Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Bez woli w głównej roli - znani aktorzy, którzy bez swej wiedzy "wystąpili" w grach komputerowych

54 218  
136   22  
W którym miejscu kończy się inspiracja, a zaczyna ewidentna zrzynka? Każdy z nas, przystępując przecież do jakiejś artystycznej twórczości, w mniejszym lub większym stopniu czerpie z czegoś natchnienie. Nie inaczej jest z osobami piszącymi komputerowe gry. Ci czasem aż za bardzo i wyjątkowo wręcz bezczelnie kopiują nie tylko inne produkcje wirtualnej rozrywki, ale i na przykład - wizerunki celebrytów.

Ellen Page w „The Last of Us”?

Dziecięcą twarzyczkę Ellen Page trudno pomylić z urodą jakiejkolwiek innej artystki. W momencie, gdy Internet obiegły kadry z szumnie zapowiadanej gry pt. „The Last of Us”, wiele osób zwróciło uwagę na pojawiającą się w tej produkcji postać niejakiej Ellie, która nie tylko nosiła imię znanej aktorki, ale i była niemalże jej klonem. Page nie kryła swojego oburzenia, tym bardziej że właśnie szykowała się do premiery gry „Beyond: Two Souls”, w której legalnie wykorzystano jej wizerunek.


Producent „ The Last of Us” wystosował oficjalne przeprosiny i jednocześnie zaklinał się, że podobieństwo było całkiem przypadkowe. Na wszelki jednak wypadek zdecydowano się nieco zmienić twarz Ellie.


„Metal Gear” ma coś z „Terminatora”

W 1987 roku Nintendo wydało „Metal Gear”. Stojący za sterami tego przedsięwzięcia Hideo Kojima stworzył wówczas postać, która po dziś dzień jest jednym z ulubionych konsolowych bohaterów gier akcji. Mimo że dziś Solid Snake kojarzy nam się z nieco zapuszczonym, jednookim osiłkiem, to 32 lata temu jego wygląd znacznie odbiegał od typa, do którego zostaliśmy przyzwyczajeni. Kojima bez pytania kogokolwiek o zgodę skopiował zdjęcie z wielkiego kinowego hitu Jamesa Camerona pt. „Terminator”. Ofiarą plagiatu padł filmowy Kyle Reese grany przez Michaela Biehna.


Co ciekawe, ten sam artysta wiele lat później pojawił się w wyraźnie inspirowanej latami 80. trzeciej części „Far Cry”, gdzie jako sierżant Rex, facet z laserem w oku, sparodiował samego Schwarzeneggera w roli T-800.

Steven Seagal kopał tyłki w „International Karate”?

Kto pamięta tę znakomitą, znacznie bardziej znaną niż oryginał podróbę gry „Karate Champ”? Temat przesadnej inspiracji wydanym rok wcześniej tytułem doczekał się sprawy sądowej i długiej batalii, którą producent „International Karate” ostatecznie przegrał.
Mechanizm i wygląd samej gry nie są jedynymi elementami, które zostały „ukradzione”. Okazuje się bowiem, że z okładki pudełka wersji „IK+” wydanej na Amigę zerkał na potencjalnych graczy nie kto inny, jak sam Steven Seagal. Ze zmarszczoną brwią i miną sugerującą rychły wpierdol. Żeby tego było mało – poniżej podziwiać mogliśmy brodacza zadziwiająco podobnego do Chucka Norrisa.


Wizerunek Seagala wycięty został z plakatu reklamującego film „Poza prawem”, który to miał premierę dokładnie w tym samym czasie co gra.

Luke Skywalker z dalekiej Persji

Zawsze uważałem, że „Nowa nadzieja” może pochwalić się najbardziej epickim plakatem w całej galaktyce. Mówię tu o tej wersji z seksowną księżniczką Leią odsłaniającą półdupek stojąc u stóp równie rozchełstanego Skywalkera, który to od ostatniego roku był na cyklu metanabolowym.


Umięśniony Luke nijak ma się do bohatera, który w 1977 roku pojawił się na kinowym ekranie, ale za to jego plakatowy wizerunek stał się inspiracją dla twórców przekonwertowanej na Segę gry „Prince of Persia”! Nawet miecz mu się coś tak podejrzanie świeci…


Hulk Hogan bez żadnych praw

W 1989 roku Sega, korzystając z wielkiej popularności międzynarodowych zawodów wrestlingu, wydało dość marną grę pt. „Wrestle War”. Produkcja ta, mimo że pełna była postaci ewidentnie wzorowanych na autentycznych zapaśnikach, nie bazowała na żadnych licencjach oraz zgodach na wykorzystywanie wizerunku znanych osiłków. Na pudełku z kartridżem pojawił się nie kto inny, jak sam Hulk Hogan, z typową dla siebie bandaną i wąsem zapitego tirowca.


Najwyraźniej producent „Wrestle War” spodziewał się, że takie zagranie może nie spodobać się prawnikom Hulkstera, więc na wszelki wypadek wszędzie poza Japonią gra wydana została ze zmienioną okładką.

Bruce Willis w nielicencjonowanej „Szklanej pułapce”

Swego czasu produkcja pod tytułem „Dynamite Cop” cieszyła się sporą popularnością w salonach z automatami. Była to klasyczna bijatyka, której bohater bardzo przypominał Johna McClaine’a ze „Szklanej pułapki”. To absolutnie nie przypadkowe podobieństwo. „Dynamite Cop” był w rzeczywistości drugą częścią gry pt. „Dynamite Deka”, która to w Europie podbiła serca graczy jako… „Die Hard Arcade”. Mająca premierę rok wcześniej gra była produktem licencjonowanym przez Fox Interactive, więc Sega mogła wykorzystać postać i imię bohatera filmowej serii.


Druga część „Dynamite Deka” wspomnianej licencji już nie posiadała, a mimo to gracze ponownie mogli wcielić się w postać faceta o wyglądzie Bruce’a Willisa. Tu jednak naszego ulubionego policjanta o tendencjach do pakowania się w tarapaty nazwano Brunem Delingerem.


Arnie i Sly w „Contrze”

Wszyscy zagrywaliśmy się w „Contrę”, a żaden z nas nigdy nie dostrzegł brutalnie skopiowanego wizerunku dwóch największych koksów kina tamtej epoki. To pewnie dlatego, że słynną strzelankę z Pegasusa posiadaliśmy na pirackich kartridżach typu 168in1. Na oryginalnym pudełku „Contry” widnieje grafika przedstawiająca naszych ulubionych, pikselowych bohaterów.


Obie postaci zostały bezceremonialnie przerysowane z kadrów filmu pt. „Predator”, mającego premierę w tym samym roku co gra. Tak więc w zasadzie to na pudełku z kartridżem mamy dwóch Schwarzeneggerów. Jednemu z nich po prostu "dolepiono" głowę komandosa, która to bardzo przypomina tę należącą do Sylvestra Stallone’a.


A tu mamy jeszcze Stallone'a z "Super Contry".


Arniego z "Operation C"


Kolejnego Arnolda z "Contra 3: Alien Wars"


A w wydanej dekadę temu "Contra Rebirth" mieliśmy jeszcze śliczną zrzynkę z plakatu promującego film "Ucieczka do zwycięstwa" (1981), w którym to wystąpił Stallone.


Jak już jesteśmy przy słynnych hollywoodzkich mięśniakach, to od razu przytoczymy kilka innych przykładów sięgania po ich wizerunek. Trzy lata po wydaniu pierwszej „Contry” Arnold i Sly, w jeszcze bardziej bezczelnej formie, pojawili się na pudełku z grą, która wyszła spod skrzydeł Segi. Mowa o „Double Hawk”. Tym razem zadbano nawet o to, aby wyraźne podobieństwo pomiędzy postaciami z gry a aktorami widoczne było już na pierwszy rzut oka.


A tu możecie zobaczyć kilka innych produkcji, których twórcy bez pytania sięgnęli po zdartą z Arniego twarz.

Ten po lewej to przypadkiem nie sam Connor MacLeod?




Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Obserwuj też nasz Instagram


Oglądany: 54218x | Komentarzy: 22 | Okejek: 136 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.07

20.07

19.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało