Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Fake News Alert: Adam Słodowy nie żyje, 10-latek walczący z UPA i Jerzy Zięba z zarzutami spowodowania śmierci

50 106  
201   52  
„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.” – miał ponoć rzec minister niemieckiej propagandy, Joseph Goebbels. Słowa te są dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Internet tonie w fałszywych, rozprzestrzeniających się viralowo, informacjach, które często skrojone są w taki sposób, aby zagrać na emocjach odbiorcy i zmusić go do bezrefleksyjnego udostępnienia przeczytanego materiału.
Z krzyżami do Parlamentu Europejskiego?

Ta fotka krąży po sieci od dobrych dwóch tygodni i „rozchodzi się jak świeże bułeczki” za pośrednictwem wszelkiej maści stron z humorem, a także antyrządowych i antyklerykalnych fanpejdży. Na fotografii widzimy kilku członków Prawa i Sprawiedliwości, na czele z Beatą Szydło, którzy reprezentowali nasz kraj na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego. Każdy z polityków trzyma w dłoniach dość potężny krucyfiks.



Problem z tym materiałem jest taki, że wiele osób uwierzyło w jego autentyczność, mimo że w oczy nawet najbardziej naiwnego internauty kłuje nieudolność tego fotomontażu. Krzyże wklejone zostały w sposób wybitnie partacki, prawdopodobnie przez jakiegoś początkującego amatora programu Paint. I to pewnie w pośpiechu, bo łatwo zauważyć, że mamy do czynienia z tylko jednym krucyfiksem, który po prostu został powielony i ustawiony w okolicach rąk polityków.



Dlaczego więc tak dużo osób dało się nabrać? Ano temu, że do takich szopek, jak sejmowa modlitwa o deszcz czy kwieciste tyrady Krystyny Pawłowicz po prostu przywykliśmy i spokojnie bylibyśmy w stanie uwierzyć w polską wyprawę krzyżową do Parlamentu Europejskiego.

Elektryczna hulajnoga z 1916 roku!

Ta fotografia okrążyła już Internet parę ładnych razy i cieszy się ogromną popularnością. Co my tu mamy? Ano, jeśli wierzyć opisowi - pochodzący z 1916 roku obrazek prezentujący damę jadącą na elektrycznej hulajnodze. Zazwyczaj dochodzi do tego komentarz, że zdjęcie to wykonano przed tym, jak potentaci naftowi, za pomocą spisku, doprowadzili do usunięcia tego wehikułu ze sprzedaży.



Jesteśmy w stanie zarówno podważyć prawdomówność autora opisu tej grafiki, ale także i… ustalić personalia widocznej na zdjęciu kobiety. To Florence Norman – brytyjska sufrażystka, która często publicznie manifestowała swoje liberalne poglądy. Pojazd, na którym się porusza nie jest hulajnogą, ale skuterem. I nie elektrycznym, ale spalinowym. Ten rodzaj jednośladu zwany był Autopedem i produkowano go w Nowym Jorku od 1915 do 1921 roku. Posiadał on 4-suwowy silnik o pojemności 155 cc. Na pokładzie był też klakson, lampa oraz mała skrzynka na narzędzia. Ponadto jest też mało prawdopodobne, że maszyna uwieczniona na fotografii pochodzi z 1916 roku. Według znawców ówczesnej motoryzacji, ten model posiadał akumulator, który nowojorska firma zaczęła instalować w Autopedach dopiero po 1918 roku.



Okres produkcji tego wehikułu przypada na czas I wojny światowej, kiedy do benzyny był słabszy dostęp, więc teoretycznie taki ekonomiczny pojazd miał szanse na osiągnięcie wielkiego sukcesu. Niestety fabryka Autopedów nie wypuściła na rynek zbyt wiele tych maszyn.
Ten egzemplarz pani Norman otrzymała od swego męża na urodziny i często jeździła nim do pracy.

Mimo że informację pod tym zdjęciem spokojnie możemy uznać za tzw. fake news, to trzeba uczciwie powiedzieć, że firma odpowiedzialna za ten spalinowy skuterek sprzedawała też elektryczne wersje swojego produktu.

Zięba idzie do pierdla!

Ta wiadomość wstrząsnęła polskim Internetem i… równie szybko przycichła. Znany przedsiębiorca i znachor co i rusz szokuje swoimi mocno kontrowersyjnymi teoriami oraz biznesowymi posunięciami. Czasem sprzedaje małe pudełko trawy pszenicznej za szokująco wysoką cenę, innym razem sugeruje „leczyć” zawały serca za pomocą naciskania wykałaczką górnej wargi pacjenta…

Trudno się dziwić, że do Jerzego Zięby, który na handlu swoimi produktami, a także sprzedaży napisanych przez siebie książek, zarobił grube miliony złotych, przylgnęła łatka znachora żerującego na desperacji schorowanych ludzi. Dlatego też kiedy gruchnęła wieść, że autor „Ukrytych terapii” ma postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania czyjejś śmierci, wiele osób nie kryło zadowolenia oczami wyobraźni widząc Ziębę opowiadającego o prozdrowotnych właściwościach witaminy C (koniecznie lewoskrętnej!) recydywistom pod więziennym prysznicem.



Tymczasem redakcja serwisu Bizblog.pl skontaktowała się z rzecznikiem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, który stwierdził, że o żadnych zarzutach skierowanych w stronę słynnego znachora mu nie wiadomo.

Okazuje się, że wieść o dybiącym na Jerzego Ziębę wymiarze sprawiedliwości poinformował sam „oskarżony” podczas prowadzenia jednego ze swoich vlogowych monologów. W kolejnym materiale odwrócił kota ogonem i wycofał się z powiedzianych wcześniej słów.
Na pocieszenie dodajmy jednak, że od kilku miesięcy trwa śledztwo w sprawie wpisu, który Zięba umieścił na swoim facebookowym fanpejdżu.
„Najchętniej odrąbałbym im te durne lekarskie łby zawierające bezużyteczną substancję jaką są ich g*wniane, bezlitosne „lekarskie” mózgi z licencją na zabijanie.”
- miał napisać słynny znachor. Wyznanie to szybko zostało przez autora tych słów skasowane, ale sprawą zdążyła zainteresować się prokuratura, która uznała, że doszło do stosowania gróźb karalnych.

Prześladowania 10-letniego patrioty

Tym tematem żyje każdy nieopierzony narodowiec z rzadkim meszkiem pod nosem i koszulką ozdobioną literkami pe-wu na wątłej klacinie. Historię 10-letniego ucznia szkoły podstawowej w Toruniu, który to w odruchu patriotyzmu „upomniał” swojego ukraińskiego, rozmiłowanego w Stepanie Banderze, rówieśnika do opinii publicznej podał Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Według rozpowszechnianej przez prawicowe media informacji, dzieciak miał zaciekle bronić dobrego imienia swojej ojczyzny i kulturalnie wyrazić swoją dezaprobatę w stosunku do pewnego młodego Ukraińca chwalącego czyny UPA. Za tę godną pochwały reakcję dyrekcja szkoły skierowała prośbę do Sądu Rejonowego w Toruniu o zbadanie sytuacji rodzinnej w domu młodego patrioty. Narodowe portale podchwyciły tę wiadomość i nadały jej typową dla siebie narrację robiąc z dzieciaka ofiarę proukraińskich władz szkoły.



Tymczasem oficjalnym powodem, dla którego dyrekcja placówki domaga się sądowej interwencji jest agresywne zachowanie chłopca w stosunku do kolegów oraz wygłaszane przez niego rasistowskie hasła, które to dzieciak prawdopodobnie wyniósł z domu. Nie ma również żadnych dowodów na to, że temat Stepana Bandery w ogóle został przez któregokolwiek z małolatów poruszony. Według szkolnych pedagogów podejmowane były próby zapanowania nad zachowaniem ucznia. Kiedy te działania nie zdały rezultatu, zdecydowano się poprosić o pomoc sąd rodzinny.

Jak sprawa się zakończy – tego nie wiemy. Temat ten jest o tyle ciekawy, że pokazuje jak wielką siłą jest Internet i jak łatwo, grając na odpowiednich emocjach, zrobić ze zwykłej procedury radzenia sobie z trudną młodzieżą, medialny skandal, w którym to toruńska podstawówka oraz tamtejszy sąd w perfidny sposób prowadzą antypolską kampanię przeciw bohaterskiemu, małoletniemu patriocie.

Adam Słodowy nie żyje!

Na koniec najświeższa wpadka wielu polskich redakcji. Informacje o śmierci uwielbianego przez telewidzów autora programu „Zrób to sam” puściły w eter najważniejsze media – od serwisu Gazety Wyborczej, przez TVP, Interię, aż po stronę Antyradia. Wiadomość ta krążyła po sieci przez parę godzin, aż do momentu, kiedy wieść dotarła do rodziny liczącego sobie 95 lat Adama Słodowego. Ten, jak się okazało, był całkiem żywy i jak dotąd nic nie wskazuje na to, aby szykował się na opuszczenie tego świata. Większość skompromitowanych serwisów w tej chwili zdejmuje ze swoich stron tę nieprawdziwa informację.


13

Oglądany: 50106x | Komentarzy: 52 | Okejek: 201 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.10

17.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało