Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wielkie osiągnięcia, które zawdzięczamy piwku

94 833  
257   41  
Złocisty, lekko goryczkowy napój, serwowany najczęściej na zimno, stanowi dla wielu z nas idealne zwieńczenie pracowitego tygodnia. Następnym razem, gdy przyjdzie wam mierzyć się z kuflem tej cieczy, przypomnijcie sobie, że piwo to coś więcej niż orzeźwiający, alkoholowy napój. To substancja, która ukształtowała historię całej ludzkości!

Piwo zbudowało piramidy w Egipcie

Właściwie to zbudowali je smagani bacikami robotnicy (chociaż istnieje teoria mówiąca, że budowniczowie mieli pełen zakres świadczeń socjalnych i niemałą pensję...), którzy to raz na jakiś czas przyduszani byli kilkutonowymi, kamiennymi blokami, co to się w wyniku partactwa architektów i braku specjalistów od BHP przewracały na umęczoną „siłę roboczą”… Zacznijmy jednak od początku. Otóż jakieś 4 tysiące lat temu faraon Cheops doszedł do wniosku, że po śmierci jego dusza potrzebować będzie jakiejś przepastnej chaty, gdzie w wygodzie spędzi sobie resztę wieczności. Jako że wszystkie zbudowane przez jego poprzedników piramidy były już zajęte, władca zatrudnił 30 tysięcy robotników do skonstruowania własnego grobowca.


Przez 23 lata Egipcjanie, w palącym słońcu, ciężko harowali dla swego faraona. Nietrudno się domyślić, że bardzo dużą role odgrywała tu motywacja. W tej roli świetnie sprawdzał się wspomniany bacik oraz… piwo. Dziennie każdy robotnik wypijał ok. 4 litrów tego napoju. Szacuje się, że postawienie słynnej piramidy z Gizy pochłonęło 874 747 630 litrów piwska! Podobno gdyby ktoś wpadł na pomysł ograniczenia dostępu do tego odżywczego suplementu, mogłoby dojść do krwawego buntu wśród robotników.


Dzięki niemu powstał język pisany

Ryzykowne stwierdzenie, prawda? Ale coś w tym jest. Otóż dawni farmerzy musieli jakoś oznaczać swoje uprawy. Dr Stephen Tinney z pensylwańskiego uniwersytetu twierdzi, że powodem, dla którego powstało pismo była potrzeba rejestrowania produkcji i dystrybucji takich towarów jak piwo właśnie. Można się z tą teorią zgadzać lub nie, ale faktem jest, że jednym z najstarszych dowodów na używanie przez człowieka słowa pisanego jest pochodząca z Mezopotamii, licząca sobie przeszło 5 tysięcy lat ta oto gliniana tabliczka z zapisem dziennych racji piwa dla pracowników.


Zresztą najstarszym zachowanym przepisem, który zachował się w wersji pisanej, jest instrukcja warzenia piwa.

...i rozwinęło się rolnictwo

Istnieje pewna kontrowersyjna teoria dotycząca powstania i rozwoju rolnictwa. Otóż według niej kilkadziesiąt tysięcy lat temu nasi przodkowie zbierali jęczmień, a następnie wystawiali go na działanie deszczu. Nasiona rośliny po wykiełkowaniu były suszone i używane do przyrządzania potraw. Niekiedy jednak zbiorniki z jęczmieniem „infekowane” były przez występujące w powietrzu drożdże. A te, jak wiadomo, odpowiedzialne są za proces fermentacji alkoholowej.


W tenże sposób miała powstać pierwsza, prymitywna wersja napoju, który wszyscy znamy. Nasi prapradziadowie uznali, że ciecz ta klepie wcale nie gorzej niż sfermentowane soki z owoców, a i smakuje całkiem nieźle. Uznali więc, że warto by zaopatrzyć się w większą ilość tego ciekawego wynalazku. Zaczęto więc uprawiać i zbierać jęczmień. I tak też powstało, proszę ja was, rolnictwo.
Pewnie tak naprawdę było zupełnie inaczej, ale warto za tę śmiałą hipotezę wypić jakiś toast, prawda?

Zainspirowało też producentów napojów gazowanych

Może i napoje gazowane nie są jakimś szczególnie rewolucyjnym osiągnięciem dla nauki, ale z drugiej strony - kto nie lubi uczucia delikatnie drapiących podniebienie bąbelków? To taka mała rzecz, która każdego cieszy. „Wynalazcą” musującej wody najprawdopodobniej był angielski chemik Joseph Priestley, który w 1767 roku przeprowadził pewien eksperyment w jednym z lokalnych browarów. Zawiesiwszy naczynie z wodą nad kadzią z fermentującą brzeczką (półproduktem powstałym podczas fermentacji piwa) zauważył, że ciecz ta nabiera przyjemnego musującego smaku.


Z czasem sam opracował metodę przepuszczania przez wodę dwutlenku węgla. Wynalazkiem zainteresowała się marynarka Jej Królewskiej Mości – ówczesne badania dowiodły, że gazowana woda jest doskonałym lekarstwem na… szkorbut. Urządzenie Priestleya zaczęto więc instalować na angielskich okrętach. Dopiero po latach bąbelkowe trunki szturmem podbiły rynek. Gdyby chemik żył trochę później, to z całą pewnością mógłby domagać się ogromnych kwot od producentów napojów gazowanych.


A także przyczyniło się do powstania lodówek!

W 1871 roku niemiecki inżynier Carl von Linde opracował rewolucyjną metodę chłodzenia i stworzył pierwsze komercyjne instalacje chłodnicze. Pragnąc zarobić pieniądze na swoim wynalazku otworzył firmę. Niestety, w tamtych czasach niemiecka ekonomia mocno kulała i drogie maszyny Carla nie cieszyły się zbyt dużym wzięciem.


Do czasu, gdy jego technologią nie zainteresowały się bawarskie kompanie piwne. Otóż napój ten musi leżakować w odpowiednio niskiej temperaturze. Podczas szczególnie upalnych okresów właściciele browarów tracili majątek, kiedy na czas gorących miesięcy zmuszeni byli zawieszać swoją działalność. I tak też na potrzeby firm produkujących piwo Carl von Linde stworzył specjalny system chłodniczy, który okazał się olbrzymim sukcesem. W ciągu 10 lat inżynier sprzedał 747 maszyn swojego autorstwa i sprawił, że jego produktem zainteresowali się również inni przedstawiciele przemysłu – poczynając od magazynierów, skończywszy na właścicielach rzeźni w całej Europie.

...oraz zrewolucjonizowało współczesną medycynę

Zbyt wysoka temperatura nie jest jedynym problemem dla piwowarów. Pewien francuski właściciel browaru miał niemały kłopot – jego piwo notorycznie kwaśniało i mężczyzna tracił sporo pieniędzy na kolejnych próbach rozwiązania tego problemu. Zwrócił się więc do lokalnego chemika i mikrobiologa Louisa Pasteura z prośbą o pomoc. Naukowiec pobrał próbki skwaśniałego trunku i zbadał je pod mikroskopem.


Okazało się, że felerne piwo jest siedliskiem niezliczonej ilości drobnoustrojów, które zdaniem Pasteura były głównym powodem procesów gnilnych zachodzących w napoju, co miało ostateczny rezultat w jego podłym smaku. Badacz opracował więc metodę podgrzewania cieczy do temperatury, w której wszystkie te małe skurczybyki ginęły. Technika ta nazywana jest dzisiaj pasteryzacją i stosuje się ją w gastronomi na dość szeroką skalę.
Dzięki „piwnemu epizodowi” Pasteur zwrócił szczególną uwagę na drobnoustroje i ich rolę w powodowaniu chorób u ludzi. Z czasem udało mu się zidentyfikować mikroorganizmy i wirusy (ciekawostka - dawniej wirusy zaliczano do grupy drobnoustrojów) chorobotwórcze i opracować metodę zabiegów ratujących ludzkie życie. Pierwszym tego typu preparatem była szczepionka przeciw wściekliźnie.

... i za te wielkie osiągnięcia dzisiaj wypijmy!


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
11

Oglądany: 94833x | Komentarzy: 41 | Okejek: 257 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.05

28.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało