Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 interesujących, choć mało znanych faktów o kamikaze

146 783  
559   158  
Kamikaze - japońscy żołnierze gotowi poświęcić własne życie, byle tylko zadać więcej strat wrogowi - zyskali sławę na całym świecie. Zwykle byli to ochotnicy, ale zdarzało się, że to dowódcy przydzielali określonym żołnierzom samobójcze misje.

#1.

Porucznik Fusata Iida uznawany jest za pierwszego oficjalnego kamikaze, jednak dopiero trzy lata po jego śmierci rozpoczęto celowe ataki samobójcze. Samolot Iidy został trafiony 7 grudnia 1941 roku podczas japońskiego nalotu na Pearl Harbor. Uszkodzenia okazały się zbyt poważne, by wrócić do bazy, dlatego 28-letni pilot zdecydował się na rozbicie samolotu. Celem ataku był Hangar 101 w samym sercu amerykańskiej bazy. Przeciwnicy zdołali jednak zorientować się w zamiarach Japończyka i ostrzelali maszynę z ziemi, tak że rozbiła się nieco dalej, nie powodując zamierzonych strat.

#2.


Powstanie oddziałów kamikaze dowodzi przede wszystkim japońskiej bezradności w starciu z Amerykanami. Inaczej nigdy nie uznano by celowego rozbijania własnych samolotów i poświęcania życia pilotów za dobry pomysł. Tymczasem w 1944 roku pomysł ten wydawał się jedynym rokującym. Na pierwszy rzut wybrano 24 ochotników. Pierwsi faktyczni kamikaze zaatakowali 25 października 1944 roku, zatapiając amerykański lotniskowiec USS St. Lo i odsyłając na dno oceanu setkę marynarzy wroga.

#3.


Wszyscy kamikaze przed wzięciem udziału w misji mieli obowiązek spisania testamentu i napisania listu do rodziny. Zachowane po dziś dzień przejmujące świadectwa dają brutalny obraz tego, jak wyglądała wojna po przegrywającej stronie. Coraz mocniej przypierani do muru Japończycy uciekali się do bardzo ofiarnych sposobów, gotowi oddać życie za swój kraj. To właśnie element wspólny, łączący wszystkie listy - tak dzisiaj lekceważona miłość do ojczyzny.

#4.


Dostanie się do oddziału kamikaze stanowiło dla japońskich pilotów pewien specyficzny rodzaj zaszczytu. Do poszczególnych jednostek wcielano zarówno ochotników, jak i żołnierzy wskazywanych przez dowódców. Choć perspektywa śmierci w boju nikomu nie wydaje się szczególnie atrakcyjna, więcej żalu mieli zwykle ci piloci, którzy z jakiegoś powodu nie zostali przyjęci niż ci, którzy zdołali dostać się do kamikaze.

#5.


Z oczywistych względów do misji kamikaze nie wybierano najlepszych samolotów. Stosowano częściowo uszkodzone maszyny, które i tak prędzej czy później musiałyby zostać wycofane z użytku. Miało to także swoją gorszą stronę - zdarzało się bowiem, że niedoszły pilot samobójca nie był w stanie dolecieć do celu i musiał lądować awaryjnie wraz z przyczepioną do samolotu bombą. Takehiko Ena brał udział w trzech próbach samobójczych, za każdym razem jednak na drodze stawały przyczyny techniczne. Przed czwartym podejściem skończyła się wojna.

#6.


Kamikaze poświęcali życie z miłości do ojczyzny - dokonywali największego poświęcenia, jedyne co zyskując w zamian to szacunek i wzmiankę w kronice. W takiej sytuacji niezręcznie było powiedzieć, że ktoś coś schrzanił. O zmarłych kamikaze mówiło się tylko dobrze - tak jak o komandorze Masafumi, którego pochowano z wszelkimi honorami, przypisując mu udział w zatopieniu lotniskowca Franklin, mimo że w rzeczywistości samolot Masafumi został zestrzelony zanim zdołał wyrządzić jakąkolwiek szkodę amerykańskim okrętom.

#7.


Wszyscy kamikaze wyruszający w swoją ostatnią misję mieli w kokpicie instrukcję - przewodnik, który instruował nie tylko o tym, jak najlepiej przeprowadzić atak, ale zawierał także słowa wsparcia i otuchy dla żegnających się z życiem. Zapewniał o wdzięczności ojczyzny, a zarazem przestrzegał przed podejmowaniem pochopnych decyzji - w razie jakichkolwiek problemów domagał się od pilota zawrócenia do bazy, by „nie oddawać życia nadaremno”. Co jak co, taka lektura musiała dawać do myślenia…

Źródła: 1, 2, 3
15

Oglądany: 146783x | Komentarzy: 158 | Okejek: 559 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

01.04

31.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało