Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najgorsze typy ludzi, jakich spotkasz na każdym koncercie

119 743  
358   93  
Zobaczyć swojego ulubionego artystę na żywo i móc wraz z tysięcznym tłumem spijać słowa z jego ust to nie lada frajda. Koncerty rządzą się swoimi prawami – to wiemy wszyscy.

Jednak nawet najbardziej oczywista niepisana zasada zawsze musi zostać pogwałcona przez wcale niemałą ilość jednostek, które za punkt honoru postawiły sobie zasiać na sali ziarnko chwastu zwanego wkurwem pospolitym. W przypadku takich gnomów chciałby się odkręcić gaz i nie zapukać na czas, ale w praktyce trzeba się do nich po prostu przyzwyczaić i zaakceptować, podobnie jak to ma miejsce z komarami usiłującymi zepsuć nam letni wypoczynek.

Pijany gość rozlewający piwo

Gość przychodzi na koncert będąc już w stanie promilowego uniesienia i od razu kieruje swoje niezbyt zgrabne kroki do nalewaka. Po chwili można zobaczyć go, jak trzymając w dłoni plastikowy kubeczek z piwem koloru bladego szczocha usiłuje zgrabnie lawirować pomiędzy ludźmi podczas swojej pieszej pielgrzymki pod samą scenę. Oczywistą oczywistością jest to, że za chwilę ktoś go potrąci, a koleś wyleje swoje piwerko na jakiegoś Bogu ducha winnego człeczynę.
Po kilku minutach dzielny Syzyf ponowi próbę dotargania się na swą upragnioną pozycję ze świeżym browarkiem w garści.

Zagubiony moszer

Nie ma znaczenia, czy to koncert Vadera, Maryli Rodowicz czy też Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Łukowskiej – ten człowiek po prostu każdą komórką swego ciała czuje rozrywającą go energię, która rozkazuje mu czynić rozpierdol, rzucać się w tłum i liczyć na to, że tenże również poczuje nagłą potrzebę obudzenia w sobie drzemiącej bestii.

Barbarzyńca

Typ najczęściej spotykany na koncertach metalowych. To z reguły kawał wielkiej, opasłej świni pamiętającej jeszcze czasy, kiedy za próby brukania ciężkiego rocka dźwiękami żywcem wyciągniętymi z muzyki hip-hopowej groziła kara w postaci zakucia w dyby i publicznego wybatożenia nahajką. Gość wtacza się w miejsce, gdzie ludzie sobie pląsają w radosnym pogo, następnie z wielkim zaangażowaniem szuka okazji do wywołania awantury. A to ciśnie jakimś zabiedzonym suchoklatesem o podłogę, a to strzeli w łeb przypadkiem przelatującego w pobliżu młodzieńca w koszulce Linkin Parku. Cóż – każdy inaczej definiuje zabawę.

Ludzie, którzy robią „Łuuu!”

Zespół kończy grać kawałek. Zachwycony tłum wrzeszczy, tłucze brawa i daje z siebie wszystko, aby wydać z gardeł dźwięk ukontentowania. Tu nie ma jednostek – publiczność staje się jednym, wielkim, bardzo zadowolonym, organizmem. Niektórzy jednak nie do końca akceptują fakt, że ich cenny głos zaginie gdzieś w tym stadnym jazgocie i nie dotrze do uszu artystów. Taki ktoś poczeka sobie, aż wrzawa nieco ucichnie i dopiero wówczas wyda z siebie swój plemienny okrzyk, który zawsze brzmi tak samo: „Łuuuuuu!” (opcjonalnie – głośny gwizd). Bestia uwolniła z siebie ryk ukontentowania! Klękajcie narody!

Gość, który poległ

Przypadek szczególnie często spotykany na dużych festiwalach plenerowych. To najprawdopodobniej ten sam typ, który jeszcze parę numerów wcześniej rozlewał piwo po ludziach. W końcu osiągnął swój cel i poległ w boju. Zezgoniony leży teraz z brodą w kałuży lekko tylko przetrawionego browaru i fakt, że co chwilę ktoś się o jego niemrawe ciało potyka, przewraca się czy brutalnie go nadeptuje nie przeszkadza mu w drzemce. Ba, nawet najbardziej energetyczny numer grany na scenie nie jest w stanie przywrócić go do życia. Póki co służy on więc za swoisty próg hamulcowy dla pozostałych ludzi bawiących się na tej imprezie.

Gawędziarz

A to istota, która wychodzi z założenia, że nie ma lepszego miejsca na inspirującą rozmowę niż głośny niczym walące się niebo koncert. Typ dwoi się i troi, żeby przekrzyczeć dźwięki ze sceny, drąc się wprost do ucha swojego kumpla. I nawet częściowo, po kilku próbach, udaje mu się to. Po chwili jednak znowu zapragnie zabrać głos irytując ludzi, którzy przyszli tu posłuchać muzyki.


Goddamit, jeśli chcesz sobie pogwarzyć, to zabierz dupsko na koniec sali, gdzie hałas nie będzie ci przeszkadzał w prywatnym wyrażaniu opinii. To dotyczy również ciebie, dziewczynko wrzaskiem domagająca się zagrania twojego ulubionego numeru.

Ten moment, kiedy przed tobą tworzy się drożny kanał

A tu nie można już mieć pretensji do jakiegoś konkretnego typu irytujących człeczyn przychodzących na koncerty, tylko do praw natury. To normalne, że w miejscach, gdzie jest bardzo duży tłum, muszą powstać ścieżki, którymi ludzie będą przetaczali się do kibla czy choćby stoiska z piwem. Niektórzy mają jednak takie szczęście, że gdzie by akurat nie stali, to zawsze przed ich nosem stworzy się taki drożny kanał, którym to niczym mrówki non stop kursować będą watahy imprezowiczów. Zazwyczaj zaczyna się od poprzedzonego grzecznym „przepraszam” przejścia przed tobą jednej osoby, aby po kilku sekundach powstała dwukierunkowa droga szybkiego ruchu.

Andrzej Wajda

Kto by pomyślał, że łatwy dostęp do urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk sprawi, że wyrośnie nam tylu ambitnych, młodych twórców, co to wzorem najdoskonalszych reżyserów zapragną tworzyć wielkie kino! To dlatego właśnie koncertowa sala jarzy się setkami telefonów komórkowych kurczowo trzymanych w łapkach przez natchnionych filmowców. Arcydzieło, które w ten sposób powstanie będzie przecież doskonałej jakości, pełnym zwrotów akcji materiałem, który zaprze dech w piersiach wszystkich melomanów.


Rozedrgany, rozmazany obraz, kakofonia i komentarz reżyserski zza kamery – to wszystko zabiegi czysto artystyczne, skierowane jedynie do wrażliwych na sztukę odbiorców. Bo musicie wiedzieć, że to jest właśnie prawdziwa sztuka, a nie rejestrowane na każdym dużym koncercie i dostępne na YouTube wysokiej jakości materiały z profesjonalnych kamer!


O kimś zapomnieliśmy? Tak. O facetach trzymających swoje niewiasty na ramionach. Ale to jesteśmy w stanie (czasem) wybaczyć!

12

Oglądany: 119743x | Komentarzy: 93 | Okejek: 358 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.01

27.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało