Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Piękne murale (a raczej deskale) na stodołach z różnych wsi Podkarpacia

20 270  
132   10  
Arkadiusz Andrejkow to artysta pochodzący z Sanoka na Podkarpaciu, którego pasją i źródłem utrzymania jest malarstwo i street art. W 2017 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację projektu „Cichy Memoriał” i część z jego dzieł chcielibyśmy wam dzisiaj zaprezentować, bo jest na czym oko zawiesić!
Pan Arkadiusz kilka dni temu zamieścił na swoim profilu na Facebooku podsumowanie swojego najnowszego projektu o nazwie „Cichy Memoriał”. Pisze w nim tak:

Jeszcze na wiosnę tego roku nie przypuszczałem, że od maja do końca listopada uda mi się wykonać aż 30 prac na stodołach. Tak, tak, właśnie tyle tego powstało. Każda praca oprócz jednej powstawała w jeden dzień. Na początku ważne sprostowanie. Swoje działania na stodołach nazywam projektem „Cichy Memoriał”, lecz ów projekt nie ma żadnego zewnętrznego finansowego wsparcia, oprócz półrocznego stypendium twórczego z MKIDN w 2017 roku. Realizacje na Podkarpaciu wykonuję z własnej kieszeni i maluję swoimi farbami. Od gospodarzy bądź gospodyń nie biorę żadnych pieniędzy za robotę. Wszyscy jesteście bardzo mili i obdarowujecie mnie różnymi wiejskimi wyrobami. Dzięki temu mam chociażby zapas miodu na całą zimę.

Kto podróżował kiedyś po Podkarpaciu, ten wie, że dojechać tam w niektóre rejony wcale nie jest łatwo. Tym bardziej zaskakująca może być dalsza część:

Oprócz samej satysfakcji z tworzenia uwielbiam ten moment, gdy przesyłacie mi stare fotografie i zdjęcia stodoły. Myślę wtedy: super, tam jeszcze nie byłem! Tylko jak tam dojechać? No właśnie. Wspominałem, że jestem leniwy, do tej pory nie zrobiłem prawa jazdy. Dzięki temu pakuję się kompaktowo i większość swojego sprzętu mieści mi się w plecaku. Najlepsze są miny ludzi pytających, gdy do nich przyjeżdżam: a gdzie ma pan swoje farby?

Podczas takich podróży można spotkać wielu ciekawych ludzi i poznać mnóstwo ciekawych historii.

Przyjeżdżając w kolejne wioski widzę, jak piękna jest podkarpacka wieś, jak życzliwi i pomocni ludzie tu mieszkają, mimo że sami borykają się różnymi problemami. Doceniam to, jak ważne są dla Was stare fotografie i osoby znajdujące się na nich. Jak ważna jest rodzina i korzenie. Cieszy mnie, że tak szanujecie te zdjęcia, aby przetrwały jak najdłużej, że nie macie zamiaru burzyć pięknej wiejskiej zabudowy, że nie macie zamiaru wymieniać desek na nowe. Pamiętajcie, że w tych zwykłych przedmiotach, budynkach jest nasza tożsamość.

Nie przedłużając, przed wami część prac, jakie udało się panu Arkadiuszowi zrealizować w tym roku.

#1.




Dziś byłem znów bardzo blisko granicy polsko-ukraińskiej w miejscowości Liskowate. Odwiedziłem rodzinę, w której konie były od zawsze i są do dnia dzisiejszego. Upamiętniłem ojca obecnego właściciela domu, który wiele lat temu zakładał po całej Polsce PGR-y.

Ciekawostka z dzisiaj jest taka, że Liskowate kiedyś zamieszkiwało bardzo wielu Greków, którzy na jakiś czas opuścili swój kraj podczas wojny domowej.

#2.




Inspiracją do tego muralu była fotografia z lat 80., która przedstawia małżeństwo Marię i Kazimierza Pokrywków. Oboje pracowali na 6-hektarowym gospodarstwie w Cieszanowie pod lasem. Pan Kazimierz był z zawodu cieślą i kowalem, pracował również przy 150-letnim tartaku, który do dziś znajduje się na terenie podwórza.
W czasie II Wojny Światowej Kazimierz służył w Wojsku Polskim, a w Wolnej Polsce otrzymał stopień porucznika. Pasjonował się pszczelarstwem, do dziś jego pasja jest kontynuowana przez synów.

#3.




Brylińce. Zdjęcie przedstawia rodzinę Dedio. Mikołaj i Anna Dedio wraz z dziećmi. Najstarszy syn w tym roku obchodzi 100. urodziny, pięciu młodszych braci już nie żyje. Najmłodszy, Emilian, który leży u dołu zdjęcia to mój tato. Bardzo mądry, kochany, szanowany człowiek, imię po nim nosi mój wnuk. Stodoła i dom została wybudowana właśnie przez dziadka Mikołaja.

#4.




Dziś wykonałem portret Pana Ignacego z Kulasznego (gm. Komańcza). Za swego życia zajmował się między innymi uprawą lnu, ponoć na największą skalę w gminie. Na muralu został przedstawiony podczas koszenia pola nieopodal stodoły. Dziś jego wnuk to samo pole kosi na traktorze.

#5.




Łączki Jagiellońskie. To zdjęcie tuż po pierwszej komunii świętej. Ten dzień u większości dzieci pozostaje na długo w pamięci. Młody Jurek zapamiętał głównie to, że dostał kilka tęgich klapsów, bo nie chciał zakładać krótkich spodenek po swoim starszym bracie.

#6.




Nareszcie udało mi się odwiedzić Haczów. Piękne drewniane zabudowania praktycznie w całej wsi. Bardzo duże ilości materiału do malowania.
Fotografia, którą dostałem od Pani Anny przedstawia jej rodziców, ciotkę oraz kuzynki. Zdjęcie zostało wykonane w na przełomie lat 40. i 50. podczas wesela. Kto wtedy brał ślub? Tego nie udało nam się odgadnąć.

To było kiedyś jedno z większych i bogatszych gospodarstw w Haczowie. Widać po detalach architektury drewnianej, ile ludzie musieli w to włożyć wysiłku.

#7.




Wczorajsza praca w Woli Komborskiej w Dyziówce. Na portrecie ciocia właścicielki, która zajmuje się hodowlą przeuroczych zwierzaków, jakimi są alpaki.

#8.




Tyrawa Wołoska. Portret dawnych gospodarzy na ich własnej stodole. Mural zamówiła ich wnuczka, której babcia bardzo szybko odeszła i nie mogła się nią nacieszyć. Teraz w nowej formie może jej towarzyszyć nawet codziennie.

#9.




Mural wykonany na podstawie starej fotografii z lat 70., która przedstawia rodzeństwo, Beatę i Jacka. Ten obraz to forma wspomnienia brata, który zginął wczesną śmiercią od uderzenia pioruna w Bieszczadach w wieku 33 lat.

#10.




W ten deszczowy dzień przyjechałem do miejscowości Chmiel, gdzie wykonałem portret rodziny Pana Romana, który jest sołtysem wioski. Inspiracją do obrazu była fotografia z lat 50. wykonana w Szczecinku, gdzie widoczna rodzina została wysiedlona. Udało się im jednak wrócić na swoją ziemię.

Dziś ojciec sołtysa drugi raz powrócił "na stare śmieci".

#11.




Haczów. Zdjęcie, którym się inspirowałem należy do jednych z najstarszych, nad którymi pracowałem, ponieważ pochodzi prawdopodobnie z roku 1914. Przedstawia ono prapradziadka (Jana Turkiewicza, 1841-1927, pośrodku z wąsami), obecnego właściciela gospodarstwa, który po studiach rolniczych otrzymując w spadku dom z działką przeprowadził się do Haczowa z Gliwic i zajął się pracą na roli.

#12.




7 lipca 1968 roku. Rodzinny wyjazd wozem konnym do ustanowionego właśnie Sanktuarium Matki Bożej Bieszczadzkiej w Jasieniu, koło Ustrzyk Dolnych. Uroczysta suma celebrowana była wówczas przez kardynała Karola Wojtyłę, przyszłego papieża, a obecnie św. Jana Pawła II, a wzięło w niej udział kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Bieszczad. I tak już od 51 lat, w pierwszą niedzielę lipca, tysiące wiernych udaje się do Jasienia.

#13.




Haczów. Pomyśleć, że ci starsi Państwo jeszcze niedawno zerkali spod swojej stodoły na ulicę... Kto tam taki ciekawy przechodzi.

#14.




Dzisiejszy mural z projektu Cichy Memoriał w Woli Matiaszowej, Bjorkowo.
Obraz inspirowany fotografią z Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie.

#15.




Dziewczyny Łemkowskie z Komańczy. Inspiracją do obrazu była fotografia z 1938 wybitnego etnografa i fotografa Romana Rainfussa.

Deskal powstał dzięki zaangażowaniu Gminy Komańcza. Zapraszam do oglądania. Praca znajduje się nieopodal Puchacza.

Więcej zdjęć i ciekawych opisów pana Arkadiusza znajdziecie na jego profilu facebookowym pod tym linkiem.
1

Oglądany: 20270x | Komentarzy: 10 | Okejek: 132 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.06

02.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało