosku, a że ludzie są różne - przekonuję się o tym do dziś
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
Statsy bloga
  • Postów: 99
  • Komentarzy: 106
  • Odsłon: 66499

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi