Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Niezwykłe odkrycie w zamurowanym garażu - Toyota Crown Mark II

166 728  
398   41  
Czasy Związku Radzieckiego, rok 1984. Pewien bardzo pracowity mieszkaniec Doniecka (i przy tym dość bogaty) postanowił zakupić sobie samochód. A ponieważ nie bardzo podobała mu się przestarzała rodzima produkcja, to poprosił znajomego marynarza, by ten kupił i sprowadził mu jakieś przyzwoite auto.

Kliknij i zobacz więcej!
Człowiek ów bardzo długo rozważał co kupić. W końcu wybór padł na 5-letnią Toyotę Crown Mark II sprowadzoną z Japonii, z kierownicą po prawej stronie. Właściciel jeździł samochodem dość niewiele, a kiedy Związek Radziecki chylił się ku upadkowi i przestępczość bardzo wzrosła, człowiek ten postanowił, że nie będzie trzymał samochodu na wolnym powietrzu i postanowił go na jakiś czas zwyczajnie zamurować. Do podjęcia takiej decyzji skłonił go także fakt, iż przez 11 miesięcy w roku przebywał poza domem i nie chciał narażać swojej perełki na ataki wandalizmu lub kradzież.

Kliknij i zobacz więcej!

Tak naprawdę było się czego obawiać. Samochód był wyposażony w wolnossącą jednostkę Diesla serii L o pojemności 2,2 litra i mocy 72 KM. I nie muszę chyba tłumaczyć, że silnik ten uważany jest za nieśmiertelny. W chwili zamurowania auto miało przebieg 80 000 km (z czego większość w Japonii). Czyli silnik był ledwo co dotarty.

Kliknij i zobacz więcej!

Samochód wyposażony był także w klimatyzację (marzenie wśród współczesnych mu kierowców Wołg i Ład), a także w jonizator powietrza. Dodać należy także wysokiej klasy sprzęt audio (przed zamurowaniem radio zostało wyjęte przez właściciela, a w jego miejsce pojawiła się zaślepka), wspomaganie kierownicy czy skórzana tapicerka (a nie ze skaju, jak w ówczesnych autach z ZSRR). Czyli, można powiedzieć, pełen luksus.
Kliknij i zobacz więcej!

A potem człowiek ten podupadł na zdrowiu, przeszedł na emeryturę, aż w końcu zmarł. O samochodzie pamiętała wnuczka tego człowieka, która odziedziczyła samochód i wystawiła auto na aukcji. Samochód można było obejrzeć tylko przez malutkie okienka w ścianie, a zwycięzca musiał rozebrać ścianę i usunąć gruz na własny koszt. Wnuczka nie znała ani marki, ani modelu, wiedziała tylko, że samochód tam jest. Poniższe zdjęcie przedstawia to, co można było zobaczyć przez okienko (a w zasadzie przez wywietrznik). Co ciekawe - by się dostać do owych wywietrzników, też trzeba było rozebrać dość sprytną konstrukcję, która miała zabezpieczać samochód przed wilgocią.
Kliknij i zobacz więcej!

Również z tyłu był podobny wywietrznik i widać było równie mało.

Kliknij i zobacz więcej!

Kupujący postanowił zaryzykować i oto po usunięciu ściany i zasłon jego oczom ukazała się ta Toyota. Przestała za ścianą 23 lata, a po wyprowadzeniu jej na światło dzienne okazało się, że jest w doskonałej kondycji technicznej. Bez rdzy, tapicerka jak nowa, wszystkie części fabrycznie oryginalne. Nawet tarcze hamulcowe okazały się być w stanie bardzo dobrym. Jak widać perełki motoryzacji można znaleźć wszędzie. I chyba każdy fan moto marzy o takim znalezisku...

Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

A dziś? Dziś samochód wygląda obłędnie. Oto film nowego właściciela i piękna Toyota. Na filmie także proces wyciągania auta zza muru.

https://www.youtube.com/watch?v=GoGh2u7dI2g
5

Oglądany: 166728x | Komentarzy: 41 | Okejek: 398 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.01

22.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało