Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rewolucja seks-robotów puka do naszych drzwi. Oto kilka faktów, które was na nią przygotują

56 337  
126   49  
Maszyny od dziesięcioleci pomagają nam w wykonywaniu codziennych, nawet najprostszych, zadań. Zmechanizowani pomocnicy sprawiają, że obowiązki te stają się nie tylko znacznie szybsze i łatwiejsze w wykonaniu, ale często nawet nie wymagają naszej ingerencji. Wszystko po prostu robi się samo. Przyszłość jednak zbliża się wielkimi krokami i już wkrótce podobnych słów będziemy mogli użyć opisując czynności natury seksualnej.

Seks-roboty powoli zdobywają serca pierwszych użytkowników. Eksperci nie mają żadnych wątpliwości: nasza przyszłość stoi pod znakiem seksu z maszynami i jest to już sprawa przesądzona.



Skoro więc świat szykuje dla nas coś takiego, to może dobrze byłoby nieco lepiej przygotować się na to co nadejdzie i uzbroić w niezbędną wiedzę. Wiecie, żeby potem nie było, że sąsiad już posuwa robota, a my nawet nie wiemy o co w tym wszystkim chodzi.

Przedstawiam wam więc kilka faktów, które choć trochę przygotują was na nadejście wielkiej rewolucji seks-robotów:

#1. Ewolucja robotów w seksie

Zaczniemy może od kilku słów, które padły z ust ekspertów w dziedzinie robotyki. Wielu z nich przewiduje, że do roku 2050 seks z maszynami stanie się dla nas czymś zupełnie normalnym. Nie będziemy robić już wielkich oczu na wieść o tym, że nasz kolega przeleciał robota. Zresztą tak naprawdę będzie to po prostu kolejny krok. Już kilkadziesiąt lat temu ludzie spółkowali z dmuchanymi lalkami lub wkładali swoje „narzędzia pracy” w różne dziwne miejsca. Czym więc będzie różnił się seks z maszyną od takich zachowań?



Nieco bardziej śmiałe przewidywania mówią głośno o tym, że ci bardziej zamożni kawalerowie już do roku 2025 będą posiadali w swoim domu przynajmniej jedną seks-lalkę obdarzoną sztuczną inteligencją. Dlaczego zamożni? Nie ma co kryć. Na początku będzie to zabawa zarezerwowana tylko i wyłącznie dla bogatych chłopców i dziewcząt. Z czasem na pewno się to zmieni, jednak temat finansów poruszę nieco później.

To jednak nie wszystko, wróćmy może do roku 2050. Zdaniem badaczy seks przyszłości będzie znacznie różnił się od tego, z jakim mamy do czynienia dzisiaj. Zostanie on zautomatyzowany i całkowicie zmienimy do niego podejście. Zaczniemy rozdzielać relację emocjonalną i nie będziemy już tak mocno wiązać bycia z kimś z uprawianiem z nim seksu.
Podobno do tego roku seks z robotami stanie się bardziej powszechny niż seks z żywymi ludźmi. Brzmi to może nieco dziwnie, jednak wszystko jest możliwe. To przecież jeszcze ponad 30 lat rozwoju.

#2. Tożsamość seksualna i robocia miłość

Sam doskonale wiem, jak to brzmi, jednak już teraz mamy do czynienia z przypadkami, w których ludzie zakochują się w maszynach – i to dosłownie. Czasem nawet nasi śmiałkowie decydują się pójść o krok dalej i chcą zalegalizować swój związek z robocicą marzeń.



Najlepszym przykładem jest tutaj Akihiko Kondo, który jest przekonany, że wziął ślub z międzynarodowej sławy piosenkarką - Hatsune Miku, która w rzeczywistości jest hologramem 3D. Mężczyzna jednak wciąż boryka się z wieloma problemami. Przede wszystkim nie wszyscy akceptują jego partnerkę. Wielu uważa, że ten związek nie ma żadnej mocy prawnej, a sam Japończyk uzurpuje sobie prawo do względów pięknej, wirtualnej gwiazdy muzyki pop – pewnie są zazdrośni.

Kondo jednak zwraca uwagę na pozytywne strony tego typu relacji. Jego wybranka nigdy się nie zestarzeje, nie będzie mu narzekała nad uchem, nie będzie wymagała prezentów czy tego, aby pamiętał o rocznicy ślubu. Nie będzie też zdradzała i zawsze będzie spełniała wszystkie jego prośby. Brzmi rozsądnie! Wkrótce również będzie mogła go zadowalać w łóżku, kiedy Japończyk zdecyduje się na kupno odpowiedniej lalki, w której zainstaluje swoją gwiazdkę muzyki pop.



Nie ma co jednak ukrywać, tego typu przypadki będą pojawiały się coraz częściej. Możemy się z nich śmiać lub nawet krytykować, jednak przecież to nie nasza sprawa, w co ktoś wkłada swój sprzęt i w kim się zakochuje.

#3. Cyfroseksualność

Kolejny punkt i kolejny dziwny termin do przyswojenia. Cyfroseksualny (ang. digisexual) to stosunkowo świeża nazwa stworzona na potrzeby naszych czasów. Opisuje ona osobę, która czuje znacznie większy pociąg do tworów współczesnej technologii niż do osobników przeciwnej (czy nawet tej samej) płci własnego gatunku.

Eksperci sugerują, że liczebność osób cyfroseksualnych w nadchodzących latach będzie stale rosła. W 2013 roku powstał nawet dość dobry film dotykający tego tematu. Nosi tytuł „Ona” i opowiada o trudnej miłości. W świecie kinematografii można znaleźć znacznie więcej przykładów. W jednym z odcinków serialu Black Mirror główna bohaterka traci swojego mężczyznę i zastępuje go jego własną kopią w formie robota, co również może budzić pewne skojarzenia z tematem.



Niektórzy są zdania, że cyfroseksualność jest z nami znacznie dłużej, niż możemy to sobie wyobrazić. Przecież niemal tym samym jest zwykłe uzależnienie od p0rnografii? Często mamy do czynienia z przypadkami, kiedy to człowiek nie jest już w stanie obcować z innym przedstawicielem swojego gatunku, bo kręcą go tylko filmy i zdjęcia, która ogląda na ekranie komputera czy telefonu. Całkiem możliwe, że nadejdzie kiedyś taki dzień, kiedy uzależnienie od p0rno przestanie być postrzegane negatywnie, a zacznie być traktowane, jako preferencja seksualna.

#4. Małżeństwa z robotami

Wróćmy może do drugiego punktu i przypadku Akihiko Kondo, który wziął ślub z cyfrową piosenkarką Hatsune Miku. W świetle prawa jego małżeństwo jest nieważne. To tylko zwykły certyfikat wydany przez firmę Gatebox i wpis do bazy danych. Oczywiście towarzyszyła temu cała szopka, która mogła przypominać prawdziwą ceremonię zawarcia małżeństwa, jednak w mocy prawa związek ten nie istnieje. Japończyk jest 3 000 osobą, która zdecydowała się związać na dobre i złe z istotą dwuwymiarową. Czy jednak brak uznania jego związku to zwykła dyskryminacja? Być może.



Obecne czasy mają to do siebie, że coraz więcej dziwnych rzeczy i zachowań wkracza z butami do naszego życia. Zyskują one na popularności i dostają nawet własne prawa. Nie będę więc za bardzo zaskoczony, jeśli za kilka lat będziemy mogli legalnie wziąć ślub z robotem. Zapewne pionierem w tej dziedzinie będą Stany Zjednoczone albo Japonia.

Tutaj znów pojawia się magiczny rok 2050. Do tego czasu tego typu związki mają posiadać moc prawną. Nie będą też dla nikogo niczym niespotykanym. Ot, wziął sobie ślub z lodówką.

#5. Wyzwania stojące przed konstruktorami



Projektanci mają przed sobą wciąż bardzo wiele wyzwań. Bez tego wszystkiego seks-roboty nie będą wiele różniły się od dmuchanych lalek, które można przecież nabyć za stosunkowo niską cenę. Wrażenia z obcowania z takim robotem muszą być możliwie, jak najbardziej zbliżone do wrażeń, które możemy wynieść z obcowania z drugim człowiekiem. Robot musi być więc m.in. w pełni responsywny - musi reagować na działania oraz na dotyk partnera.

To wszystko ma zostać spełnione dzięki całej masie różnorakich sensorów, które zostaną umieszczone w strategicznych miejscach na ciele robota. Skóra ma działać na zasadzie dotykowego wyświetlacza (takiego samego, jaki możemy znaleźć w smartfonach). Ma ona wykrywać nie tylko sam dotyk, lecz również bliską obecność dłoni żywego człowieka.



Skoro jesteśmy już przy skórze, pojawia się kolejny problem: dotyk takiego robota musi być ciepły. My, ludzie cenimy sobie swoją temperaturę. Raczej nie jest dla nas niczym przyjemnym, kiedy ktoś przykłada nam do ciała zimne przedmioty. Wyobraźcie sobie więc takie baraszkowanie z seks-robotem, kiedy ten nagle dotyka nas swoją lodowatą dłonią. Nie chcę być czarnowidzem, ale takie zachowanie może zepsuć cały nastrój.

Roboty przyszłości mają jednak posiadać w pełni konfigurowalną temperaturę ciała. Chcesz zimnej jędzy? Żaden problem! Chcesz, aby twoja partnerka była gorąca (i to dosłownie)? Nic prostszego. Przekręcasz gałkę i gotowe!

#6. Osobowość i sztuczna inteligencja



Nie zapominajmy jednak o kolejnych ważnych aspektach. Przecież takie roboty muszą mieć jakąś osobowość i być obdarzone sztuczną inteligencją. W przeciwnym razie równie dobrze możemy pakować swoje sprzęty w różne inne maszyny, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Już teraz istnieje seks-robot o imieniu Harmony 2.0, który mówi ze szkockim akcentem i ma aż 18 różnych zachowań zaprogramowanych w swojej własnej „osobowości”. Lalka może więc być napalona i chętna, porywcza i dominująca, lub nieśmiała i skryta. Wszystko zależy od naszych preferencji. Ten konkretny robot może z nami prowadzić rozmowę i odpowiadać na nasze pytania – coś w stylu dobrze znanych już asystentów pokroju Alexy, Siri, Bixby czy Asystenta Google.

Twórca Harmony 2.0 nie chce jednak na tym zaprzestać. Jego celem jest rozwój całej technologii do tego stopnia, kiedy będziemy w stanie stworzyć z robotem emocjonalną więź. Kiedy nie będą łączyły nas tylko sprawy natury fizjologicznej, lecz również autentyczna „duchowa” bliskość.



Obecnie prezentuje się to dość kiepsko i Harmony tak naprawdę wciąż jest zwykłą lalką. Nie zapominajmy jednak o rozwijającej się sztucznej inteligencji, która będzie dołączana do każdej zakupionej lalki. Z upływem czasu roboty nauczą się coraz lepiej naśladować ludzkie zachowania, a jeśli połączymy to z coraz lepszymi ciałami, w jakie będą wyposażane algorytmy, powstanie nam mieszanka wybuchowa. Aż strach pomyśleć, jak będzie to wyglądało za 30 lat.

#7. Pieniądze

Kwestie finansowe to również ważny aspekt w całej sprawie. Dla nikogo zapewne nie jest tajemnicą, że na chwilę obecną seks-roboty to dziedzina zarezerwowana tylko dla osób w nieco lepszej kondycji finansowej. Nie każdy może pozwolić sobie na zakup takiej lalki, której cena wynosi prawie tyle samo, ile cena nowego samochodu prosto z salonu. Opłaca się? Dla przeciętnego Kowalskiego raczej nie.



Z upływem lat technologia ta stanie się jednak coraz bardziej dostępna i za jakiś czas trafi zapewne również pod strzechy. W końcu do 2050 roku większość gospodarstw domowych w rozwiniętych krajach ma posiadać przynajmniej jedną seks-lalkę na swoim wyposażeniu.

#8. Domy uciech z robotami

Od kilku lat jesteśmy regularnie bombardowani nagłówkami, które krzyczą do nas coś o nowych burdelach z seks-robotami. Powstały one już m.in. w Anglii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Rosji oraz w Niemczech. Chętnych podobno nie brakuje.



Ciężko stwierdzić, czy klienci powracają do tego typu przybytków, czy odwiedzają je raczej jednorazowo z czystej ciekawości. Robotyczne burdele odstraszają przecież ceną.

Średnio za godzinę spędzoną z seks-robotem trzeba zapłacić grubo ponad 150 dolarów. Jest to kwota, która dla wielu miłośników może okazać się przeszkodą nie do przeskoczenia. Za takie pieniądze z powodzeniem można już skorzystać z usług ekskluzywnych prostytutek, które (na chwilę obecną) lepiej spełnią powierzone im zadanie.

#9. Obrońcy praw seks-robotów

Jeśli coś może stać się jeszcze bardziej dziwne, to jednego możemy być pewni – prędzej czy później takie się stanie. Nie inaczej jest też w tym przypadku. Rok temu dość głośno było o seks-robocie o wdzięcznym imieniu Samantha. Nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że może odmówić nam seksu.



Z opisu producenta wynika, że jeśli robot (dzięki swoim licznym sensorom) wyczuje jakąkolwiek agresję w trakcie stosunku lub nawet gry wstępnej, może odmówić nam współżycia i automatycznie wprowadzić się w stan uśpienia. Czyż to nie brzmi super?

Jak dla mnie jest to równie niedorzeczne, jak sytuacja, w której źle traktowany robot kuchenny może nagle przestać ubijać nam białka na pianę.

„Myjesz mnie w zmywarce? W takim razie foch, wyłączam się, sam se ubijaj te białka! Bezy dziś nie będzie!”
Powróćmy jednak do tematu Samanthy. Co nam wtedy pozostaje? Czy strategia „na śpiocha” okaże się skuteczna? Czy może sensory robota wykryją i to, a twórcy wyślą nam pozew sądowy i oskarżą o gwałt?

Na razie do takich incydentów raczej nie dojdzie, jednak kto wie co przyniesie przyszłość. Powstaną zapewne całe stowarzyszenia obrońców praw seks-robotów. Będą one miały możliwość nie tylko odmowy seksu, ale również odejścia od właściciela, który będzie je źle traktował.

Za bardzo odpłynąłem? Być może – wybaczcie. Jednak żyjemy w takich czasach, w których nic mnie już nie zdziwi. Szczególnie, jeśli chodzi o posuwanie maszyny.

Źródła: 1, 2, 3, 4
23

Oglądany: 56337x | Komentarzy: 49 | Okejek: 126 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało