<< >> wszystkie blogi

RPA - z czym się to je?

Pap & chakalaka

Pół roku minęło - szybkie podsumowanie.

2017-03-29 14:09:00 · Skomentuj
Wczoraj minęło dokładnie 6 miesięcy od pierwszego kroku postawionego na afrykańskiej ziemi. Naszła mnie chwila refleksji i muszę przyznać, że nadal jestem zachwycony Krainą (nie takiej, zbereźnicy) Tęczy.

W królestwie Posejdona, czyli "nurkowałem" z rekinami.

2016-12-20 11:17:00 · Skomentuj
Godzina 4:45 rano czasu lokalnego. Umówiony kierowca wraz z moim znajomym zajeżdża pod moje lokum. Wsiadam do środka, bo czeka nas ponad godzina jazdy na południe od Durbanu w stronę Rocky Bay Beach. Pogoda całkiem przyjemna, lekkie zachmurzenie. Sielanka. Po drodze mijamy wioski i ich mieszkańców zaczynających poranne porządki. Sporo ludzi próbuje złapać stopa stojąc bezczelnie przy lewym pasie drogi, wymachując ręką w nadziei że ktoś się zatrzyma. Ot poranek jak co dzień. Ale nie dla każdego. My postanowiliśmy zostać Bagginsami. Jedziemy ku przygodzie!

eThekwini - o mieście słów kilka

2016-12-07 18:46:00 · Skomentuj
Największy port Afryki, trzecie pod względem populacji miasto RPA i stolica prowincji KwaZulu-Natal. Raj na ziemi, miasto w sercu lasu.


Byłem świadkiem mordu...

2016-12-04 17:56:00 · Skomentuj
Albo i nie, stu procentowej pewności nie mam, ale po kolei. Siedzimy sobie spokojnie ze znajomymi w moim ulubionym irish pubie, gdy nagle coś zaczyna się dziać. Ze środka wybiegają ludzie, ktoś się szarpie, ktoś zaczyna kaszleć. Po chwili cała scenka przenosi się na ulicę, gdzie czterech chłopa w muzułmańskim przyodziewku ludowym masakruje jakiegoś czarnego chudzielca, po czym wrzuca go do samochodu i wywozi w sobie tylko znanym kierunku. Gdy tylko samochód znika za horyzontem wszyscy bywalcy wracają do swoich szklanek i porzuconego stołu bilardowego jakby nigdy nic się nie stało, a impreza toczy się dalej.

KwaZulu-Natal - pierwsze starcie

2016-11-18 10:01:00 · 2 komentarze
Pod koniec września 2016 roku samolot dubajskich linii lotniczych wylądował na lotnisku King Shaka oddalonym o około 35 kilometrów od Durbanu - tak zaczęła się moja najwieksza jak do tej pory przygoda.

Sawubona!

2016-11-16 15:17:00 · Skomentuj
Czyli „Witajcie!” w języku rdzennej ludności mojego nowego miejsca na świecie - Zulusów. Od półtora miesiąca mieszkam w Durbanie w Republice Południowej Afryki, a że czekają mnie jeszcze 3 lata przebywania w tym kraju, stwierdziłem, że Joe Monster będzie idalnym miejscem, w którym mógłbym podzielić się przemyśleniami i obserwacjami dotyczącymi tego pięknego i podobno niebezpiecznego miejsca z bojowniczkami i bojownikami.

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi