Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

A co jeśli Ukraińcy pracujący w Polsce nie są tacy źli i są tu potrzebni?

71 193  
811   263  
"Ukraińskie k...y zabierają nam pracę. Wyje*ać ich z kraju. Precz z nimi..." – takie teksty słychać coraz częściej. Ale czy aby te głosy są słuszne?

Dlaczego przyjeżdżają do nas ludzie z Ukrainy?

Foto z sieci

Powiem szczerze, że ja ludzi z Ukrainy rozumiem i szanuję. Bo ja pamiętam czasy, jak sam jeździłem na zachód handlować towarem. Było to na początku lat 90. Jechało się na bazar ze sprzętem najczęściej kupowanym w Rosji oraz po cichu z cygaretami. By zarobić te 200-300 marek. Potem kupowało się magiczną chemię z Niemiec w Aldi i rozprowadzało po znajomych. Chętnych nigdy nie brakowało, a wręcz tworzyły się zapisy na kolejne dostawy. I w ten sposób wpadało kolejne 50 marek, czyli można było wyszarpać 350 marek, odliczając koszty podróży.

Niby teraz suma śmieszy, ale wtedy była to równowartość miesięcznej pensji. Po czterech wyjazdach w miesiącu można było żyć. Po roku takich wyjazdów kupowało się mieszkanie spółdzielcze na własność. Wśród rodaków uchodziło się za osobę przedsiębiorczą, bogatą i światową. Taką, co na zachodzie była. Potem zaczęło się przywożenie samochodów z zachodu, ale to był już inny poziom wtajemniczenia. W samych Niemczech spotykaliśmy się z uśmiechem, życzliwością. Bo mieliśmy na ichnim flumarkcie (Flohmarkt) rzeczy tej samej jakości co w sklepie, tylko za 1/3 ceny. A najczęściej był to sprzęt optyczny z jeszcze wtedy ZSRR. Lornetki, lunetki, noktowizory, obiektywy do aparatów, ruskie gierki elektroniczne, modele samochodów, kawior. Szło wszystko, i to piorunem. Niemcy często po zakupach proponowali nam nocleg w ich domach (kurde, nie bali się).

Foto z sieci

Spotykaliśmy mnóstwo rodaków, których na teren Niemiec rzuciła wojenna zawierucha. Takie spotkania zawsze były bardzo emocjonalne. Co do granic, mieliśmy obcykane kiedy w Świecku następuje zmiana obsad i wchodzą nasi celnicy, którzy przymykali oko na nadprogramowy karton lub dwa papierosów. Czasem na pięć. To samo podczas powrotu w Zgorzelcu. Wiadomo kiedy będą nasi znajomi, którzy wpuszczą auto wyładowane po dach proszkami i płynami do mycia rzeczy wszelakich.

Teraz, gdy po ponad 20 latach u nas jest normalnie, zaczęli do nas przyjeżdżać ludzie z Ukrainy. I oni pracują, zarabiają po to, by im żyło się lepiej. Rozmawiam z tymi ludźmi, pytam ich (i widzę w nich siebie sprzed lat). Też chcą popracować, zarobić. W kraju też uchodzą za osoby przedsiębiorcze, którym się udało. Zarobki w Ukrainie to w przeliczeniu na złotówki około 600 złotych na miesiąc. 800 złotych to bardzo dobra pensja. Rząd ich łupi jeszcze bardziej niż nasz rząd łupi nas. Pomimo takich nędznych zarobków, wprowadzono na przykład regulację, że nie wolno rejestrować samochodów z normą poniżej Euro 5. Zrodziło to patologiczną sytuację, w której nielicznych stać na auta nowe, a stare są trzymane i eksploatowane do granic możliwości, albo jak już są sprzedawane, to za krocie. Ceny takich aut, praktycznie trupów, wzrosły dwu-, trzykrotnie. Dlatego też Ukraińcy kupują auta u nas i nie przerejestrowują ich. Nie wiem, jak omijają swoje przepisy, ale faktem jest, że jeżdżą na naszych blachach. Bo u nas zwyczajnie takie auta są tańsze. Na wschodzie Polski wszystkie Łady zostały przez ludzi z Ukrainy dosłownie wymiecione.

Co do pieniędzy – jak taki człowiek popracuje u nas 3 miesiące, to tam przez rok pracować nie musi. Przy pracy u nas przez rok tam kupuje sobie mieszkanie w bloku. Albo stawia własny dom. I dla nich zachód zaczyna się tu. U nas, w Polsce. Podziwiają piękne, zadbane domy, są pod wrażeniem gładkich jak stół dróg i ogólnie zaskakuje ich czystość. I to, że trawa wzdłuż dróg jest koszona. Czyli zaskakuje ich dokładnie to, co mnie zaskakiwało na początku lat 90., gdy jechałem do Niemiec. Teraz my jesteśmy dla nich tym, czym ponad 20 lat temu dla nas były zachodnie Niemcy. Jesteśmy rajem. Ziemią obiecaną.

Czy ludzie z Ukrainy zabierają nam pracę?


Temat drażliwy, bo wielu widzi rynek pracy przejęty przez robotników z Ukrainy. I że dla Polaków nie ma już miejsc. Ale czy aby na pewno tak jest? Czy nie ma miejsc, bo przejęli je Ukraińcy, czy też ludzie z Ukrainy pracują dlatego, że nam się nie chciało?
Mam znajomego. Prowadzi firmę budowlaną. Płaci tygodniówki. Po odjęciu podatków taki pracownik zarabia 1000 - 1500 zł na tydzień. Do ręki. Jest szkolony jako murarz, tynkarz (przy obsłudze maszyn do tynkowania) i ogólnie jak postawić dom. Zarobki zależą od tego jak bardzo się przykłada i ile przydatnych umiejętności opanował. Gdy już zrobi się z niego majster i nie trzeba go szkolić, płaca mu wzrasta do około 8000 zł na miesiąc. I to niezależnie od tego, czy jest sezon i muruje, czy jest zima i czasami całe dnie siedzi w domu. No, ale w soboty się robi i czasem w niedziele, jak zajdzie taka potrzeba. W zimę też często robią wykończeniówkę wewnątrz budynków, choć to nie tak intensywna praca, jak w sezonie. No ale zacząć trzeba od 1000 - 1500 na tydzień. Co kolega słyszy? Najczęściej takie zdanie:
- Człowieku, za 4500 na rękę to mi się nie chce tyłka z kanapy podnosić. Tyle to ja z socjalu mam. Idź zatrudnij Ukraińców, oni będą za tyle robić.

I faktycznie. Zatrudnia i robią. I dzięki Ukraińcom mam wymurowany, ocieplony i otynkowany dom. I to wymurowany naprawdę solidnie, bo szef ich wyszkolił, jak się muruje na klej, pióro i wpust z bloczków betonu komórkowego.


Dzięki nim mam wkopaną siatkę na krety na działce i dzięki nim mam ułożoną kostkę przed domem. Nie narzekają, robią, bo innym się nie chciało. Byłem w Zakopanem w wakacje i tam też w każdej restauracji na Krupówkach pracownicy z Ukrainy. Mili, uśmiechnięci, pytają, czy smakuje, czy coś podać jeszcze i ogólnie robią naprawdę fajną atmosferę. Trzy lata temu w tych samych knajpach robili Polacy i w większości odniosłem wrażenie, że są tam za karę. Żadnego uśmiechu, nic, tylko co podać, podawali dania, potem rachunek i już. Ja mam tak, że zostawiam napiwek. Bo doceniam pracę. Ale takich gburów nie doceniłem. Zwyczajnie obsługa traktowała mnie jak wroga. A w ostatnie wakacje napiwki były zawsze. Za podejście do ludzi, za uśmiech, za życzliwość. Tak samo przy budowie domu. Mili, uśmiechnięci, życzliwi. Jak kopali ziemię pod kratkę na krety, to nie na odwal się. Wykopali równiutko, dokładnie (zdjęcie powyżej). Siatkę wkopali, trawę posiali, zawalcowali. Byłem naprawdę pod wrażeniem roboty. A że ciepło było, to po skończonej robocie parę piwek poszło. I niech mnie miło chłopaki wspominają.

A teraz będzie najlepsze

Foto z sieci

I prawdopodobnie niektórym teraz zewrą się styki i mózg eksploduje. Szczególnie tym, którzy uważają robotnika z Ukrainy za wroga odbierającego pieniądze. Czy wiesz, człowieku, że gdyby nie ten robotnik, to nie pierdziałbyś w stołek pobierając kolejne pięćsetplusy i zasiłki z opieki? Ale jak to? No tak to. Dzięki temu, że chce się tym ludziom pracować (mówimy o pracy legalnej, na umowę o pracę), odprowadzane są podatki. Właśnie te podatki zabiera rząd. Bo rząd swoich pieniędzy nie ma, ma tylko to, co do niego trafi między innymi z podatków. I część pieniędzy z tych podatków idzie w formie zapomóg i każdych wymyślonych przez rząd plusów. Jeżeli gardzisz robotnikami z Ukrainy, to biorąc pieniądze z zapomogi wiedz, że część tych pieniędzy pochodzi z ich pracy. Pracy przez Ciebie niechcianej. Nie chcesz ich w Polsce - nie bierz przez nich zarobionych pieniędzy. Sam zapracuj na swoje. Niezły bajzel się zrobił, co?

A będzie jeszcze lepiej

Bo tak naprawdę w jakich zawodach widzisz Ukraińców? Ano kelner, sprzątaczka, murarz. W tych, które wymagają pracy fizycznej. Niejednokrotnie ciężkiej pracy fizycznej. Ale to się niebawem zmieni. Zobaczysz, że niebawem dzięki lekarzom z Ukrainy szpitale będą mogły funkcjonować. I może się zdarzyć, że jakiś chirurg z tego kraju ocali Ci życie. Zobacz, co się dzieje - całe oddziały szpitalne są zamykane, bo nie ma komu leczyć. Bo lekarze uciekli na zachód. I tak naprawdę uzupełnienie personelu pracownikami z Ukrainy może się okazać jedynym wyjściem z sytuacji. Więc co? To są "ukraińskie ku*wy" czy ludzie, dzięki którym ta nasza gospodarka jeszcze zipie? Pomyśl o tym. Myśl o tym zawsze, zanim otworzysz japę, by kogoś obrazić. Bo to naprawdę ciężko pracujący ludzie. I nie narzekają. Po prostu robią, by i nam, i im żyło się lepiej... Ja mam do nich szacunek.

Artykuł napisany na szybko pod wpływem emocji, jakie wypłynęły po obejrzeniu pewnego filmiku pewnej studentki. Studentka została zawieszona, a jej sprawą zajmuje się prokuratura. I chociaż przeprosiła, to mleko się wylało... I zaznaczam – są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia, z którymi zgadzać się nie musisz. Choć możesz.

39

Oglądany: 71193x | Komentarzy: 263 | Okejek: 811 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało