Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Mózg najlepszym przyjacielem człowieka? Niekoniecznie!

44 703  
135   33  
Komu ufać, jeśli nie własnej głowie? Niestety okazuje się, że na zaufaniu do własnego mózgu można się malowniczo przejechać…

Latamy coraz dalej, sięgamy coraz głębiej, wymyślamy coraz bardziej zaawansowane technologie. A tymczasem w dalszym ciągu nie jesteśmy w stanie do końca ogarnąć jedynego urządzenia, które mamy zawsze przy sobie - ludzkiego mózgu. Mimo trwających nieprzerwanie badań, to co wiemy - lub to, co tylko wydaje nam się, że wiemy - to tylko drobny wycinek ogromnej całości, której być może nie poznamy nigdy. Ale warto próbować!

Ból od pierwszego wejrzenia


Zdarzyło ci się skrzywić z bólu, kiedy ktoś na ekranie oberwał w klejnoty? Z jednej strony to przejaw męskiej solidarności (bo nie wie co to ból ten, kto nigdy nie dostał po jajach), a z drugiej ciekawa funkcja ludzkiego mózgu odpowiedzialna za odczuwanie tzw. bólu sympatycznego.

Nie żeby sam ból miał być w jakikolwiek sposób przyjemny, nie w tym rzecz. Rzecz w tym, jak nasz pomarszczony przyjaciel (mózg!!!) reaguje, widząc zdarzenie, które kojarzy się jednoznacznie jako nieprzyjemne, bolesne. Dzieje się tak nawet wtedy, jeśli nie dotyka ono nas bezpośrednio, tylko spotyka kogoś innego - nie musimy nawet widzieć go osobiście. Wystarczy zobaczyć film czy nawet usłyszeć opowieść.

To dlatego skręca nas, gdy widzimy kogoś balansującego nad gigantyczną przepaścią. To dlatego odwracamy wzrok na widok szczególnie brutalnych fauli. To dlatego lejemy ze śmiechu, gdy ktoś potknie się o krawężnik (no dobra, to akurat był zły przykład). Mózg, z sobie tylko znanych powodów, reaguje lustrzanie, odzwierciedlając odczucia powiązane z daną sytuacją. To naturalna empatia silnie zakorzeniona w biologii.


Nie tylko ból potrafi się „przenosić” na inne osoby, podobnie bywa też z innymi objawami. Mówi się czasem, że „ona w ciąży, a on coraz grubszy”. To nie przypadek i nie złośliwość, a w nie tak znowu rzadkich przypadkach konkretne uwarunkowanie medyczne, zwane zespołem kuwady. Opisuje ono sytuację, w której mężczyźni przejmują część typowo ciążowych objawów od swoich spodziewających się dziecka partnerek. W katalogu przewidzianych atrakcji znajdują się nudności, wymioty, bóle brzucha, duże wahania wagi, skurcze czy omdlenia.

Czemu boli nas, skoro to małżonka wdepnęła w leżący na podłodze klocek lego? Bo my wiemy co to za ból, jesteśmy w stanie go sobie wyobrazić i go współodczuwamy, choć w rzeczywistości nie mamy z nim nic wspólnego (chyba że sami nie posprzątaliśmy po zabawie klockami - wtedy prawdziwy ból dopiero nadejdzie!). Na swój sposób taka reakcja mózgu czyni nas trochę lepszymi ludźmi. Co - nie pierwszy raz i nie ostatni - kończy się boleśnie.

Jaka to, do cholery, melodia?!


Pamięć bywa zawodna. Zapominamy o imieninach teściowej, o odebraniu dziecka z przedszkola, o tym, że w ogóle mamy jakieś dziecko… normalna sprawa. Często zapominamy też o głupotach bez znaczenia - na przykład jak leciała trzecia linijka pierwszej zwrotki „Takiego tanga” Budki Suflera. A skoro to głupota bez znaczenia (w końcu nawet Krzysztof Cugowski nie zawsze pamięta teksty własnych piosenek…*), to mózg nie powinien widzieć w tym problemu i po prostu przejść dalej do bardziej ważkich problemów - jak na przykład tego, co zjeść na kolację. Nie ma tak lekko!

* - https://www.youtube.com/watch?v=38I9-XBPRNA

Każdy mózg od czasu do czasu na czymś się „zatnie”, nie pomagają prośby ani groźby. Na czym by się nie próbowało skupić, myśli i tak powracają do tej jednej rzeczy, od której chciałoby się w tym momencie uciec. Następuje swoiste utknięcie w pętli. Pierwsza linijka, druga linijka… od nowa. Pierwsza, druga… od nowa. Niedokończone myśli to coś, z czym umysłowi najtrudniej się pogodzić.


Jak zresetować mózg? Można albo poszukać odpowiedzi (co zwykle kończy się duchowym facepalmem w stylu „jak mogłem na to nie wpaść?!”), albo spróbować zagłuszyć problem. Według naukowców dobrze sprawdzają się zajęcia nieszczególnie łatwe i nieszczególnie trudne - rozwiązywanie krzyżówek, czytanie książek. Zwykle to wystarcza, by odwrócić uwagę od nurtującego problemu. Przynajmniej na jakiś czas.

Inna rzecz, że podczas skupienia na czymś innym, brakująca odpowiedź może pojawić się „sama” w najmniej spodziewanym momencie. Im bardziej staramy się sobie coś przypomnieć, tym o to trudniej. Im bardziej mamy to gdzieś, tym większe szanse, że odpowiedź przypomni nam się w najdrobniejszych szczegółach. Kolejna zdradliwa właściwość ludzkiego mózgu.

Fałszywe wspomnienia


„Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”, głosi znane powiedzenie. Jednak człowiek został tak skonstruowany, że wolałby wszystko widzieć i o wszystkim wiedzieć. Najtrudniejsze do zniesienia są domysły - kiedy więc takie się pojawiają, mózg robi wszystko, żeby je uprawdopodobnić, choćby przed samym sobą. Kreuje fałszywe obrazy, a następnie stara się zatrzeć ślad po tym, że to on, nie rzeczywistość, jest ich autorem. Potrafi wykreować fałszywe wspomnienia, a następnie uwierzyć w nie siłą wystarczającą, by się zupełnie pogubić.

Aby to sprawdzić, pod koniec XX wieku przeprowadzono pewien eksperyment. Zespół badaczy postanowił opowiedzieć poddawanej eksperymentowi kobiecie historię o tym, jak to w dzieciństwie zgubiła się w sklepie. Prowadzący byli w tym tak przekonujący, że kobieta nie tylko uwierzyła w każde słowo naukowców, ale też zaczęła „przypominać sobie” własne szczegóły. Na przykład o tym, jak czekając na rodziców spotkała starszą panią, z którą rozmawiała o szczeniaczkach.

Gdyby sytuacja faktycznie się wydarzyła, jest wielce prawdopodobne, że wyglądałaby właśnie tak. O tym, że to wszystko fikcja, powiedziano kobiecie na zakończenie eksperymentu. Nie uwierzyła. Dopiero telefon do rodziców, którzy zapewnili, że żadnego zaginięcia nie było, zburzył niezachwianą dotąd wiarę w prawdziwość opowiedzianej historii.


Inne powiedzenie mówi, że „czego człowiek nie usłyszy, to sobie dopowie”. Bardzo prawdziwe! Wynika to właśnie z zamiłowania mózgu do wiedzenia i pamiętania wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach. A jeśli fakty na to nie pozwalają - tym gorzej dla faktów. Mózg dobiera sobie wtedy prawdopodobne scenariusze - kojarzone z przeszłości czy zasłyszane - i adaptuje na potrzeby obecnej sytuacji.

Na liście istotnych przewinień ludzkiego umysłu pamiętanie rzeczy, które się nie wydarzyły, zajmuje wysokie miejsce, bo jeśli dotąd wydawało się, że „tylko samemu sobie wierzyć można”, to i to twierdzenie staje się wielce ryzykowne. Rację miał najwyraźniej Henning Mankell, pisząc: „nic nie jest takie, jakim się wydaje”.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
1

Oglądany: 44703x | Komentarzy: 33 | Okejek: 135 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.05

28.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało