Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak zmienia się pogląd na dobre malarstwo

74 949  
214   44  
Swego czasu nieco kontrowersji wzbudził artykuł o wyjątkowo drogich dziełach sztuki współczesnej, a w komentarzach wywiązała się cała dyskusja na temat tego, czy te obrazy są coś w ogóle warte artystycznie, finansowo, dlaczego są takie dziwne i dlaczego warto je powiesić tylko w kiblu, albo wcale nie.

Zaczęto doszukiwać się jedynie prania pieniędzy, prób zrobienia biznesu za wszelką cenę i problemów twórców (tych finansowych i tych z samym sobą).

Dzieła te znane są opinii publicznej już od dłuższego czasu, a kontrowersje związane z reprezentowanymi przez nie nurtami zdążyły przetoczyć się przez świat relatywnie dawno.
Pomyślałam sobie wtedy, że w zasadzie to uczy się o dziejach państwa i historii literatury (czasem tak szczegółowo, że aż ze znacznym przeszacowaniem zamiarów autorów), a malarstwo czy rzeźba przechodzą bez echa – w szkole i wiadomościach docierających z otoczenia. Moim skromnym zdaniem niezasłużenie, bo sztuka to potężna część tożsamości kulturowej. Żywej, bo wciąż rodzącej się na naszych oczach. Pełna jest historii mogących zainteresować również tych, którzy do pasjonatów plastyki się nie zaliczają.

No i znajomość historii sztuki dobitnie pokazuje nam, że co nowa epoka, to wysyp malarstwa takiego, którego publika nie uznaje za sztukę, bądź określa sztuką złą. Prace wywołują oburzenie i odrzuca się malarza, a później i tak główny nurt przejmuje owoce takiej formalnej rewolucji i wciela je do kanonu, zaś twórca zyskuje rzesze naśladowców. W takich sytuacjach bywali pojedynczy twórcy i całe grupy z odrębnym pomysłem na siebie.
Mimo wszystko większość z tych kreatywnych pomysłów wynikała z... czegoś. Dlatego trudno rozerwać samo dzieło i sytuację polityczną oraz społeczną, w aurze której powstawało, nie wspomniawszy o uwarunkowaniu wynikającym z życia artysty. Pisałam już o tym w komentarzu pod tekstem i nie wiem, czy jest sens się powtarzać, ale sztuka – nie tylko wizualna – zawsze żywo reagowała na zmiany w otoczeniu i była ich odbiciem. Nie sposób też zrozumieć pewnych jej okresów bez wiadomości na temat sztuki tenże okres poprzedzającej, występujących wtedy plastycznych zjawisk.


Malarze tworzący abstrakcję również nie wyskoczyli jak Filip z konopi, przerywając tym chlubną tradycję realistycznego malarstwa. Zdecydowanie nie. A tak awangardowi wydawać się mogą głównie dlatego, że tworzą współcześnie i mamy największą styczność z rynkiem ich dzieł. W historii rozkłada się to jednak na przemijające okresy i różne tendencje, które po prostu musiały nadejść.

Dlatego pomyślałam sobie, że skorzystam ze swojej pasji (i edukacyjnego obowiązku w sumie też) i postaram się w cyklu opisać dziejowe przemiany formy, tematu oraz pojmowania samego malarstwa wraz z momentami przełomowymi, które to właśnie wywołały największe oburzenie i na które najpierw spadło najwięcej gromów, a teraz uznajemy je za klasykę (i nie będzie to tylko – jak być może część się spodziewa – grono tych okropnych, wzbudzających takie emocje klasycznych abstrakcjonistów. Do nich od prehistorii droga bardzo daleka, a pomiędzy tymi nurtami sporo znalazło się wykpionych prac, po których wcale byśmy się tego teraz nie spodziewali).

Oczywiście chronologia będzie tutaj tym umownym stosowanym podziałem, ponieważ chociażby renesans w niektórych częściach świata zaczął się wtedy, kiedy we Włoszech praktycznie skończył, a przy każdej okazji objawiały się podziały w stylu między miastami, szkołami, poszczególnymi znanymi artystami... I to całkiem spore. Do tego ciekawiej jest skupić się właśnie na tych odrębnych autorach, którzy jednakże odstawali od ówczesnej normy.
Nie chcę przekonywać ludzi do poglądów historyków, czy tak zwanych znawców sztuki, ani też prowadzić typowego wykładu „jak to wszystko się rozwijało”, ale postaram się rozpisać to rzetelnie.

Wybaczcie przydługi wstęp. Do dzieła.

#1. Prehistoria


Malarstwo ma swój początek na ścianach jaskiń i przestawia głównie sceny polowań, bądź same zwierzęta. Znamy kilka malunków znacznie wyprzedzających anatomią i wykonaniem resztę przedstawicieli gatunku, ale wiemy o prehistorii zbyt mało i nie znaleziono w jej obrębie niczego naprawdę rewolucyjnego (bądź też przesłanek, że takim się okazało). Warto zaznaczyć tylko, że w ogóle było, a ludzie już wtedy przejawiali potrzebę malarstwa, chociaż nie dla samej sztuki, a raczej w celach kultu.
 

#2. Starożytność

Za to w starożytności malarstwo już zaczęło przeżywać prawdziwy rozkwit. W Egipcie pełnić miało rolę religijną, przedstawiać świat bogów oraz zwyciężającego faraona – utrwalanie zwycięstw było formą magii, bowiem wizerunek utożsamiano bardzo często z osobą przedstawianą, dlatego sztuka miała mieć znaczący wpływ na życie portretowanego (oraz życie po życiu – znacznym ułatwieniem dla zmarłego miały być malowidła w jego grobowcu). Mimo to pojawiały się również sceny rodzajowe – polowania, czy momenty z życia dworu.


Niezwykle istotną częścią całości był kanon – z góry ustalone zasady przedstawiania nie tylko ciała, ale i kompozycji (pasowa – im wyższy pas, tym dalszy plan) oraz hierarchii – im ktoś ważniejszy, tym większego go przedstawiano. Kanon panował niepodzielnie, aż nagle około XVI w p.n.e. pojawił się na tronie Amenhotep IV, lepiej znany jako Echnaton. Tenże faraon podjął próbę wprowadzenia bóstwa nadrzędnego – Atona uważanego za personifikację tarczy słonecznej. Celem skuteczniejszej perswazji nakazał zamykanie starych świątyń, skuwanie imion oraz wizerunków ważnych bogów, a także wprowadzenie nowego sposobu przedstawiania sylwetki ludzkiej.


Dzięki temu kształty stały się nieco bardziej realistyczne (chociaż miały swoją manierę), zróżnicowane, układ ciała mógł być naturalny, a także zrezygnowano z nadmiernej realizacji. Postacie charakteryzowały dość wydatne brzuchy, pociągłe twarze oraz szczupłe kończyny, szczegółowe popiersie Echnatona ukazuje go z rysami mocno kobiecymi.


Nowatorski faraon nie odniósł jednak sukcesu – nie był skutecznym władcą, więc po jego śmierci szybko pozbyto się śladów zmian i przywrócono stary ład. Już wtedy sztukę uznawano najwyraźniej za dość istotny aspekt oddziaływania na świadomość.


Starożytna Grecja zasłynęła malarstwem wazowym (głównie sportowcy, sylwetki ludzkie), które zapewne kojarzy każdy, ale poza tym godnym wspomnienia są – pozostałe w szczątkowej formie – malowidła ścienne oraz mozaiki. W okresie klasycznym zaczęto sięgać do motywów z historii oraz mitologii, a przede wszystkim upowszechniły się portrety. Podjęto próby użycia perspektywy oraz światłocienia, zaczęto też udoskonalać techniki malarskie i wprowadzać szczątkowe pejzaże. Wraz z biegiem czasu pojawiły się swoboda oraz realizm, a malarstwo przeżyło prawdziwy rozkwit. Również i mozaika nie została w tyle – zaczęto sobie pozwalać na sceny rodzajowe, polowania i motywy stricte ozdobne.

W okresie hellenistycznym całość straciła rozpęd, zatrzymując się na zachowawczych tematach. Malarstwo wazowe zaczęło zanikać, rozbudowano ornamentykę, a jedynym ciekawym momentem było pojawienie się przedstawień karykaturalnych.


Odmienną i znacznie ciekawszą sprawą jest za to sztuka kreteńska – mimo że zbiory z pałacu w Knossos są kontrowersyjne, bowiem grupa konserwatorska poczyniła znaczne nadinterpretacje, to odkryte w innych miejscach dzieła w interesujący sposób łączą w sobie wpływy Egiptu z luźną formą i mniej podniosłymi tematami. Zdecydowanie lżejsze i bardziej barwne niż greckie, przedstawiały raczej momenty z życia mieszkańców oraz otaczającą przyrodę. W późniejszym czasie uległy pewnej schematyzacji, tym niemniej wyróżniały się realizmem i włączoną do tego dekoracyjnością.


Wiele z Kretą wspólnego miała sztuka mykeńska – nieco odmienna tematycznie, skupiona na wojennych sprawach, a przede wszystkim w interesujący sposób zgeometryzowana, sprowadzająca wiele szczegółów do poziomu ornamentu i cechująca się rozpoznawalną manierą.


W starożytnym Rzymie nacisk kładziono na użytkowość – wraz z podbojami rozpowszechniło się obrazowanie podbitych terytoriów i prezentowanie ich w pochodach, znane są też ścienne portrety w domach. Początkowo była to technika bardzo skromna, czerpiąca z wzorców egipskich, a jej rozwój nastąpił dopiero po podboju Grecji – przejęto wtedy wzorce, rozpoczęto iluzjonistyczne dekorowanie domów, przedstawianie scen mitologicznych oraz życie codzienne.


Jednym z najlepszych przykładów może być malarstwo pompejańskie – w Pompejach odkryto bowiem olbrzymie freski przedstawiające mieszkańców, iluzjonistyczną architekturę, ogrody i motywy zwierzęce.
 

#3. Średniowiecze

Sztuka tej epoki to w całości kontrasty między romanizmem i gotykiem. Malarstwo zostało zrewolucjonizowane. Między innymi bardzo często malowano w średniowieczu na desce (chociaż być może malarstwo sztalugowe po prostu nie przetrwało starożytności, bowiem istnieją przekazy na jego temat). Tematyka oczywiście religijna – chrześcijaństwo niepodzielnie królowało. Starano się przedstawiać wszystko realistycznie, tym niemniej często fizjonomię dopasowywano do panujących ówcześnie mód.
Czerpano garściami z Bizancjum, ale i dodawano własne elementy.


Romanizm obfitował we freski i miniatury zgrane z architekturą. Typowym było umieszczanie postaci na tle złota lub metalu, wielkość sylwetki na obrazie wartościowała stopień ważności przedstawianego, a maniera najczęściej przypominała styl ikon. Dużą popularnością cieszyła się mozaika, a motyw Chrystusa w mandorli (otoczce w kształcie elipsy) pojawiał się na co drugiej z nich.

W odróżnieniu od masywnego, prostego w wyrazie romanizmu, gotyk swoją strzelistość wprowadził również na pole malarskie. Nierozerwalny związek z architekturą podkreślały jej elementy zawierane bardzo często w obrazach. Wszystko musiało być ozdobne i szczegółowo oddane – czasem aż zbyt szczegółowo, znacznie koloryzując styl ułożenia szat, czy nadając Marii modne wtedy cechy fizjonomii – wysokie czoło, małe usta, czy bardzo smukłe dłonie.
Warto przywołać przedstawiciela niderlandzkiego realizmu – Jana van Eycka, którego dzieła przeszły do historii dzięki precyzji i symbolice.


Bardzo typowym przykładem jest też tryptyk Roberta Campin – pokazuje on naginanie perspektywy, tendencje do przedstawiania świętych w realiach współczesnych autorowi, czy modne wówczas sponsorowanie tego typu dzieł, dające możliwość umieszczenia się w bezpośredniej bliskości Świętej Panienki.


Nie sposób pominąć również Giotto – autora realistycznych, stonowanych fresków.


W Polsce gotyk nadszedł później i nieco różnił się od reszty europejskiego. Nie przetrwało zbyt wiele zabytków, ale ostało się kilka starych witraży. Zresztą do pewnego etapu sztuka polska nie stała niestety na zbyt wysokim poziomie... Za to odkujemy się w XVIII i XIX w.


10

Oglądany: 74949x | Komentarzy: 44 | Okejek: 214 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.05

29.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało