Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

"Angielska robota" - budowy w UK oczami pracownika

92 188  
321   66  
Jak wygląda życie na budowie w Anglii? Kilkoma historyjkami podzielił się bojownik bambi7.

#1.

Pierwszy dzień na nowej budowie. Stoję przed bramką karuzelową i czekam z grupką ludzi na wejście. Obok mnie chłopaczek 18-19 lat.

- "Czeeg...?"
Ktoś mnie z tyłu szturchnął i skinął głowa na pozostałych. Tamci do mnie ręką, żeby się odsunąć od Młodego.
Odsuwam się i patrzę, a ten w porwanej kamizelce i w butach z kolorowymi paskami. Będzie wesoło...
Wszyscy go przepuścili. Młody podchodzi z dowodem do Kierownika przed wejściem.
- Co ty sobie ku*wa będziesz w pedalskich adidasach łaził? Patrz jak reszta wygląda. Bez normalnych butów spie**alaj!
Tamten 2 kroki w tył, nie wie co ma dalej robić. Stoi aż wszyscy przeszli.

Gdy byłem już w połowie drogi do baraków, słychać:
- Masz Młody, podpisz się i daj telefon do mamusi, żebym wiedział kogo opierdolić, jak coś ci się stanie.
Podpisał. Wchodzi.
- A na jutro buty! 2 piw dziś nie wypijesz, to ci starczy.

Ten sam dzień - 2 godziny później...

Ze środka budynku wrzask:
- "KU*WAAA MAAAĆĆ!!!"
Ktoś wbiega.
- Czego Młody... o w pi*du.
Wybiega i szuka kierownika.
- SZEEEFIE!!! Gdzie szef?
W końcu znalazł.
- CZEGO?!
- Młody stoi na gwoździu! Wdepnął debil po ciemku "adasiem" w sześciocalówkę i przebił sobie stopę. Butem budowlanym to by nie...
- Dobra, cicho już! Wiem, wiem, żeby nie wpuszczać baranów bez butów! Ostatni raz, ostatni raz! Gdzie on ku*wa jest?
- Tam w środku (pokazuje kierownikowi palcem na prawo)
- Ty do apteczki (pokazuje na mnie) i biegiem tam do środka, tak żeby Angole cię nie widzieli.

Opatrzyliśmy Młodego i więcej go nie widziałem.

sześciocalówka - duży gwóźdź do wbijania desek parkietowych

#2.

Rano. Dzwonią z firmy, że robota w nowym miejscu na dłużej - demolka na kilka tygodni.

Zasada na demolce jest prosta: "bij w co popadnie, ale nie daj się zabić". I to drugie jest trudne, zwłaszcza jak się ma do czynienia z Anglikami.

Parkiet z podłogi prawie zerwany i zostały same belki trzymające deski parkietu. Ale "prawie" nie każdemu wystarcza, a na pewno nie Anglikom...
Jakiś teoretyk budownictwa kazał zerwać parkiet aż do samej ściany... tylko że nawet jakbyś bił cały dzień w parkiet, to nie uzyskasz idealnego prześwitu, bo przy ścianach zostaną jeszcze kawałki parkietu, które są z nią w pewien sposób "zespolone" (taka zakładka). Niżej rysunek sytuacyjny z widokiem z góry.


Wzięli jakiegoś kolesia z Bułgarii do tej roboty. Stanął nogami w rozkroku na belkach i bije kilofem w ten pozostały parkiet. Jeden zamach, drugi, trzeci... Poszeeedł w dół. W całym budynku usłyszałem jednocześnie 4 razy "O ku*waaa!". Czyli było 5 Polaków - ja i tamtych czterech ;-)

Aha. Bułgar spadł na 4 kończyny z ok. 6 metrów, po czym wrócił do pracy...

#3.

Ta sama demolka co #2, ale kilka dni później.

Szef natychmiast wzywa do siebie wszystkich, których tylko miał w tej chwili w zasięgu wzroku.
- Jest szansa na dodatkowe pół dniówki.
Większość od razu "za". Ja tylko stoję i myślę, co on tam kombinuje.
Szef:
- To kto na ochotnika?
Jedna ręką od razu w górze.
Polecenie szefa:
- Dobra, poczekaj.
Czekamy kilka minut, a "boss" przynosi dwa... skafandry jak z NASA.
- Nakładaj pierwszy. Widzisz to okopcenie dookoła okna? Wejdziesz z kolegą do pomieszczenia i wysprzątacie wszystko. Był pożar, a żaden Anglik tam nie pójdzie, bo straż twierdzi, że spalił się tam człowiek.
Cisza. Długa cisza.
- Dobra, kto następny czy mam wybierać?
Losowanie i wyszło oczywiście na mnie.
Skafander nawet w moim rozmiarze. Podczas czyszczenia patrzyliśmy TYLKO w dół, a na każdy chrzęst pod stopami chciało się jak najszybciej wiać. Przez to kilka razy stuknąłem łbem w półkę, na której były jakieś medale i puchary (pożar był pewnie dzień wcześniej, bo nikt nie zdążył tego zwinąć).
Na pocieszenie kasa się zgadzała, szkoda tylko, że selfi jeszcze nie było.


Trafiłem na demolkę, bo zwolniło się miejsce. Dzień wcześniej jakiś Murzyn próbował wyciągnąć parę sztuk blachy ze "skipa" i rozciął rękę tak, że dostał zakażenia, a sepsa już zrobiła swoje w kilka godzin...
16

Oglądany: 92188x | Komentarzy: 66 | Okejek: 321 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.05

29.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało