Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Día de los Muertos - święto, przy którym blednie Halloween

33 676  
147   19  
Amerykańskie Halloween zdobyło światową popularność, ale to Día de Muertos zachwyca pełnymi kolorów obchodami. Bezpodstawnie utożsamiane, różnią się diametralnie - a jedyne tak naprawdę, co je łączy, to... śmierć. Śmierć, którą interpretuje się na mnóstwo różnych sposobów.


Gdzie szukać korzeni Día de Muertos, Dnia Umarłych? W Ameryce Środkowej sprzed setek, a być może tysięcy lat. W historii ludów Nahua - między innymi Azteków, Tolteków, Tepaneków - zamieszkujących niegdyś tereny obecnego Meksyku, ale także Gwatemali, Salwadoru czy Nikaragui, sięgając „ostatniego przedsionka” Ameryki Południowej, Panamy.



Wszystkie te ludy patrzyły na śmierć inaczej niż my dzisiaj, przypisując jej całkowicie odmienne znaczenie. Dla nas śmierć stanowi koniec ostateczny. Dla nich była elementem nigdy niekończącego się cyklu życia. Płacz i żałoba po odejściu bliskiej osoby uważane były za obraźliwe. Nawet więcej - nielogiczne. Zmarli nie odchodzili bowiem naprawdę. Pozostawali żywi w pamięci i duchu wciąż obecnych na Ziemi, powracając do nich podczas Día de Muertos, które stanowiło okazję do radosnej celebracji, nie umartwiania się. Podczas ich dnia, zmarłych należało radośnie powitać i ugościć - wydając na ich cześć uczty i przyjęcia.

Ofrenda - na stole ofiarnym dla duchów

Miejscami, od których zaczyna się każde świętowanie, są specyficzne „ołtarze” nazywane ofrenda. Nie służą jednak modlitwom - to bardziej stoły, na których składane są dary dla umarłych. Co przewiduje bufet? Wodę i jedzenie, by zmarli mogli pożywić się po długiej wędrówce, ale także pamiątkowe zdjęcia rodzinne oraz świeczki - po jednej dla każdego ze wspominanych krewnych. Jeżeli wśród zmarłych są też dzieci, na stołach ofiarnych mogą znaleźć się też niewielkie zabawki.



Dekoracje? Przede wszystkim aksamitki - kwiatki równie kolorowe jak reszta obchodów Día de Muertos. Płatkami aksamitek ozdabia się też drogę prowadzącą od ołtarza do cmentarza. Powietrze wypełnia zaś dym z kadzideł - jednocześnie oczyszcza i zanosi modły.

Posiłki? Głównie pan dulce - słodki chleb oraz ciasto, wypieki w kształcie... kości. Układane w kręgi, symbolizują koło życia. Do picia podawany jest pulque - napój ze sfermentowanego soku z agawy, zawierający niewielką ilość alkoholu, a także między innymi czekolada na gorąco.

Calaveras, czyli czaszki

Jednym z nieodłącznych elementów każdego Día de Muertos są czaszki... przy czym same czaszki - calaveras - nie zawsze oznaczały to samo. Pomijając znaczenie najbardziej dosłowne, mianem tym określano - mniej więcej od XVIII czy XIX wieku - krótkie i zabawne, niekiedy uszczypliwe wierszyki adresowane w stronę żywych w imieniu zmarłych. „Czaszki” publikowane były w gazetach, później trafiły też do radia i telewizji, a zwyczaj ich pisania trwa do dzisiaj.



Innym z symboli, bez których żaden Meksykanin nie wyobraża sobie Dnia Zmarłych, jest calavera Catrina - przywrócona do życia przez karykaturzystę José Posadę na początku XX wieku postać symbolizująca śmierć. Ale nie byle jaka - bo niezwykle elegancka. Wzorowana na azteckiej bogini śmierci koścista dama z nieodłącznymi kolorowymi nakryciami głowy. Wymalowana została jako symbol przypominający Meksykanom, by nie udawali kogoś, kim nie są - i nie próbowali, co było wówczas modne, przebierać się za Europejczyków, uchodzących jeszcze wtedy za różnie pojmowany wzór szyku. Dzisiaj Catrina to nie tylko symbol Día de Muertos, ale też atrakcja turystyczna. Ta najsłynniejsza, uwieczniona na muralu Diego Rivery, znajduje się w jego muzeum w stolicy kraju.

Día de Muertos to nie Halloween

Jedno i drugie święto - meksykański Dzień Zmarłych i wywodzące się ze Stanów Zjednoczonych, ale popularne niemal na całym świecie Halloween - swoją tematyką dotykają śmierci... i na tym właściwie podobieństwa pomiędzy nimi się kończą.



Halloween ma miejsce w nocy 31 października, meksykańskie święto - 1 i 2 listopada, a różne związane z nim obchody potrafią trwać cały tydzień. Halloween to typowe „święto strachu”, któremu trudno przypisywać jakąkolwiek głębszą myśl przewodnią. Demony, zombie, potwory i straszydła innego rodzaju wylegają na ulice, a poprzebierani za nie ludzie wałęsają się od imprezy do imprezy w iście makabrycznych pochodach.

W przypadku Día de Muertos jest nieco inaczej - bo samo święto jest wyjątkowo kolorowe. O ile w USA dominuje czerń, w Mezoameryce królują kolory. Nawet najstraszniejsze z pozoru postacie przyjmują radosne oblicza - i świętują. Co świętują? Pamięć o zmarłych przodkach, okazując im miłość i szacunek. Kostiumy, makijaże, parady, przyjęcia, aż wreszcie śpiewy i tańce - wszystko to organizowane jest z myślą o oddawaniu czci tym, którzy odeszli.

Niematerialne dziedzictwo UNESCO

W 2008 roku obchody Día de Muertos zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, co spowodowało, że dzisiaj to święto jest na świecie bardziej popularne niż kiedykolwiek wcześniej. Z całego globu w okolicach końca października i początku listopada ściągają turyści chętni wziąć udział w jedynych w swoim rodzaju paradach. Oglądać kostiumy, słuchać muzyki na żywo i poczuć wyjątkową atmosferę prawdopodobnie najbardziej zwariowanego Dnia Zmarłych na świecie.



Dokąd najlepiej pojechać? Choć święto łączy niemal całą Mezoamerykę, obchody różnią się nie tylko w zależności od kraju, ale też regionu. Zmieniają się styl i zwyczaje podług tego, jakie wpływy kulturowe na danym obszarze zaznaczały się silniej.

Według National Geographic warto na Día de Muertos zajrzeć do Pátzcuaro (ok. 350 km na zachód od stolicy Meksyku), gdzie Meksykanie wraz z rdzennymi mieszkańcami kraju zbierają się na brzegu jeziora o tej samej nazwie. Ciekawie jest też zdecydowanie bliżej, na przedmieściach stolicy - w Mixquic. Udający się w stronę południowo-wschodnią mogą zerknąć do Tuxtepec, niedużej miejscowości w stanie Oaxaca, a ci jadący w przeciwnym kierunku - do Aguascalientes, miasta, w którym urodził się José Poasada. Tamtejszy Festival de Calaveras trwa dobry tydzień, kończąc się spektakularną paradą czaszek wzdłuż Avenida Madero.
3

Oglądany: 33676x | Komentarzy: 19 | Okejek: 147 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.11

20.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało