Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Największe szaleństwa rockowych muzyków

96 969  
276   20  
które okazały się wybitną ściemą
Od gwiazd rocka wręcz wymaga się, aby ich zachowanie było skandaliczne, nieustannie nakręcane alkoholowymi procentami tudzież grubymi kreskami kokainowych ścieżek. I trzeba przyznać, że w najbardziej hulaszczym trybie życia brylują głównie wyleniałe dinozaury, od dekad balansujące pomiędzy obfitym melanżem a trumną. Okazuje się jednak, że nie wszystko to, co się mówi o podstarzałych rockersach, jest do końca zgodne z prawdą.

Beatlesi zapalili jointa przed spotkaniem z królową Elżbietą II

W 1965 roku, tuż przed audiencją u samej angielskiej królowej, chłopaki z Liverpoolu byli tak zestresowani, że zdecydowali się skorzystać z naturalnych metod łagodzenia nerwów i w zacisznym miejscu pałacu Buckingham rozpalili skręta z marihuany. To nie żadna plotka, tylko informacja z pierwszej ręki podana mediom przez Johna Lennona. Artysta ten słynął z dość kontrowersyjnych, jak na tamte czasy, wypowiedzi (kiedyś stwierdził, że Beatlesi, pod względem popularności, biją na głowę samego Jezusa). I tym razem była to prowokacja Johna - jakiś czas później sam sprostował swoją wypowiedź twierdząc, że owszem - panowie nosili się z zamiarem zapalenia skręta, ale ostatecznie stchórzyli. Zamiast tego ukoili nerwy zwykłymi papierosami.

Keithowi „Jakim cudem ja jeszcze żyję?” Richardsowi przetoczono całą krew

Podobno słynny gitarzysta zespołu Rolling Stones zeżarł więcej dragów niż wszyscy obywatele królestwa Wielkiej Brytanii razem wzięci. Legenda mówi, że w 1975 roku, tuż przed trasą koncertową, muzyk udał się do szwajcarskiej kliniki, aby wymienić swoją skażoną alkoholem, narkotykami i Jagger wie czym jeszcze krew na posokę nową, świeżą i o niebo zdrowszą (z całą pewnością wypompowaną z aksamitnego ciała bogobojnej dziewicy).


Media bardzo zaciekawione zabiegiem artysty bez przerwy pytały go o przebieg medycznej procedury. Keith, zmęczony udzielaniem tych samych odpowiedzi wymyślił historię o pełnej transfuzji krwi. W rzeczywistości muzyk udał się na detoks, którego elementem było oczyszczanie krwi z toksyn. Nie zmienia to faktu, że już podczas wspomnianej trasy koncertowej płyn znajdujący się w żyłach Keitha Richardsa zastąpiony został kokainą rozpuszczoną w pięciu litrach taniego łiskacza.

Paul McCartney nie żyje!

Wróćmy na moment do Beatlesów, aby przytoczyć jedną z popularniejszych legend na ich temat. Historia mówi, że o 5 rano, 9 listopada 1966 roku, McCartney wybiegł wściekły ze studia nagraniowego, gdzie wraz ze swoją kapelą pracował nad płytą „Sgt Pepper's Lonely Hearts Club”. Muzyk wsiadł do swego auta po raz ostatni. Kilka chwil później jego zmasakrowane ciało wydobyto z dymiącego się, roztrzaskanego wraku. Reszta zespołu, stając przed widmem rychłego zakończenia działalności, czym prędzej podjęła decyzję o znalezieniu paulowego sobowtóra o identycznym głosie.


Jednym z dziesiątków dowodów na śmierć McCartneya miał być dyskretny przekaz zawarty na okładce albumu „Abbey Road”, gdzie zobaczyć możemy członków zespołu przechodzących przez ulicę. Z całego zespołu tylko Paul maszeruje boso (że to niby metafora tak bardzo głęboka...).
Muzyk oczywiście żyje, ma się całkiem dobrze, a jego kariera trwa nieprzerwanie od 1957 roku.

Członkowie Led Zeppelin zgwałcili swoją fankę za pomocą... rekina

Wiele lat temu pewien muzyczny dziennikarz pisząc biografię Zeppelinów opisał incydent, który to miał miejsce podczas Seattle Pop Festival w 1969 roku. Odpoczywający w hotelu, znudzeni i nakręceni dragami muzycy mieli przywiązać do łóżka jedną ze swych najbardziej napalonych groupies, a następnie zgwałcić ją za pomocą fragmentów rekiniego mięsa, które to z radością wpychali do waginy oraz odbytu dziewczyny.


Prawda jest nieco inna (ale tylko nieco!). Otóż członkowie Led Zeppelin tak naprawdę łowili ryby stojąc w oknie swojego pokoju hotelowego. Po tym wędkowaniu panowie kontynuowali zabawę w towarzystwie całkiem niebrzydkiej, rudowłosej groupie. Za pomysł i realizację nietypowych, dewiacyjnych eksperymentów z rybimi zwłokami odpowiada ówczesny menadżer zespołu - Richard Cole. Rybą, którą zadowalał fankę kapeli nie był rekin, a antylski lucjan czerwony (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie...). Natomiast sama dziewczyna nie została zgwałcona. Co więcej - bardzo chętnie przystała na propozycję umieszczenia w jej kroczu rybiej głowy. „Zabawę” obserwował John "Bonzo" Bonham - perkusista Zeppelinów oraz Mark Stein - muzyk z kapeli Vanilla Fudge. Ten ostatni nagrał całą tę scenę za pomocą swojej kamery. Podejrzewamy, że film ten miałby dziś niemałą wartość wśród kolekcjonerów.

Gene Simmons przeszedł udany przeszczep krowiego języka

Założyciel, wokalista i basista legendarnego zespołu Kiss miał na samym początku kariery swej grupy zdecydować się na operację przedłużenia swego języka. Aby osiągnąć zamierzony efekt, chirurdzy przeszczepili artyście krowi ozór. Ten, kto przyjrzał się kiedykolwiek krowie, doskonale wie, że język tego sympatycznego zwierzęcia jest zbyt duży, aby w całości zmieścić się w ludzkich ustach.


Gene, nawet gdyby faktycznie przeszedł taką operację, musiałby resztę życia chodzić z wiszącym mu do piersi kawałkiem obślizgłej cielęciny. Prawdą natomiast jest to, że Simmons ubezpieczył swój naturalnie długi jęzor na sumę jednego miliona dolców.


Marilyn Manson grał w „Cudownych latach”

Informacja tak samo prawdziwa jak ta, która głosi, że ten charyzmatyczny wokalista kazał usunąć sobie dwa żebra, ażeby samemu móc robić sobie loda...


Plotka ta jest z jakiegoś powodu wyjątkowo popularna i w dalszym ciągu spotkać można fanów mocnego grania, którzy na własne brody zaklinają się, że ich idol wcielił się w postać najlepszego ziomka serialowego Kevina.
Aktor odtwarzający tę rolę to Josh Saviano i dziś wygląda tak:


Natomiast Marylin Manson w niczym już nie przypomina anemicznego chudzielca sprzed lat.


Janusz Panasewicz zagrał kiedyś koncert na trzeźwo!

To już chyba największa bzdura w tym zestawieniu. Trzeźwy wokalista legendarnego Lady Pank byłby równie mało wiarygodny co papież udzielający audiencji przebrany za wielkiego banana.
 
Nie, Janusz nie trzeźwieje nigdy - niezależnie od tego, czy jest na scenie, czy poza nią. A robienie skandalu z bełkoczącego, ledwo stojącego na nogach Panasa to tak, jak mieć pretensje do pani prezydent Warszawy, że unika publicznego wypowiadania słowa „rabarbar” .


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 96969x | Komentarzy: 20 | Okejek: 276 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało