Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Śmierć wrogom polszczyzny! - kilka słów o nieśmiertelnych błędach językowych

144 194  
532   177  
Nasza mowa ojczysta to prawdziwy troll wśród wszystkich języków. Im bardziej człowiek zagłębia się w jej reguły, tym mniej wie. Lata studiów, przyswajania wiedzy z zakresu fleksji, nauka o składni, a w dalszym ciągu niejeden polonista wyłoży się na byle błahostce i walnie takiego byka, że aż Mickiewicz to w kościach poczuje.

Śmierć wrogom polszczyzny! - kilka słów o nieśmiertelnych błędach językowych
A skoro już o naszym wieszczu mówimy, to nie omieszkamy wypomnieć promowania karygodnego błędu, który do dziś jest prawdziwą bolączką dla polonistów.

Szlauf


Germańscy oprawcy sprawili, że uroczy wąż ogrodowy przyjął nazwę bardziej kojarzącą się z rozkazem rozstrzelania niż z urządzeniem do podlewania begonii. Wyrazem tym jest niemiecki „szlauch”. Z jakiegoś jednak powodu wiele osób określa go mianem „szlaufa”. Jest to szczególnie zauważalne w niektórych regionach Polski, gdzie duży wpływ na kształtowanie się współczesnej mowy miała lokalna gwara.

Śmierć wrogom polszczyzny! - kilka słów o nieśmiertelnych błędach językowych

Jak wiadomo, kiedyś postanowiliśmy skomplikować sobie życie i wprowadziliśmy do obiegu dwuznak „ch”. To naleciałość z łaciny. Rzymianie używali tej konstrukcji do zapisu greckiej literki „chi” (X). Chorwaci i Słoweńcy słusznie uznali, że w ich języku nie ma miejsca dla dwóch różnych zapisów znaków, które odczytywane są dokładnie tak samo i zdegradowali „ch” do zwykłego „h”. My tymczasem musimy się z tym cholerstwem użerać na dyktandach…
W niektórych gwarach dwuznak „ch” jest często słabo artykułowany, szczególnie na końcu wyrazu. Dlatego też w potocznej mowie jest on niekiedy zastępowany literką „k” lub „f”.
Regionalny „szlauf” wyemigrował i spotkać go można w całej Polsce. Mimo że w dalszym ciągu prawidłową formą pozostaje „szlauch”, to w wielu słownikach pojawia się wzmianka o dopuszczalnej gwarowej alternatywie.

Karnister

Skoro starożytni Grecy nazywali swoje koszyki mianem "kanistronów", a Rzymianie pakowali swe dobra do "canistrum", to czemu, do cholery, Polacy wlewają benzynę do „karnistrów”?
Tym bardziej że przecież wyrazem, od którego „kanister” pochodzi jest „kanna” (czyli trzcina – z niej pleciono koszyki), a nie „karnna”.

Śmierć wrogom polszczyzny! - kilka słów o nieśmiertelnych błędach językowych

Winę za to ponoszą oczywiście Niemcy i ich dość podobnie brzmiący wyraz określający uczniowski plecak do targania ze sobą książek do szkoły, czyli „tornister”. Przez tę analogię niektórzy dodają więc zupełnie niepotrzebne dodatkowe „r” do „kanistra”. Podobno są też tacy, którzy doszukują się pochodzenia nazwy metalowego pojemnika na benzynę z anglojęzycznym określeniem samochodu, czyli „car”.
W tym wypadku nie ma jednak litości – jedyną prawilną formą jest tu „kanister”.

Imbus

To może jeszcze raz postraszymy was Niemcami? Spróbujcie bez grymasu przeczytać ten wyraz – Innensechskantschluessel. I znowu coś, co brzmi jak nazwa walca do miażdżenia małych, dziecięcych główek, jest w rzeczywistości określeniem czegoś całkiem niewinnego. Chodzi tu bowiem o wewnętrzny, sześciokątny klucz, u nas zwany „inbusem”. Swoją drogą wyraz ten (podobnie zresztą jak śrubka zwana „verbusem”) jest zastrzeżonym znakiem towarowym firmy Bauer & Schaurte.

Śmierć wrogom polszczyzny! - kilka słów o nieśmiertelnych błędach językowych

Skąd się wziął tak często słyszany w naszym języku „imbus”? Ano z tego, że w polskiej mowie istnieje zdecydowanie więcej wyrazów zaczynających się na „im” niż na „in”. Poza tym różnica w pomiędzy „inbusem” a „imbusem” jest na tyle subtelna, że czasem trudno ją „gołym uchem” wyczuć.

Swetr

Sweter dotarł do nas stosunkowo późno, bo gdzieś na początku ubiegłego wieku. Jest to wyraz angielski określający rodzaj wełnianej bluzy, która grzeje swojego użytkownika tak bardzo, że ten obficie się poci (stąd w swetrze wyraz "sweat" oznaczający pot).

Śmierć wrogom polszczyzny! - kilka słów o nieśmiertelnych błędach językowych

Czemu więc nasze babcie, gdy ziąb na dworze, każą nam „nałożyć swetr”? To efekt czystego niechlujstwa językowego. Zobaczmy – sweter ma końcówkę -er tylko w mianowniku liczby pojedynczej. Dodatkowo, przez analogię do takich wyrazów jak litr czy wiatr, łatwo było wrzucić sweter do tego samego worka, za nic mając jego anglojęzyczną etymologię.
Działa to też w drugą stronę. Pewnie nie raz spotkaliście się z tworami typu „wiater” czy „liter”…?

Wziąść

Toż to nieśmiertelny klasyk! Wszyscy wiedzą, że to karygodny byk, a niewielu się tym przejmuje. No, dobra – są i tacy, którzy zaklinają się, że „wziąść” to poprawna forma dokonana czasownika „brać” (co jest doskonałym przykładem tego, że nawet i osoba z tytułem doktora habilitowanego ma prawo być niedouczonym pawianem).

Śmierć wrogom polszczyzny! - kilka słów o nieśmiertelnych błędach językowych
Skąd się w tym prostym jak rozumek Puchatka wyrazie wkradł ten błąd? Ano ze wsi, a także z potocznego, naszpikowanego grypsem języka ulicznego „plebsu”. Na salony zaś nieszczęsne „wziąść” trafiło m.in. za sprawą XIX-wiecznych poetów i pisarzy, którzy to postanowili łamać konwenanse zrównując mowę prostego ludu ze sterylnym, podręcznikowym językiem polonistów.

I tak też nieszczęsny wyraz wkradł się do twórczości Józefa Ignacego Kraszewskiego, Adama Asnyka, a nawet i wspomnianego Adama Mickiewicza. Posłanka Pawłowicz zaklinając się więc, że „wziąść” wyniosła ze szkoły, ma po części odrobinę racji. Przecież w I księdze „Pana Tadeusza” jak byk stoi:

„Zamku żaden wziąść nie chciał, bo w szlacheckim stanie
Trudno było wyłożyć koszt na utrzymanie”.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
19

Oglądany: 144194x | Komentarzy: 177 | Okejek: 532 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.02

19.02

18.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało