Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rzeczy, których nie wiesz o sławojkach

147 394  
340   73  
Pewne rzeczy są ponadkulturowe. Na przykład budowle o piramidalnych kształtach, które to można spotkać na wszystkich kontynentach (a jedną nawet widziano kiedyś na Marsie).

Dopatrując się podobieństw pomiędzy antycznymi pozostałościami po naszych przodkach, mało kto jednak zwraca uwagę na pewną bardzo przydatną, z pozoru niepozorną konstrukcję, co to w niezmienionej formie przetrwała wojny, klęski żywiołowe i technologiczne rewolucje. Sławojka zawsze jest taka sama, sławojka jest uniwersalna, sławojka niejedno widziała...

Świątynia dumania

Sławojka to nic innego, jak głęboka dziura z postawioną na niej drewnianą kabiną. Taką prostą konstrukcję znaleźć można w każdym zakątku naszego globu – od syberyjskich wsi, aż po peruwiańskie lasy deszczowe. W zależności od miejsca występowania i talentu osoby, która wzięła się za jego budowę, ten prymitywny kibelek może być np. zaopatrzony w siedzisko i estetyczną pokrywę zasłaniającą otwór.


Na nieco dalszym wschodzie Europy sławojki bywają znacznie prostsze i ich wnętrze składa się z drewnianej podłogi z dziurą, nad którą w słowiańskim przykucu zastygnąć musi użytkownik.

Do kibelka przylgnęła nazwa „świątynia dumania”. Coś w tym musi być – wszakże wiele zacnych pomysłów powstało w latrynie – miejscu, w którym łącznie spędzamy trzy lata naszego życia. Sam Marcin Luter przyznał się, że wiele z jego reformacyjnych pomysłów objawiło mu się w klopie właśnie.

Gwiazdka czy półksiężyc?

Nie wiadomo dokładnie, kiedy powstał pierwszy zbity z desek wychodek. Niestety, tego typu budynki rzadko kiedy wytrzymywały próbę czasu. Na szczęście historycy nie przeoczali błahych ciekawostek na temat kibelków, a można by wręcz rzec, że traktowali poczciwe sławojki z dużą sympatią. Dzięki temu wiemy na przykład, że amerykański prezydent Calvin Coolidge kazał w swoim miejscu zadumy wstawić drzwi z oknem, aby podczas aktów defekacji mógł zerkać na tętniącą życiem naturę.

Ale skoro jesteśmy przy drzwiach, to trzeba wspomnieć o ich dizajnie. Pewnie nie raz zauważyliście charakterystyczny otwór na górze wrót do wychodka. Usprawniający wentylację oraz wpuszczający nieco światła otwór ma najczęściej kształt gwiazdki lub półksiężyca. Teraz nie ma to już takiego znaczenia, ale dawniej kibelki z półksiężycem były miejscami zarezerwowanymi jedynie dla pań, podczas gdy w tych opatrzonych gwiazdkami zasiadali panowie.


Na naszym europejskim gruncie najczęściej spotkać można było uniwersalne kibelki z dziurą wyciętą na kształt serduszka.

Wychodek – śmierdząca sprawa

Proces rozkładu fekalnej materii to dość długi proces, w którym biorą udział nie tylko bakterie, ale i wszelkiej maści pełzające i latające żyjątka. Te ostatnie ściągają do wnętrza kabiny pająki, które stoją na straży komfortu naszego dumania. Wprawdzie podczas rozkładu wytwarza się metan i siarkowodór (to one odpowiedzialne są za boleśnie bijący po nozdrzach zapach typowej sławojki), jednak stężenie tych gazów nie jest niebezpieczne dla ludzkiego zdrowia. Bezpośrednio. Warto jednak pamiętać, że metan jest substancją łatwopalną, dlatego lepiej nie umilać sobie czasu paląc papierosa podczas wizyty w sławojce. Szczególnie takiej mocno już „zapełnionej”. Eksplozje kibelków zdarzają się wprawdzie stosunkowo rzadko, ale nie zmienia to faktu, że ofiary wychodzą z takich wypadków z poważnymi poparzeniami zadów.


Gazety wcale nie do czytania

O tym, że w tej prymitywnej świątyni zadumy trudno rozkoszować się słowem pisanym wie każdy, kto miał przyjemność korzystania ze sławojki. Dawniej gazety i katalogi były obowiązkowym elementem wyposażenia każdego wychodka. Szczególnie na wsiach.
Musicie bowiem wiedzieć, że papier toaletowy w formie, jaką obecnie znamy, po raz pierwszy wyprodukowany został pod koniec XIX wieku i był artykułem dość luksusowym. Szczególnie dla kogoś, kto mieszkał na wsi i musiał załatwiać swoje potrzeby do dziury w ziemi. Farmerzy korzystali więc z papieru gazetowego lub stron wyrywanych bezpośrednio z katalogów i czasopism.


Piętrowe wychodki

Mimo że typowa sławojka to najczęściej kabina przeznaczona dla jednej osoby, to w sytuacji, kiedy to pojedynczy kibelek musiał służyć wielu rodzinom, trzeba było myśleć nieco bardziej „przestrzennie”. Kiedy w niektórych miastach nie było jeszcze kanalizacji, wielopiętrowe budynki zaopatrzone były w również kilkupoziomowe wychodki.


Pomieszczenia na wyższych kondygnacjach były nieco głębsze niż te na dole. Z oczywistych względów – nieczystości z góry spadały za plecami osób, które załatwiały fizjologiczne sprawy na niższych piętrach.
Tymczasem w Chinach sprawa wyglądała trochę inaczej – tam wychodki były pomieszczeniami wieloosobowymi i mieściły nawet i kilkunastu użytkowników naraz!

Jak to wyczyścić?

Wiadomo – gdy chętnych do korzystania z latryny jest wielu, ta szybko się zapełnia. Wówczas trzeba dzwonić po tzw. „szamboniarę”, czyli ciężarówkę z kontenerem i rurą do wysysania nieczystości. Dawniej mieszkańcy naszej ojczyzny musieli w takich wypadkach korzystać z Zakładu Czyszczenia Dołów Kloacznych lub innej firmy posiadającej maszynę parową podpiętą do specjalnego beczkowozu.


Aby uniknąć wydatków związanych z tego typu usługami, właściciele latryn często umieszczali na dnie dołów duże beczki, do których wpadały wszystkie nieczystości. Co jakiś czas wywożono wypełniony szambem zbiornik i zastępowano go nowym. Takie rozwiązanie było nie tylko tańsze, ale także i bezpieczniejsze. Fekalia, które trafiały do niezabezpieczonego dołu, często przenikały do pitnej wody, która potem pobierana była ze studni.

Latryna z widokiem na góry

Mimo że wychodek to w dalszym ciągu dość pospolite (szczególnie na wsiach) pomieszczenie, dba się o to, aby jego użytkownicy mogli oddać pokłon Wielkiemu Fekalowi w miarę komfortowych warunkach. Nie przejmowali się tym budowniczowie wychodka położonego na dalekiej Syberii. Zbudowany na wysokości 2600 metrów n.p.m. kibelek służy głównie pracownikom pobliskiej stacji meteorologicznej. Podejrzewamy jednak, że większość z nich prędzej, mówiąc kolokwialnie, posra się, niż skorzysta z tej sławojki.


Zbudowania w 1939 roku stacja metrologiczna „Czarne Serce” znajduje się w bardzo niedostępnej lokalizacji w paśmie gór Ałtaj. Badacze docierają tam helikopterem, a pracować muszą w wyjątkowo surowych warunkach. Oczywiście brak tam kanalizacji, dlatego stawiając latrynę na samym zboczu skały jej twórcy zadbali o to, aby nie trzeba było zaprzątać sobie głowy wywozem nieczystości.


Inne tego typu kibelki dla miłośników wrażeń ekstremalnych zobaczycie tutaj.

Skąd pochodzi nazwa „sławojka”?

Chciałbyś, drogi Bojowniku, aby miejsce, w którym obywatele pozbywają się swego fizjologicznego balastu, nazwane było twym imieniem? Ten przykry los spotkał naszego polskiego premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego, który to w 1928 roku, w ramach programu mającego na celu poprawę jakości bytu polskich chłopów, nakazał budowanie na wsiach drewnianych kibelków.


Plan został wykonany, ale polityk tak bardzo poważnie potraktował to przedsięwzięcie, że nie tylko zaordynował regularne sanitarne kontrole drewnianych szaletów, ale i osobiście jeździł po wsiach i sprawdzał szaletową jakość. Składkowski, który uważany był za dobrego, aczkolwiek niegrzeszącego rozumem człowieka, dzięki swemu przesadnemu zaangażowaniu stał się obiektem nieustannych drwin i złośliwości. Jedną z nich było nazwanie wygódki jego imieniem.
8

Oglądany: 147394x | Komentarzy: 73 | Okejek: 340 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.05

26.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało