Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 nietypowych sposobów na oderwanie się od ziemi

54 617  
131   27  
Marzenia o lataniu prześladują ludzkość od zarania dziejów. Dzisiaj latanie samolotami to dla wielu osób wręcz codzienność. A inne sposoby? Oto 7 innych sposobów, by poczuć się jak ptak.

Plecak odrzutowy

Założyć plecak i odlecieć w cholerę - któż by nie chciał tak w poniedziałkowy poranek? Zamiast stać w korkach i zdychać w oparach motoryzacji, wznieść się w niebo i zapomnieć... Pomysł dobry, pomysł nienowy, ale przez długie lata niemożliwy do zrealizowania. Mimo że idea znana jest już od naprawdę dawna, nawet eksperymenty z końca XX wieku kończyły się zwykle niepowodzeniem. Podstawowy argument przeciwko "jet packom" nazywał się rentowność. Na dodatek pierwsze plecaki odrzutowe, jakie z czasem zdołano skonstruować, były tak głośne, tak paliwożerne i tak trudne w obsłudze, że dalszych prac zaprzestano.

Co nie znaczy bynajmniej, że liczni entuzjaści z całego świata porzucili swoje marzenia...

Nie dalej jak kilka lat temu na australijskiej giełdzie zadomowiła się spółka Martin Jetpack, która zbudowała w pełni funkcjonalny plecak odrzutowy. Urządzenie pozwala wznieść się na wysokość 1-1,5 kilometra i lecieć z prędkością ok. 80 km/h. Pełny bak, z którego zasilane są dwa silniki śmigłowe, pozwala na ok. pół godziny lotu. Koszt urządzenia - ok. 200 tysięcy złotych. Wygląd - nieziemski. Pierwszymi zainteresowanymi, o ile dojdzie do seryjnej produkcji, mają być przede wszystkim służby ratownicze. Oraz - zapewne - polscy kierowcy...

Flyboard


Flyboard to bardzo młody wynalazek - niejaki Franky Zapata, mistrz świata w pływaniu na skuterach wodnych, wpadł na niecodzienny pomysł w 2011 roku. Ów pomysł okazał się na tyle dobry, że wynalazek zdobywa popularność na niemal wszystkich kontynentach. Już w 2012 roku, w Katarze, zorganizowano pierwsze mistrzostwa świata we flyboardzie. Wśród 50 startujących znaleźli się zawodnicy z Polski.

Sam zaś flyboard to urządzenie, które umieszcza się pod stopami amatora podniebnych wrażeń, napędzane silnikiem znajdującym się na płynącym poniżej skuterze. Pod każdą stopą znajduje się dysza wyrzucająca wodę pod wysokim ciśnieniem - woda doprowadzana jest 18-metrową elastyczną rurą umieszczoną... pomiędzy nogami latającego. I właśnie dzięki temu rozwiązaniu możliwe jest osiągnięcie wysokości nawet 15 metrów nad poziomem wody, a także wykonywanie zróżnicowanych akrobacji. Choć dla wielu początkujących już sam start bywa niezłą akrobacją...

Multikopter


Godzina lotu za zaledwie 6 euro? Wygląda na to, że diesle Volkswagena naprawdę trafią do lamusa... Żarty żartami, ale pierwszy "załogowy" lot w pełni elektrycznym helikopterem był bardzo obiecujący. Właściwie nie heli-, a multikopterem, reszta się zgadza. E-volo, wynalazek niemieckiej firmy założonej przez 3 pasjonatów poznanych na internetowym forum, to z pewnością duża rewolucja, ale do końca prac jeszcze sporo brakuje. Przyjrzyjmy się więc początkom.

E-volo ma 16 połączonych ze sobą poziomych wirników o niedużej średnicy, zamontowanych na lekkiej metalowej honstrukcji, a pośrodku fotel pilota. Tak, sam fotel, bo pełnoprawna kabina okazałaby się już zbyt dużym obciążeniem. Natomiast dzięki rezygnacji ze wszystkich zbędnych elementów wagę e-volo udało się ograniczyć do zaledwie 80 kilogramów.

Pierwszy lot z pilotem trwał półtorej minuty, a maksymalnie mogłoby to być około 20 minut, co konstruktorzy uważają za wartość zdecydowanie zbyt małą. Liczą jednak, że w przyszłości uda im się wydłużyć zasięg e-volo, a potem dotrzeć do klientów, bo multikopter jest w pełni ekologiczny i bardzo łatwy w pilotażu (czyli zupełnie odwrotnie do tradycyjnych helikopterów).

Rowerokopter


W 1980 roku firma Sikorsky, znany producent helikopterów, zdecydowała się na ustanowienie wyzwania. Zaoferowała ćwierć miliona dolarów pierwszej osobie, która zdoła zbudować helikopter zasilany wyłącznie siłą ludzkich mięśni. Warunkiem było, aby maszyna zdołała utrzymać się przez przynajmniej minutę na wysokości co najmniej 3 metrów i w przestrzeni ograniczonej do 10 metrów sześciennych (w odniesieniu do pozycji startowej) - efektem miał więc być nie lot, a zawis.

Przez długi czas próby amatorów z całego świata spełzały na panewce, a utrzymanie się w powietrzu przez kilkanaście sekund uznawane było za duże osiągnięcie (mimo że de facto odbywało się na wysokości oszałamiających 2... centymetrów).

W końcu jednak, w 2013 roku, nastąpił przełom - kanadyjski zespół AeroVelo zbudował rzecz przypominającą rower z czterema ogromnymi śmigłami. Łączna średnica wynalazku wyniosła 47 metrów, natomiast waga zaledwie 54 kilogramy. Dzięki temu urządzenie - pierwszy autonomiczny helikopter - zdołało wznieść się na wysokość 3,3 metra i zawisnąć tam na wymaganą regułami konkursu minutę. Wysiłek rowerzysty i konstruktorów opłacił się. Sikorsky wypłacił obiecane 250 tysięcy dolarów, a to tylko jedna z licznych nagród otrzymanych przez AeroVelo. Skądinąd dysponujący dużym poczuciem humoru budowniczy przyznali, że raczej mało prawdopodobne, by ich helikopter miał wkrótce trafić "pod strzechy".

Wingsuit


"By się rzucić z mostu no i łowić", śpiewały Elektryczne Gitary. Zabawa z kombinezonem do wingsuit wygląda w zasadzie podobnie - "rzucić się z samolotu no i lecieć". Cudowny sposób na przeistoczenie się w szybowiec został wynaleziony w latach 90. XX wieku, choć próby polecenia na pelerynie czy prześcieradle mają zdecydowanie dłuższą, i to tragiczną historię. Co daje kombinezon poza przynajmniej teoretycznymi szansami na przeżycie upadku?

Większą prędkość poziomą i niższą pionową - czyli zanim wyrżniemy z całą siłą o glebę, mamy jeszcze okazję przez chwilę poprzyglądać się krajobrazowi. Brzmi dobrze. Kombinezon daje też spadochron dla bezpiecznego lądowania. To, jak się okazuje, element dodatkowy, bo da się lądować w wingsuicie nawet bez spadochronu, czego dowiódł w 2012 roku Gary Connery. Bezpiecznie wylądował w stercie kartonów (co - jak wszyscy dobrze pamiętamy - nie udało się Hance Mostowiak).

Jeśli "zwykłe" skoki z samolotu okażą się zbyt nudne, pozostaje odmiana proximity (tudzież tracksuit), czyli lot w takim samym kombinezonie, tyle że z ogromną prędkością zaledwie metry nad ziemią. Nierzadko między drzewami czy tuż nad górskimi, skalistymi skokami.

Szczudła do skakania


Ludzkość ma tę przykrą przypadłość, że natura nie zaprojektowała jej z myślą o lataniu. Dlatego większość prób oderwania się od ziemi kosztuje albo krocie, albo życie. A gdyby tak zminimalizować koszty? Jest pewne rozwiązanie - tak zwane szczudła do skakania, czyli amortyzowane szczudła przytwierdzane do nóg, pozwalające wybić się na kilka metrów w górę i odskoczyć kilkanaście metrów dalej.

Nie jest to może osiągnięcie na miarę polskich Sił Powietrznych, ale wielu amatorom ptasiego stylu życia w zupełności wystarcza. Tym bardziej, że zabawa wcale nie jest łatwa. Wymaga sporo treningu, dużo wysiłku, a o wszelkie urazy nietrudno. Jakiś plus? Owszem - cena. Komplet szczudeł można kupić już poniżej 1000 złotych, a do zabawy nie trzeba ani licencji pilota, ani lotniska. Do zrywania jabłek bez drabiny w przydomowym sadzie szczudła powinny się nadać.

Świadome śnienie


Wszystko powyżej to w gruncie rzeczy namiastka latania. Wykorzystanie różnego rodzaju maszyn, skoki i upadki. Nijak ma się to do prawdziwej umiejętności latania. Niemniej jednak istnieje duża grupa ludzi, która twierdzi, że lata regularnie i bez pomocy żadnych urządzeń. Tyle że w snach. I niekoniecznie jest to "przyśniło mi się, że odfrunąłem".

Świadome śnienie to zjawisko, w którym człowiek odzyskuje przytomność podczas snu. Umysł się budzi, podczas gdy ciało pozostaje uśpione. Dzięki tej świadomości może samodzielnie kreować senną marę, a ta - jak wiadomo - nie ma żadnych ograniczeń. Dlatego pierwszym, czego próbuje większość adeptów świadomego śnienia, jest właśnie latanie. Za darmo i w pełni bezpiecznie. Ot, lotnictwo dla każdego.
11

Oglądany: 54617x | Komentarzy: 27 | Okejek: 131 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało