Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Cadillac Allanté - samochód wyjątkowy pod każdym względem

43 667  
237   24  
To mógł być kolejny normalny kabriolet. Produkowany według utartych schematów. Mógłby, ale nie jest. Bo miał to szczęście, że narodził się w USA i był Cadillakiem, która to firma wtedy święciła okres prosperity i chciała pokazać światu co potrafi. I pokazała. Do tego doszło też trochę typowego amerykańskiego szaleństwa i...

...i zacznijmy wszystko od początku. Więc może najpierw nazwa samochodu.

Allanté


Taki wyraz nie istnieje w żadnym języku. Amerykanie mieli świadomość wpadek z nazwami samochodów. To, co w ich języku brzmi dobrze, gdzieś na świecie może być powodem do śmiechu. Dlatego w roku 1986 zaprzęgli do pracy komputer, by ten wymyślił 7-literowe słowa nie występujące w żadnym języku na świecie. Komputer zaproponował 1700 neologizmów, z których wybrano Allanté jako nazwę najładniejszą.

Najdłuższa linia produkcyjna



Jaką długość może mieć linia produkcyjna samochodu w fabryce? Uwzględniając wszystkie aspekty, jak montaż silnika i podzespołów dostarczonych przez podwykonawców, tłocznię, mariaż oraz lakiernię? Jest to przeciętnie koło 5 kilometrów. Tyle muszą pokonać części, aby stały się samochodem. Zatem jak długą linię produkcyjną miał Allanté? Pomyślisz, że znając rozmach Amerykanów, to pewnie z 10 kilometrów miała ta linia. Albo z 15, bo to Cadillac, mieli rozmach i cierpieli na megalomanię. Otóż muszę Cię sprowadzić na Ziemię. Nie doceniasz Amerykanów. Linia produkcyjna Allanté miała długość... 15 000 kilometrów!

Mają rozmach, sk...


Płyty podłogowe pakowane były w Detroit do specjalnie przystosowanych samolotów Boeing 747. Stamtąd leciały do Turynu do Pininfariny. Po 6900 km podróży w Pininfarinie płyty były skracane i karosowane. Czemu tam? Bo Pininfaria zaprojektowała nadwozie, a Amerykanom wydało się bardziej prestiżowe, jak powiedzą, że to właśnie ta firma wykonała całą karoserię. Tak też się stało. Stal potrzebną do wykonania nadwozia sprowadzano z Niemiec, od dostawcy stali, od którego brali materiał m.in. BMW i Mercedes. W Niemczech tłoczono elementy karoserii, a wytłoczone stopy aluminium potrzebne do dokończenia budowy nadwozia ściągano ze Szwajcarii. Łącznie wytłoczone blachy pokonywały 1200 km, zanim trafiły do Turynu. Tam następował montaż i gotowe nadwozia pakowano na znanego już Boeinga i odsyłano w podróż powrotną, tym razem do fabryki Cadillaca w Hamtramck. Czyli kolejne 6900 km. Tam wykańczano samochód ręcznie, bo nie opłacało się budować taśmy produkcyjnej dla tak niskiej produkcji. W latach 1986 - 1993 wyprodukowano 21 395 sztuk Allanté.

Nadwozie


Wiadomo - zaprojektowali je Włosi, ale uwzględnili też wygląd innych Cadillaców (choć z boku bardziej przypomina Astona Martina z tamtych lat niż Cadillaca). Nie zatraciło jednak ono podobieństwa rodzinnego, ale zyskało lekkość linii i do dziś może się podobać. Samochód to dwuosobowy roadster, ale nie przeszkodziło mu to mieć ponad 4,5 metra długości. Niemniej jednak wielkości tego auta nie widać. I chwała za to Włochom. Samochód miał dwa dachy. Sztywny hardtop mógł być założony na zimę, a na lato samochód posiadał składany brezentowy dach. Obowiązkowe w USA trzecie światło stopu miało okrągły kształt, było naniesione na nie logo Cadillaka. Światło było także zespolone z przyciskiem do otwierania klapy bagażnika, który umieszczono pod światłem i stanowił on bardzo ładny element stylistyczny (w przeciwieństwie do brutalnej klamki znanej z Golfa IV). Wielki szacunek dla Włochów za umieszczenie świateł obrysowych bocznych (markerów) w listwie, która obiegała samochód dookoła. Dzięki temu markery nie szpecą auta i w przypadku, gdy listwa jest koloru czerwonego - pozostają praktycznie niewidoczne.

Silniki i napęd


Silniki zasadniczo były trzy. Wszystkie V8, o pojemnościach 4.1, 4.5 i 4.6 litra i mocach 170 - 295 KM. Umieszczone we właściwym miejscu - pod przednią maską. I na tym można przestać używać słowa właściwe. Bowiem silniki były umieszczone w niewłaściwy sposób, bo poprzecznie, i napędzały niewłaściwe koła, czyli przednie. Jednak Cadillac twierdził, że tak jest nowocześniej i taki napęd współgra z ogólną ideą samochodu. No i dzięki takiemu rozwiązaniu jest więcej miejsca w kabinie. Tak, mówimy cały czas o dwudrzwiowym, dwuosobowym roadsterze, w którym to typie auta wielkość miejsca w kabinie ma drugorzędne znaczenie. Samochód posiadał czterobiegową skrzynię automatyczną. Na suchym prowadził się zaskakująco dobrze, jednak na mokrym i śliskim jego trakcja pozostawiała wiele do życzenia. Nie bez kozery do niedawna mówiono, że przedni napęd nie sprawdza się z mocami ponad 230 KM. Dopiero niedawno dzięki elektronicznym blokadom mechanizmu różnicowego oraz asystentom wspomagającym kierowcę takim jak ASR czy ESP duże moce nie stanowią dla przedniego napędu większego problemu. Sęk w tym, że te gadżety nie były dostępne w latach 80.

Wnętrze


I tu przechodzimy do istoty tego auta. Samochód miał mieć na pokładzie wszystko, co dostępne w tamtych czasach. Miał elektrykę gdzie się da, wspomaganie gdzie to tylko możliwe, seryjny ABS (w roku 1986!), tapicerkę z włoskiej skóry i system audio firmy Bose oraz radiomagnetofon kasetowy z kasetami wkładanymi w pionie (jak w domowych deckach). Widać go na zdjęciu poniżej. Posiadał także fotele z elektryczną regulacją i pamięcią ustawienia, które były także podgrzewane, klimatyzację, telefon komórkowy umieszczony w podłokietniku i bardzo rozbudowany komputer pokładowy. Komputer i sprzęt audio powodował to, że w samochodzie było mnóstwo przycisków. Bo Amerykanie wymyślili sobie - jeden przycisk - jedna funkcja. Ale to dobrze. Bo podstawową definicją bycia facetem jest posiadanie auta z V8 i mnóstwem przycisków. I Amerykanie to rozumieli, choć silnik napędzał złe koła. Mniejsza z tym. Obczaj konsolę zwróconą ku kierowcy jak w BMW i wspomniany wyżej magnetofon:


I to, co sugerował komputer:


Zobacz elektroniczne zegary. W tańszych wersjach zegary były normalne, staroświeckie wskazówkowe. Zdjęcie pochodzi z innego auta niż wszystkie prezentowane dotychczas:


Tak, to wszystko w roku 1986. Jeszcze rzut oka na wnętrze i przejdziemy do mowy końcowej. Nie wiem jak na Tobie, ale na mnie wnętrza aut z USA z tamtych lat zawsze robiły, robią i będą robić niesamowite wrażenie. Patrzysz i widzisz: no, tu musi być luksusowo. I tak w istocie jest.


Podsumowanie

Znalezione obrazy dla zapytania allante

O tym samochodzie na pewno nie da się powiedzieć, że nie ma charakteru. Miał być tym, co firma miała najlepszego do zaoferowania w tamtym czasie. I taki był. Luksusowy, wyposażony do przesady i jednocześnie ładny, choć amerykański. Samochód łączył w sobie wszystko co najlepsze w tamtych latach w motoryzacji. Miał być starannie wykonany, robiony z amerykańską finezją i włoskim stylem. Dawali mu fabryczną gwarancję na 7 lat lub 100 000 mil. Ale coś nie pykło i samochód cierpi na wieczne problemy z elektryką, której jest bardzo dużo. Czy ten samochód jest ładny? Jest. Czy chciałbym go mieć? Chciałbym. I wiecie co? Można go kupić za mniej niż 10 000 dolarów. Egzemplarz ze zdjęć wyceniony jest na 9500 dolarów. I wedle słów sprzedającego - wszystko w nim o dziwo działa.
14

Oglądany: 43667x | Komentarzy: 24 | Okejek: 237 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.11

20.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało