Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Młoda dziewczyna pochwaliła się długą podróżą po Azji, ludzie zareagowali jak wściekłe zwierzęta

79 640  
129   89  
Dominika ma 23 lata. Pojechała na pół roku do Azji i podzieliła się ze światem swoją historią, która jednak nie przypadła do gustu komentatorom w Internecie.

Młoda dziewczyna pochwaliła się długą podróżą po Azji, ludzie zareagowali jak wściekłe zwierzęta
Dominika Knitter to podróżniczka. Mimo bardzo młodego wieku dziewczyna zdecydowała się na kilkumiesięczną podróż po Azji. Obroniła pracę dyplomową na ASP i wkrótce po tym wyruszyła w drogę, a swoje przygody dokumentowała między innymi na Instagramie. Niedawno zdecydowała się podzielić przeżyciami z innym gronem odbiorców i udzieliła wywiadu stronie Fly4Free. Dominika opowiedziała o kulisach podróży, mówiła o przygotowaniach do niej i wątpliwościach, które miała w związku z samotną wyprawą. Wspomniała o niezadowoleniu, ale i wsparciu ze strony bliskich. Przyznała też, że w ciągu 210 dni pobytu w Azji trudno jej było momentami utrzymać się w założonym budżecie i czasem musiała gdzieś popracować dorywczo. Ale się udało – dziewczyna wróciła cała i zdrowa, a przede wszystkim spełniona. Szczera historia Dominiki, która nie dała się od razu złapać w kierat codzienności, mogłaby stanowić pewnego rodzaju inspirację lub przynajmniej dostarczyć lekkiej rozrywki. Nic z tych rzeczy. Wspomnienia dziewczyny obudziły w ludziach najgorsze instynkty.

Zacznijmy może od budżetu, bo to on wzbudził największe emocje wśród komentujących post na Facebooku. Przed wylotem Dominika założyła, że nie będzie wydawać więcej niż 30 zł dziennie na przeżycie w Azji Południowo-Wschodniej. Taka kwota okazała się dla komentujących zdecydowanie zbyt mała. Dlaczego zbyt mała? Nie za bardzo wiadomo. Nikomu nie chciało się za bardzo prosić o jakieś wyliczenia, nikomu nie przyszło do głowy zapytać o ceny jedzenia czy noclegów w Tajlandii czy Wietnamie. Po prostu tak założono. Ale żeby tylko na tym się skończyło... Internetowi Sherlockowie przeprowadzili własne śledztwo i doszli do wniosku, że dziewczyna musiała mieć większy budżet, a jak na niego zapracowała, to już, HE, HE, WIADOMO.

Młoda dziewczyna pochwaliła się długą podróżą po Azji, ludzie zareagowali jak wściekłe zwierzęta
Kiedy widzisz, jak twój stary siedzi czerwony przed komputerem i z pianą na twarzy uderza w klawiaturę raz po raz.

Jakie życie trzeba prowadzić, by wyznawać pogląd, że dzisiejszy świat pozwala młodym dziewczynom zarabiać tylko dzięki sprzedawaniu własnego ciała? Jak skrzywdzonym trzeba być, by założyć, że kobieta pójdzie od razu się prostytuować, jeśli zabraknie jej na chleb? I w końcu z jakiego odbytu trzeba było wypaść, żeby sugerować coś takiego publicznie w stosunku do obcej osoby?

Internetowa patola w czystej postaci. Inni specjaliści wyliczyli, że dziewczyna nie mogła zmieścić się w budżecie, bo na pewno robiła zdjęcia z drona i miała profesjonalne sesje, a to, że spała w namiocie, to już taki szczyt luksusu, że miejscowi płacili własnymi dziećmi, by móc popatrzeć, jak śpi. W tym kontekście zabawne wydaje się, że jak w Polsce podaje się średnią zarobków, to zaraz podnosi się raban, że JAK TO JA I MOJE BOMBELKI ZNOWU MUSIMY ŻRYĆ KAMIENIE Z MLECZEM, ale jak dziewczyna napisze, że w jeszcze biedniejszym od Polski kraju przeżyła za kilkadziesiąt złotych dziennie, to pod jej Instagramem ustawia się tłum z pochodniami, bo to przecież niemożliwe przeżyć za takie grosze!

Rzecz jasna nie zabrakło też komentarzy od prawdziwych podróżników, którzy jako jedyni wiedzą, jak należy podróżować, bo w poprzednim życiu Ganeśa objawił im się we śnie i zdradził odwieczną tajemnicę kupowania tanich biletów i wygodnych sandałów. Najmniej krytyczne okazało się pasywno-agresywne A CO TO ZA PROBLEM PRZEŻYĆ ZA 30 ZŁOTYCH W AZJI WIELKIE MI MECYJE.

Tak że tak, ładnie nam się społeczeństwo bawi w komciach. Od dłuższego czasu nurtuje mnie jedna myśl. Co kieruje człowiekiem, który krytycznie ocenia innych w Internecie? Jaki tok rozumowania przyjmuje sądząc, że powinien podzielić się ze światem swoją opinią? Dlaczego uważa, że jego opinia jest ważna? I przede wszystkim, dlaczego sądzi, że obcy mu człowiek powinien uznać ją za istotną? Mam kiepską wiadomość – przytłaczająca większość opinii generowanych w Internecie nie ma żadnej wartości. To pozbawione jakiegokolwiek znaczenia wysrywy osób, które czują wewnętrzną potrzebę mentalnego zwymiotowania swoich myśli, by doznać ulgi, jakiej nie czuli jeszcze przed chwilą, gdy wierciło ich to nieznośne, ale bliżej nieopisane uczucie wywołane uderzeniem złości po przeczytaniu informacji, że 23-letnia dziewczyna spakowała się i pojechała do Azji na pół roku. Ale złość mnie ogarnęła. Wiem, na pewno dawała na prawo i lewo. O, już mi lepiej.

W dobie papierowych celebrytów z Instagrama, pozujących w świetle sztucznej sławy, łatwo jest jeździć po ludziach. Czasem nawet krytyka jest uzasadniona, ale zastanówcie się, wyżej wspomniani ludzie, czy każdemu należy bezmyślnie cisnąć tylko dlatego, że byliście zbyt leniwi, żeby sprawdzić jakieś informacje lub przemyśleć to, co chcecie napisać.

Nie jest też na szczęście tak, że na Dominice odbył się regularny lincz. Z pomocą dziewczynie przyszła spora grupa osób, które po prostu zniesmaczył poziom całej dyskusji. Ci sami ludzie radzili, żeby ci, którzy zamieścili swoje negatywne komentarze, odwiedzili po prostu Instagrama dziewczyny i dokładnie prześledzili jej podróż.

NO KTO BY POMYŚLAŁ, ŻE U ŹRÓDŁA MOŻNA ZNALEŹĆ PRZYDATNE INFORMACJE

A na koniec porcja wspomnianych komentarzy:

Młoda dziewczyna pochwaliła się długą podróżą po Azji, ludzie zareagowali jak wściekłe zwierzęta

Młoda dziewczyna pochwaliła się długą podróżą po Azji, ludzie zareagowali jak wściekłe zwierzęta

Młoda dziewczyna pochwaliła się długą podróżą po Azji, ludzie zareagowali jak wściekłe zwierzęta

Młoda dziewczyna pochwaliła się długą podróżą po Azji, ludzie zareagowali jak wściekłe zwierzęta