Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wiele mówiąca fotografia, swojska kiełbasa i inne anonimowe opowieści

103 608  
263   42  
Dziś przeczytacie także m.in. o uprawianiu sportów, złodziejaszku w parku, sposobie na podryw i efekcie zmiany fryzury.


#1.

Koleżanka po długim czasie suszenia mi głowy w końcu namówiła mnie na wizytę w stadninie. Usiłowałam jej wytłumaczyć, że nie nadaję się do takich sportów, ale nie odpuściła. Chciała, abym złapała bakcyla jazdy konnej i razem z nią robiła sobie hipiczne wypady.

Podczas pierwszej wizyty spadłam z mojego rumaka i zaryłam twarzą w rozmiękłym błocie. Nie mogłam otworzyć oczu, więc po omacku chwyciłam jedną ręką końską nogę, a drugą… płot pod napięciem. Końska noga wierzgnęła i poczęstowała mnie kopytem. Efekt mojej pierwszej przygody z jeździectwem to wybite dwa zęby i rozcięta warga. Do tego straumatyzowany wierzchowiec uciekł i właściciel tego miejsca musiał przez dwie godziny szukać go w pobliskim lesie.

Koleżanka już nie suszy mi głowy. Przyznała mi rację – nie nadaję się do takich sportów...

#2.

Wczoraj szłam z moim psem po parku. Traf chciał, że akurat zachciało mu się przysiąść na dwójkę. Po wszystkim posprzątałam jego kupę do woreczka, ale żeby nie paradować z nią w przezroczystym woreczku do najbliższego kosza, włożyłam ją do większej, firmowej reklamówki, którą miałam w kieszeni. Wiał wiatr, więc trochę mi się nadymała.
Nagle z bocznej alejki wyskoczył na rowerze jakiś chłopak, wyrwał mi reklamówkę i popędził przed siebie.

Do teraz śmieję się wyobrażając sobie jego minę, gdy zobaczył co wyrwał :)

#3.

Wracam do domu autobusem jakieś 3 tygodnie temu. Wsiada ona, przepiękna czarnulka, na widok której zrobiło mi się ciepło. Zagadać średnio, dużo ludzi, co tu zrobić? Podszedłem bliżej i zauważyłem w kieszeni jej sweterka klucze.
Ukradłem je...
...a później napisałem na spotted, że je znalazłem na ziemi. Odezwała się, spotkaliśmy się, oddałem jej "zgubione" klucze. Poszliśmy na spacer, okazała się być wolna.

Widzieliśmy się już trzy razy, zaprosiła mnie na wesele w sierpniu.

Nigdy jej się nie przyznam.

#4.

Razem z mężem od lat przyjaźnimy się z innym małżeństwem. Wszyscy chodziliśmy razem do liceum i jesteśmy bardzo zgraną paczką. Przyjaciele bliżsi niż rodzina, zawsze sobie pomożemy. Jeździmy razem na wakacje, spędzamy razem święta itd.

Pewnego wieczoru mąż poprosił, żebyśmy poważnie porozmawiali. Usiedliśmy i wyznał, że po jednej imprezie, gdy ja i Adam już spaliśmy, on i Sylwia jeszcze siedzieli, pili i gadali. Jakoś tak wyszło, że zaczęli się całować i potem już poszło. Robili to w salonie, a my byliśmy w pokojach obok. Bardzo tego żałowali i nie dali rady nas okłamywać. Ustalili, że w tym samym czasie nam powiedzą.

Nie krzyczałam, nie płakałam, wstałam i wyszłam. Zadzwoniłam do Adama i poprosiłam o spotkanie i rozmowę. Po paru dniach spotkaliśmy się w czwórkę. Razem z Adamem powiedzieliśmy im, że zrzucamy winę na dużą ilość alkoholu i zapominamy o sprawie. Nie będziemy niszczyć lat przyjaźni.

Od tamtej pory mąż mnie nosi na rękach, jest między nami lepiej niż kiedykolwiek. U nich też się świetnie układa.

Nie wiedzą jednego. Wybaczyliśmy im, bo kilka lat temu sami mieliśmy romans.

#5.

Mam na imię Krzysiek. Od lat noszę długie włosy. Kiedyś byłem metalowcem, z czasem zmieniłem styl, ale piór nigdy nie obciąłem.

Pracuję od dłuższego czasu w pewnej firmie, gdzie za szefa mam wyjątkowo niesympatycznego gbura, który bez przerwy o coś się mnie czepia. Parę dni temu kazał mi ściąć włosy sugerując, że jeśli tego nie zrobię, to ciężko mi będzie zdobyć awans.
Poszedłem do fryzjera, który nie tylko mnie obciął, ale i wystylizował fryz w modny sposób. Muszę przyznać, że efekt bardzo mi się spodobał.

Dziś przyszedłem do pracy odmieniony i od razu natknąłem się na szefa. Ten nie poznał mnie i uznał, że jestem nowym praktykantem. Wręczył mi plik dokumentów i rzekł: „Zanieś to Krzyśkowi. On powie ci, co z tym zrobić. Krzyśka łatwo rozpoznasz. To taki długowłosy zniewieściały ćwok o twarzy upośledzonego onanisty”...

#6.

Mój facet miał często zabawę, jaką było wrzucanie zużytej gumy do żucia za mój dekolt. Bawiło go, jak próbowałam ją znaleźć i wyciągnąć. Mnie trochę mniej. Prosiłam, aby tego nie robił, ale mnie nie słuchał.
Znalazłam na niego skuteczny rewanż.
Zakleiłam mu tyłek gumą do żucia, gdy spał. Tej depilacji nie zapomni nigdy, a ja przynajmniej mam spokój.

#7.

Kiedy miałem jakieś 7-8 lat, moi rodzice często przywozili ze wsi świniaka albo pół i robili swoje kiełbaski, paszteciki itd. Myślę, że kiedyś robiła tak większość rodzin w Polsce. Zawsze jednak kiedy już zabierali się do produkcji, to za zamkniętymi drzwiami. Zabroniono mi tam wchodzić albo podglądać. Później, po latach zrozumiałem, że z powodu widoku tej krwi, flaków i całej reszty, która mogłaby spowodować, że takiej kiełbaski nawet bym nie ruszył.

Naszymi sąsiadami była w tamtym okresie w sumie bliska rodzina – bo siostra rodzona ojca. Relacje? Istne Kargule i Pawlaki… Wojny praktycznie każdego dnia, kłótnie o każdą pierdołę…

I teraz, jaki związek ma jedno z drugim? Otóż w okresie zakazanych dla mnie „produkcji” mięsnych wyrobów, nasi sąsiedzi wyjechali na wakacje. Oczywiście ja o tym nie wiedziałem. Jednak jako dzieciak wychowany na filmach z Różową Panterą, szybko rozgryzłem co się wydarzyło!

Przez następne dwa tygodnie – aż do czasu powrotu ciotki z wujem – byłem przekonany, że moi rodzice ich zabili i przerobili na kiełbasy i kotlety. Ja później w wielkimi wyrzutami sumienia smakowałem różnych potraw z ciotki i nienawidziłem siebie, bo bardzo mi smakowała…

#8.

Jestem z moim facetem już od 8 lat w związku. Zauważyłam jakieś 2 lata temu, że uczucie... no cóż, może nie wypaliło się, ale przygasło. Moje wszystkie koleżanki zazdroszczą mi faceta, ciągle mówią jaki on nie jest przystojny, poważany i dobrze sytuowany, a mnie zawsze bierze jakaś dziwna wściekłość (na niego) przy tym i okropna zazdrość. Niby zawsze wiedziałam, że jest mój, ale wiadomo, Kaśka ma lepszą figurę, Zośka zawsze nienagannie umalowana, a Karina dobrze ubrana, a ja? No cóż... figura już nie taka, nie chce mi się ubrać dobrze, ważne, żeby było wygodnie, a włosy najwygodniej związane w kucyk. I tak karmiłam się do niedawna tą żółcią, wszystkich w myślach winiąc za to, jak źle się czuję, jak znudzona jestem życiem.

Ostatnio na pikniku firmowym robione były zdjęcia, ktoś zrobił zdjęcie mi. Nie poznałam się, zobaczyłam tam zmierzłą, zaniedbaną babę, ubraną w poplamioną za dużą bluzkę, a obok mojego faceta. Mimo że był ubrany na luzie, to nadal w wyprasowane, czyste ubrania, z uśmiechem na ustach przypatrywał się mi. Miał w oczach miłość. Coś mnie ruszyło, popłakałam się widząc to jak zaniedbałam się, jak zaniedbałam nasz związek. To przeze mnie uczucie przygasło, to ja zawsze mówiłam wieczorem, że boli mnie głowa, w weekendy nie miałam ochoty na głupie wyjście na spacer czy do restauracji, ani nawet ochoty siedzieć razem w ciszy. Cały czas w głowie wymyślałam jakieś problemy, miałam pretensje, jednocześnie nie wkładając od siebie ani trochę zaangażowania.

Postanowiłam, że biorę się za siebie, kupuję karnet na siłownię, a dziś ugotuję mojemu lubemu wspaniałą kolację. Chcę się znowu postarać, dla siebie, dla niego, dla naszego związku.
Warto czasem spojrzeć z boku na siebie i przemyśleć dlaczego nasz związek wygląda tak a nie inaczej, nie oskarżać kogoś, a zobaczyć winę w sobie. Mam nadzieję, że mój facet wybaczy mi to, jak nas zaniedbałam. Zaczynam się starać od nowa.

<<< W poprzednim odcinku m.in. przekupny egzaminator i nagie fotki


Oglądany: 103608x | Komentarzy: 42 | Okejek: 263 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.08

22.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało