Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Przepis na głos idealny, czyli o kastracji i kastratach słów kilka

76 350  
276   46  
Wielu z Was kojarzy z pewnością postać Varysa z "Gry o tron" - kastrata, który dzięki swoim kontaktom ma bardzo duży wpływ na politykę świata. Niespodzianką może być jednak fakt, że w prawdziwym świecie eunuchowie mieli rzeczywiście wielki wpływ na dzieje różnych państw.

I. Prapoczątki i stosunek do kastracji na przestrzeni dziejów

Zwykle jest tak, że rodzice chcą możliwie najlepszej przyszłości dla swoich dzieci. W czasach, gdy koncepcja emerytur nie była nawet jeszcze w powijakach, życzenia te ograniczały się niekiedy do marzeń, by dziecię było kiedyś stać na przysłowiową szklankę wody, którą poda swoim starzejącym się rodzicielom. I tu pomysły czasem nie kończyły się na edukacji u mistrza cechu lub posłaniu syna do seminarium. Niektórym marzyło się dziecko wybitne.... Lekcja na dziś: Jak pozbawić mężczyznę jego męskości i przekonać świat, że to ma sens.


Oczywiście joemonsterowi bojownicy (raczej) mogą czuć się bezpiecznie – po prostu nie nadajecie się. Aby „stworzyć” mężczyznę o zachwycającym głosie, kastracja musi być przeprowadzona nim chłopiec wejdzie w fazę mutacji. Następnie taki nieszczęśnik powinien trafić pod opiekę odpowiedniego nauczyciela, który pomoże głos właściwie ukształtować. A i to nie gwarantuje sukcesu. Krótko mówiąc – cuda wianki panie. Według obecnych szacunków jedynie ok. 10% kastracji kończyło się zamierzonym efektem, a tylko ok. 1% kastratów zdobywało sławę, pieniądze, uwielbienie kobiet i regularnie ukazujące się notki na Pudelku. Bo faktycznie, w okresie szczytu swej popularności kastraci byli prawdziwymi celebrytami. Ale po kolei.

Kastracja została wymyślona najprawdopodobniej przez – a jakżeby inaczej – kobietę. Według Herodota była nią władająca Babilonem ok. 2000 lat przed Chrystusem Semiramida. Motywy kierujące królową nie są do końca jasne. Według jednej wersji skazywała ona na kastrację otaczających ją mężczyzn celem ochrony swojej reputacji, według innej – robiła to z zazdrości, by jej kochankowie nie szukali sobie innych kobiet. Jakby nie było – machina ruszyła.
Eunuchów można było spotkać w wielu kulturach. Kastracja była formą karania pokonanych wrogów, ale nie tylko. Często poddawani byli jej kandydaci na kapłanów, którzy w skrajnych przypadkach sami się okaleczali, po uprzednim wprowadzeniu w trans. Na dworze cesarzy chińskich trzebieńcy zajmowali bardzo wysokie pozycje – byli po trosze takimi szarymi eminencjami, które zza tronu miały duży wpływ na poczynania cesarza.

Eunuchowie na dworze chińskim, 1908 r.

W krajach muzułmańskich eunuchowie byli strażnikami haremów (wiadomo...), ale także dyplomatami, wychowawcami, opiekunami i powiernikami władców, wykonawcami tajnych zleceń (if you know what I mean), a nawet żołnierzami i cenionymi dowódcami. Sami trzebieńcy, pozbawieni rodzin i bliskich, byli w swej służbie bardzo lojalni i oddani, a z drugiej strony, ludzkie złe języki oraz podśmiechujki z ich głosu i wyglądu wzbudzały w nich potrzebę udowadniania własnej wartości, czyniąc ich wyjątkowo okrutnymi i bezwzględnymi. Ciekawostką jest fakt, że że w krajach muzułmańskich kastrowano tylko i wyłącznie niewolników, zlecając to Żydom i Chrześcijanom. Cóż – Islam, potępia ten proceder i trzeba było to jakoś obejść.


Artystyczna fantazja o czarnym eunuchu służącym w haremie

Sama procedura kastracji rozpowszechniona na wchodzie przypomina opis najwymyślniejszej tortury. (Uwaga! Będzie dość drastycznie). Usuwano wszystko jednym cięciem, podwiązywano nasieniowody, ranę zalewano wrzącą smołą lub roztopionym żelazem (ponoć miało to zapobiec cofnięciu się naczyń krwionośnych i krwotokowi wewnętrznemu), w cewkę wkładano patyk (żeby nie zarosła) po czym nieszczęśnika zakopywano na kilka dni po pas w piachu, bez jedzenia i picia. Kto przeżył, tego czekała dwu- lub trzymiesięczna rekonwalescencja, kto nie – ten miał pecha. Ponad połowa nie przeżywała.


Na rzezańców przeznaczano nie tylko chłopców urodzonych w niewoli lub jeńców. Zdarzało się, że, że ubodzy rodzice sami poddawali syna kastracji, w nadziei na odniesienie z tego tytułu profitów w przyszłości.

W Europie kastraci zaczęli pojawiać się w okresie Cesarstwa Rzymskiego. Trafiali tam przywożeni przez kupców lub jako łup wojenny – najpierw legionistów, a potem także krzyżowców. Byli uwielbiani szczególnie przez próżne rzymskie arystokratki. Szczególnym braniem cieszyli się spadoni. Od klasycznych eunuchów różnili się oni tym, że podczas zabiegu oszczędzono im prącie, dzięki czemu (uwaga!) byli nadal zdolni do współżycia (zaskoczenie, szok, niedowierzanie), aczkolwiek bez możliwości prokreacji. Ot, antykoncepcja taka. Swoistą odmianą spadonów byli thibae – tym z kolei nic nie obcinano lecz miażdżono jądra. Cóż, jeśli chodzi o zadawanie bólu to ludzie potrafią wykazać się jeszcze większą fantazją niż kierowca BMW na nadbałtyckiej plaży.

Tworzenie thibae – zdjęcie poglądowe

Rzezańcy byli obecni także na dworze cesarza rzymskiego i pełnili tam rolę podobną do pełnionej w krajach muzułmańskich (z wyłączeniem pilnowania haremów – wiadomo). Za swoją wierną służbę otrzymywali niekiedy wolność, a w nielicznych przypadkach dochodzili do wielkich fortun. W Rzymie rola eunuchów zaczęła słabnąć wraz z nastaniem chrześcijaństwa, aczkolwiek tradycję kontynuowało z powodzeniem Bizancjum. Mimo głosów rozsądku, wypływających niekiedy nawet od władców, popyt nie malał i proceder kwitł.
W Kościele Greckim eunuchowie dochodzili niekiedy do pozycji biskupów i patriarchów, a nawet zostawali świętymi. Dość powszechnym zabiegiem była też kastracja chłopców przed wstąpieniem do zakonu. I podobno to właśnie Kościół Grecki dostrzegł wokalny potencjał eunuchów i to właśnie tam zaczęli oni swoim śpiewem uświetniać nabożeństwa i inne uroczystości.

Po upadku Bizancjum, w Imperium Osmańskim kastracja nadal miała się dobrze. Siłą rzeczy trzebieńcom nadal powierzano straż w haremach. Posiadanie przynajmniej dwóch eunuchów było dla rodziny oznaką statusu. Mimo że już w XIX w. w związku z przemianami społecznymi i likwidacją haremów rzezańcy stopniowo zaczynali tracić rację bytu, to jeszcze na początku XX w. w Turcji nie wypadało, by dama z wyższych sfer nie miała na swoich usługach przynajmniej jednego eunucha.

U ludów celtyckich, nordyckich, słowiańskich i germańskich trzebieńców właściwie nie znano, chociaż ci ostatni podobno dopuszczali, by wkurzony mąż pozbawił uwodziciela żony jego klejnotów. Co prawda od czasu do czasu zaplątał się tu jakiś rzezaniec przywleczony ze Wschodu i pozostawał na usługach jakiegoś władcy, ale były to nieliczne przypadki.

Św. Gorgoniusz – kastrat

Kościół Zachodni sprzeciwiał się procedurze trzebienia oraz sprowadzaniu eunuchów ze Wschodu i nie było tu żadnego „ale”. Problemem zajęto się nawet na zwołanym w 306 r. Soborze w Elwirze, podczas którego zabroniono utrzymywania eunuchowskiej służby. W 325 r. Sobór Nicejski zabronił rzezańcom wstępowania w szeregi duchowieństwa, co w Europie rozwiązało problem na ponad 1200 lat. Aczkolwiek tylko iluzorycznie, bo okresie średniowiecza Europa rozpoczęła własną produkcję trzebieńców przeznaczonych na eksport, tudzież stosowano kastrację jako karę – najczęściej jako przestępstwa seksualne. To akurat nie powinno dziwić bo wiadomo, że wtedy ze złoczyńcami się nie cackano. Zwyczaj ten odbił się m.in. na polskim królu, Mieszku II, który w wyniku polityczno-prywatnych przepychanek pozostawił swą męską dumę w Czechach.


Rosja, specyficzny stan umysłu i ojczyzna najbardziej wymyślnych dziwactw, też dorzuciła swój kamyk do ogródka świata kastracji. Wy wymyśliliście kastrację? My dorobimy do tego religię! I tak na świecie w XVIII w. pojawili się Skopcy. Ich założyciel, Kondratij Seliwanow stwierdził, że grzech pierworodny opiera się na pożądaniu i stosunku seksualnym, a ludzie zostali obdarzeni genitaliami za karę, prącie nazwał narzędziem grzechu, znalazł cytat ewangeliczny pochwalający bezpłodność i bezżenność, i dawaj – pajechali.

Do kastracji używano bardzo prostych i łatwo dostępnych narzędzi, takich jak noże czy brzytwy, ale czasem sięgano też po bardziej ekstremalne przyrządy, takie jak kosy czy nawet siekiery. Wyróżniano Małą Pieczęć, polegającą na obcięciu samych jąder, oraz Wielką lub też Carską Pieczęć, polegającą na usunięciu wszystkiego. Adekwatnie kobietom przypalano sutki, a w wersji skrajnej – obcinano całe piersi i wargi sromowe. Niewielkie grupy skopców przetrwały do dziś. Kastracja pojawia się także w innych grupach religijnych – m.in. po zbiorowym samobójstwie wyznawców sekty Wrota Niebios u wielu mężczyzn odkryto brak organów płciowych.

Najwidoczniej tak to już jest – jedni uwielbiają, a drudzy nienawidzą.

Mówiąc o kastracji nie można nie wspomnieć o hidżra, zwanych też trzecią płcią. Są to grupy noszących kobiece stroje dobrowolnych rzezańców, którzy poświęcili swą męskość ku czci bogini Bahućara Mata. Jest to bardzo hermetyczna społeczność, a ich tradycje sięgają okresu Indii Wielkich Mogołów, tj. XVI w. Dawniej wierzono, że obecność hidżra podczas różnych wydarzeń przynosi szczęście i poprawia karmę, w związku z czym cieszyli się oni dużym szacunkiem. Obecnie ich pozycja społeczna jest o wiele słabsza i aby przeżyć, niejednokrotnie są zmuszeni do parania się prostytucją.

Bogini Bahućara Mata ze swoimi czcicielami

Zdjęcia hidżra można obejrzeć w osobnym artykule na JM.
Pamiętać należy, że w temacie kastracji mocno zasłużyli się także naziści. Był to jeden z wielu przedmiotów ich nieludzkich eksperymentów przeprowadzanych w obozach, docelowo mających pomóc w oczyszczeniu ziemi z niższych ras.

A jak to było z tą "produkcją" geniuszów? Cóż.. Tekst rozrósł mi się nieco bardziej, niż planowałam. Żeby Was nie nużyć, tu zakończę pierwszą część. Następne zostaną oddane Wam do wglądu już niedługo, ewentualnie nieco później – w zależności od łaskawości Wielkiego Joe. Żeby jednak nie zostawić Was z niczym, na koniec dorzucę zapis śpiewu ostatniego z wielkich kastratów - Alessandro Moreschiego. Gdy pierwszy raz spotkałam się z tym nagraniem, niesamowicie uderzyła mnie rozbieżność między tym, co usłyszałam a postacią, którą widać na zdjęciu. Moi znajomi określają ten głos jako dziwny albo kontrowersyjny. Bez wątpienia taki śpiew może się podobać, ale wydaje mi się, że ucho współczesnego człowieka najzwyczajniej nie jest do niego nawykłe. Myślę, że szok spowodowany tym, co usłyszycie, przetrzyma Was do pojawienia się kolejnej części. A więc – usiądźcie wygodnie i posłuchajcie:


PS Wybaczcie brak źródeł. Wszystkie będą podane w części ostatniej.
2

Oglądany: 76350x | Komentarzy: 46 | Okejek: 276 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.07

01.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało