Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kokaina, doskonała muzyka, samochodowe pościgi i jeszcze więcej kokainy - na planie "Blues Brothers" panował prawdziwy chaos!

48 494  
306   16  
Świetna muzyka, znakomici artyści, pościgi samochodowe, absurdalny humor… Czego chcieć więcej od szalonej komedii z lat 80.? Szczególnie, gdy za kamerą siedzi sam John Landis! Nie jest tajemnicą, że od samego początku produkcja „Blues Brothers” była prawdziwym twórczym chaosem, gdzie za paliwo służyły nieprawdopodobne wręcz ilości narkotyków.

Ciekawostki na temat filmu i kręcenia Blues Brothers

Wszystko zaczęło się w roku 1973

Kiedy to w pewnym barze w Toronto spotkało się dwóch młodych komików – Dan Aykroyd i John Belushi. Panowie od razu się polubili i zaczęli wspólnie imprezować. W tym czasie Dan zaszczepił u swojego nowego kumpla miłość do bluesa. Dwa lata później obaj aktorzy trafili na plan Saturday Night Live, gdzie po raz pierwszy zagościli na scenie jako Bluesowi Bracia, dając iście wybuchowy popis muzycznego talentu i komediowego zgrywu.

Ciekawostki na temat filmu i kręcenia Blues Brothers

Publiczność pokochała tych przebranych za pszczoły (w takich wdziankach zdarzało im się początkowo występować) wariatów. Lorne Michaels, producent odpowiedzialny za realizację SNL, mimo że sam był fanem radosnej twórczości komików, raczej nie widział w Blues Brothers przyszłości. Dopiero kiedy Aykroyd i Belushi zaczęli otwierać stand-upowe występy niezwykle wówczas popularnego komika Steve’a Martina i dostali propozycję nagrania albumu, oczywiste stało się, że z tego duetu dużo można jeszcze wykrzesać.

Scenariusz pisany był na ciągłym haju

Zadaniem stworzenia fabuły przyszłego filmu zajął się Aykroyd. Oczywiście konsultował on swoje pomysły z Belushim. Panowie wynajmowali ze studia Universal samochody i regularnie udawali się na wycieczki, podczas których jarali kosmiczne ilości trawska. O ile Dan starał się nie przyjmować innych substancji, to już jego kumpel praktycznie bez przerwy wciągał kokainę, zarzucał kwas, przyjmował meskalinę i generalnie z dziką rozkoszą sięgał po każdy możliwy odurzacz, jaki wpadł mu w ręce.


Aykroyd, który bardzo zaangażował się w swój pisarski proces, nigdy wcześniej nie stworzył ani jednego scenariusza. Mało tego – on nigdy też wcześniej nie miał nawet okazji w całości przeczytać żadnego. Ostatecznie na biurko producentów trafiła licząca sobie 324 strony kobyła! Zazwyczaj scenariusze są o 2/3 krótsze niż „dzieło” Aykroyda. Landis miał sporo roboty. Musiał usunąć z tekstu wiele zbędnych fragmentów, skrócić go o długi fragment opisujący historię pierwotnie ośmioosobowego zespołu oraz wywalić umieszczoną w scenariuszu wielostronicową, filozoficzną analizę katolicyzmu.

Nałóg Belushiego prawie doprowadził film do katastrofy

W budżecie znalazło się miejsce na finansowanie jednego z najbardziej elementarnych produktów umożliwiających aktorom zachowanie przytomności podczas zdjęć kręconych w nocy. Mowa oczywiście o kokainie. Wciągali wszyscy, jednak to Belushi w swoim zapotrzebowaniu na ten narkotyk został prawdziwym rekordzistą. Aktor ten był na ciągłym spidzie, co bez przerwy doprowadzało do kłopotów. Napruty koksem John ciągle znikał z planu. Wałęsającego się gdzieś komika trzeba było więc szukać i sprowadzać z powrotem przed kamerę.


Pewnej nocy aktor zniknął na dobre. Z misją ratunkowa ruszył więc Aykroyd obiecując, że odnajdzie swojego kumpla. Dan, przechodząc koło planu zdjęciowego w Illinois, zobaczył zapalone światło w pomieszczeniu jednego z domów. Postanowił więc zapytać mieszkańców tej nieruchomości, czy przypadkiem nie widzieli Belushiego. Okazało się, że owszem – widzieli. John wlazł do budynku, splądrował lodówkę, a następnie uciął sobie komara na kanapie. Aykroyd pozbierał kumpla do kupy i zawlókł go na plan.

Ktoś musiał coś z tym zrobić

Kokainowe szaleństwa Johna doprowadzały do szału całą ekipę. Odwyk odpadał, bo przy ilości kokainy dostępnej na planie nikt nawet nie spodziewał się, że Belushi powstrzyma się od ponownego sięgnięcia po narkotyk. Nie pomagali też fani aktora, którzy przy każdej okazji namawiali go do wspólnego wciągania kresek. Rozwiązaniem, w jakim pokładano nadzieję, było wynajęcie ochroniarza, który to miał chronić komika przed narkotykowymi pokusami. Smokey Wendell, bo tak zwał się ten człowiek, dawniej pracował jako agent Secret Service. Podobno poprzednim jego klientem był Joe Walsh, gitarzysta grupy The Eagles, i to dzięki pomocy Wendella piosenkarz czasowo odstawił dragi i alkohol. Niestety, w przypadku Belushiego Smokey nic nie mógł zdziałać. Nie mogąc patrzeć, jak jego klient stacza się na samo dno, szybko zrezygnował ze swej posady.


Pewnego dnia do przyczepy Johna wszedł reżyser John Landis. Pierwsze co ujrzał, to góra koksu usypana na stole. Ilość białego proszku była prawie tak duża jak ta, którą mogliśmy podziwiać w słynnej scenie „Człowieka z blizną”. Landis, korzystając z nieobecności aktora, spuścił narkotyk w kiblu. Chwilę później wrócił Belushi i wpadł w szał. Doszło do rękoczynów. Po krótkiej szarpaninie komik zaczął płakać, co też udzieliło się Landisowi. O dziwo – ta wspólna „rozpacz” podziałała na Belushiego jak terapia. Aktor oczywiście nie zrezygnował z kokainy, ale od tego momentu praca z nim stała się odrobinę mniej uciążliwa.

Fruwający złom

„Blues Brothers” został zapamiętany jako film, w którym roztrzaskano rekordową ilość aut. Rozwalono wówczas 300 samochodów, a na potrzeby produkcji skonstruowano 13 różnych Bluesmobili. Każdy miał inną funkcję – niektóre służyły do ujęć w zbliżeniach, inne do skoków, a niektóre do rejestrowania szybkich pościgów.

Zatrudniono 40 kierowców wyspecjalizowanych w popisach kaskaderskich, na plan sprowadzono też ponad 60 radiowozów, które „zagrały” w pamiętnym filmowym karambolu. Jako że motoryzacyjna rozwałka uskuteczniana była na olbrzymią skalę, trzeba było wynająć potężny zakład mechaniczny, w którym rozbite wozy składano do kupy. Podczas kręcenia karkołomnych scen samochodowych nikt nie ucierpiał. No, może poza budżetem produkcji, z którego aż 10 milionów pochłonęły efektowne kraksy.

Ciekawostki na temat filmu i kręcenia Blues Brothers

Kierowcy w Chicago jeżdżą jak wariaci!

Po tym, jak Belushi i Aykroyd przekazali spore kwoty pieniędzy na cele lokalnych organizacji charytatywnych, burmistrz Chicago zgodził się zamknąć kilka ulic na czas kręcenia scen kaskaderskich. W ten sposób udało się zarejestrować pędzące po przedmieściach z prędkością 160 km/h samochody, a także utrwalić na filmowej taśmie wszelkiej maści kraksy i niebezpieczne ewolucje. Za przechodniów robili statyści, jednak wielu gapiów miało okazję zobaczyć szaleństwa wyczyniane przez filmowców. Niektórzy z przypadkowych widzów tych popisów nie zdawali sobie sprawy, że mieli do czynienia z ekipą filmową. Przez kolejne tygodnie w gazetach pojawiały się więc artykuły, w których zdegustowani mieszkańcy narzekali na wyjątkowo nierozważnych kierowców z Chicago…


Mało brakowało, a oprócz zniszczonych aut roztrzaskano by też helikopter razem z załogą. Filmowcy wprawdzie dostali pozwolenie na wykorzystanie nakręconych za pomocą tego pojazdu ujęć więzienia w Illinois widocznego w pierwszych scenach filmu, ale najwyraźniej o planie tym nikt nie poinformował strażników, którzy myśląc, że obecność maszyny jest związana ze śmiałą próbą ucieczki z kicia, otworzyli do helikoptera ogień! Sprawa wyjaśniła się dopiero później, gdy już po wszystkim powiedziano pracownikom więzienia, że jakaś ekipa filmowa dostała zgodę na zdjęcia...

Mimo narkotyków, rozpusty i obecności na planie nie zawsze bogobojnych gości, film dostał błogosławieństwo Watykanu

W „Blues Brothers”, oprócz głównej obsady, widzowie mogą podziwiać cały zastęp światowej sławy gwiazd, wliczając w to takie legendy, jak James Brown, B.B. King, Ray Charles czy Aretha Franklin, i całą masę innych wielkich artystów czarnej muzyki. Chociaż wśród nich znalazłoby się wielu takich, których reputacja daleka jest od krystalicznej, to film ten zyskał należny mu szacun w Watykanie. Tamtejszy dziennik „l'Osservatore Romano” umieścił „Blues Brothers” na liście „katolickich klasyków”, które powinien zobaczyć każdy szanujący się wierny. Jak by nie patrzeć, jest to przecież film o dwóch nawróconych rzezimieszkach, którzy dostawszy zadanie od samego Pana, ruszają na misję ratowania podupadającego sierocińca kierowanego przez bogobojną zakonnicę...

Ciekawostki na temat filmu i kręcenia Blues Brothers

Niestety, Belushi nigdy nie zwalczył swojego nałogu. Nieco ponad rok po premierze filmu zmarł po przedawkowaniu speedballa, czyli bardzo niebezpiecznej mieszanki kokainy z heroiną.

Ciekawostki na temat filmu i kręcenia Blues Brothers


Źródła: 1, 2, 3, 4
3

Oglądany: 48494x | Komentarzy: 16 | Okejek: 306 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.07

01.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało