Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak poradzić sobie z plagą wilków

28 590  
102   6  
Kliknij i zobacz więcej!Obrodziło latoś na Podhalu wilkami. Drapieżniki szczególnie upodobały sobie Józka Synuś- Gąsienice. Nie było dnia aby ze stada pasącego się na hali nie ubyło kilkunastu sztuk owieczek.

"Kur*aż jak tak dalij bydzie to mnie s torbomi puscom gadziny. Ani oscypków ani swetrów nie narobie i dutków się nie nachapie - rozpaczał. Pewnego wieczora, gdy podczas stróżowania przed szałasem surfował na swoim „laptoku” po internetowych forach dyskusyjnych dla hodowców owiec , rzuciła mu się w oczy wypowiedź jednego bieszczadzkiego pasterza, zachwalająca psa rasy mieszanej używanego przez autora jako stróża swojego stada. Pisał on „ …..nie tylko, że owiecki śpiom spokojnie to jesce syćkie wilki z okolicy Soliny pospier*olały kajsić (musi w Tatry) i spokój mom jak w zagrodzie…..”
Józek następnego dnia wsiadł w Pekaes i wyruszył do Starego Sącza. Stamtąd już tylko rzut onucą nad Solinę i po wieczornym, tęgim chlaniu z miejscowym kolegą po fachu wyruszył w drogę powrotną do Zakopanego dźwigając w ręku koszyk, którym coś się ruszało...

* * *

Najstarszy wilk z watahy wybrał się jak zawsze pod wieczór na zwiady. Coś go jednak dłużej niż zwykle zatrzymywało. Wilki coraz bardziej zniecierpliwione i głodne warczały na siebie nieprzyjaźnie a jedna z ciężarnych samic zaczęła wręcz zachęcać do otwartego buntu przeciwko przywódcy mówiąc, że specjalnie się spóźnia, aby odwrócić uwagę od istotnych problemów powstałych w stadzie i dodała, że za jej rządów przez ostatnie dwa lata takie coś byłoby nie do pomyślenia. Po prawdzie żaden zwierzak jej nie słuchał ale jakiś smród przecież pozostał.

W końcu wrócił przywódca. Był przestraszony jakby go goniło stado górali.
- Przenosimy się w Sudety – zawył – U Józka Gąsienicy widziałem tego rudego kundla co nas wygnał z Bieszczad. Nic tu już po nas.

Rozległ się przeraźliwy skowyt i całe stado rzuciło się do panicznej ucieczki.

No może nie całe.

Jeden młody wilczek postanowił zobaczyć co tak wystraszyło basiora przed którym wszyscy podkulali ogony i który zawsze był dla niego autorytetem. Opłotkami podkradł się w pobliże hali na której gąsienicowe owce po raz pierwszy od czterech miesięcy spały „snem spokojnem ”. Po dwóch godzinach dogonił swoich ziomków i nie czekając na pozwolenie zwrócił się do szefa.

- Wielki Wilku, nie rozumiem kompletnie przed kim my tak uciekamy ?

Zapanowała cisza jak makiem zasiał. Nawet ciężarna wilczyca nie odszczeknęła głupim komentarzem.

- Przecież to jest kundelek wielkości ratlerka – kontynuował młody – Jakby do mnie podbiegł to najwyżej mógłby mnie w dupę pocałować.

- No właśnie – odpowiedział poważnie Wielki Wilk – A czy ty, kur*a wiesz, jakie on ma pieruńsko zimne wargi.

Oglądany: 28590x | Komentarzy: 6 | Okejek: 102 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

09.04

08.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało