Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wielopak weekendowy XXII

23 913  
3   19  
Zakaz spożywania wielopaka na terenie sklepu Joe Monster oraz osobom poniżej odpowiedniego wieku i bez różowych okularów na nosie. Personel uprzejmie informuje, że osobom bez poczucia humoru wielopak podawany nie będzie.
***Życzymy wielu uśmiechów miłym klientom.***

Teściowa po 10 latach kłótni postanawia pogodzić się ze swoim zięciem. Zaprasza jego i córkę na obiad. Podaje kotleta, surówkę, ale zapomniała o ziemniakach. Wraca do kuchni. Przezorny zięć postanawia sprawdzić, czy kotlet nie jest zatruty. Kroi kawałek i daje kotu. Ten gryzie i nagle pada martwy na ziemię. Zięć wstaje, idzie do kuchni, bierze patelnię i zabija teściową. Wraca do pokoju i mówi do żony: - Kochanie, wyobraź sobie, że ta stara rura chciała mnie otruć. Wziąłem patelnię i ją zabiłem! Na co kot wstaje, otrzepuje się i krzyczy:
- Jest!!!

by _Ala_

* * * * *


Inspekcja w koszarach francuskich:
- W jaki sposób zabezpieczacie się przed zatruciem skażoną wodą? - pyta szef inspekcji.
- Najpierw gotujemy wodę, panie pułkowniku.
- Dobrze, a co potem?
- Potem dokładnie filtrujemy- odpowiada zapytany. I dodaje:
- I żeby się już całkowicie zabezpieczyć, pijemy wyłącznie wino!

by Szyszunia

* * * * *

- Słyszałem że pozbyliście się pastora. Co takiego zrobił ?
- Po prostu ciągle powtarzał że wszyscy pójdziemy do piekła.
- A nowy pastor ?
- Też zapowiada że wszyscy pójdziemy do piekła.
- No to co za różnica ?
- Ano taka że tamten był jakby zadowolony, kiedy o tym mówił, a ten wygląda na zrozpaczonego.

by Szajbowiec

* * * * *

Amerykański biznesmen jedzie w podróż służbową do Japonii. Po zameldowaniu zwierza się recepcjoniście, że nie przepada za kuchnią orientalną i pyta, czy jest gdzieś w pobliżu jakaś - bardziej swojska - restauracja. Recepcjonista odpowiada, że jest - pizzeria - i podaje numer telefonu. Amerykanin zamawia pizzę do pokoju hotelowego, po 20 minutach zjawia się dostawca. Wygłodniały biznesmen płaci, po czym natychmiast zatapia kły w upragnionej pizzy. Po chwili zaczyna się jednak krztusić i kasłać. Wściekły, woła za oddalającym się dostawcą:
- Do cholery, coście dali do tej pizzy?
- To, co pan szanowny sobie życzył - pepper only!

by Quixote

* * * * *

Wieczór kawalerski pewnego młodego bankiera. Bankier, jak to bankier, wielu przyjaciół nie ma. Tak więc on i jeszcze dwóch siedzą w specjalnie wynajętym barze zakąszają, popijają, zakąszają i znów popijają... I tak przez dwie godziny.
W końcu na scenę wychodzi niezła laska w czarnym płaszczu. Okazuje się, że zaczyna się striptiz. Panienka zaczyna się obracać, rozbierać i gibać na wszystkie strony. W końcu została już tylko w staniku i stringach. Kołysząc biodrami podchodzi do jednego z kumpli bankiera i kręci tyłeczkiem tuż przy jego twarzy.
Ten popatrzył na nią i od razu skumał czego pani od niego oczekuje. Wyjął z portfela 50 zł, polizał i przykleił jej do lewego pośladka. Pani natychmiast zrzuciła stanik.

Następnie sunąc przybliżyła się do drugiego z kumpli pana młodego i znowu zaczęła zmysłowo ruszać tyłeczkiem przed jego twarzą. Ten spojrzał na kumpli, po czym sięgnął do portfela, wyjął 200 zł, poślinił i przykleił jej do prawego pośladka. Stringi od razu opadły na podłogę.
Bankier myślał, że to już koniec pokazu, ale jednak nie... Striptizerka przybliżyła się do niego i unosząc jedną brew rzuciła mu pytające spojrzenie. Pan młody wyjął pusty już portfel i pokazał go jej. Pani wyraźnie posmutniała i już miała odejść, gdy bankier wyjął kartę bankomatową. Ta widząc, że to nie byle jaka karta z uśmiechem pokiwała głową i czule wyszeptała mu do ucha:
- Bierz co chcesz...
Następnie wypięła przed nim swój zgrabny tyłeczek. Zakłopotany pan młody nie wiedząc jak zareagować spojrzał na kumpli. Jeden z nich wyraźnie się ślinił, drugi zaś ledwo słyszalnym szeptem mówił:
- Włóż jej... dalej stary... włóż...
Pan młody spojrzał na śliczni wypięty tyłeczek striptizerki, potem na kartę bankomatową i...

jednym wprawnym ruchem przeciągnął kartą między jej pośladkami, a następnie zdjął oba banknoty i schował do portfela.

by Kozak

* * * * *

Do biura wchodzi mężczyzna. Sekretarka pyta:
- Czy jest pan interesantem, kontrolerem, czy też bliskim znajomym dyrektora?
- Proszę sobie wyobrazić, że wszystkimi trzema naraz.
- W takim razie pan dyrektor nie może pana przyjąć ponieważ ma ważną konferencję, proszę przyjść za dwa tygodnie bo pan dyrektor bawi za granicą i niech pan wejdzie, bo pan dyrektor na pana czeka.

by Pietshaq

* * * * *

Żona mówi do męża:
Ale Ty jesteś pierdoła...
Jesteś taki pierdoła, że wiekszego na świecie nie ma....
Wszystko za co byś się nie wziął, zaraz chrzanisz.
Gdybyś wystartował w konkursie na największego pierdołę, zajałbyś drugie miejsce!
M: Dlaczego drugie?
— Bo taka jesteś pierdoła!

by Kassia

* * * * *

Matematyczka chwali się koleżance, że umówiła się przez net na wieczór z fantastycznym facetem. Wiek, stan konta, "rozmiar" - wszystko idealne.
Na drugi dzień koleżanka pyta jak było.
- Daj spokój, szkoda nawet gadać... To były liczby urojone.

by Wimar

* * * * *

Rozmawiają dwie panienki.
- Wczoraj poszłam z moim chłopakiem nad rzekę żeby zrobić "to" pierwszy raz.
- No i jak było?
- Nie dało się nic zrobić, bolało jak cholera. Ale następnym razem wezmę parasol.
- Zwariowałaś? A co ci parasol na to pomoże???
- No przecież mówiłam: bo lało jak cholera.

by Wimar

* * * * *

Jack - francuski pilot zaprosił swoją dziewczynę na kolację. Po kilku kieliszkach dziewczyna mówi:
- Jack, pocałuj mnie w usta.
Jack, francuski pilot podnosi kieliszek czerwonego wina, rozlewa je na ustach dziewczyny i mówi:
- Jestem Jack, francuski lotnik, jeśli mam jeść czerwone mięso, to jem je z czerwonym winem.
Po chwili dziewczyna mówi:
- Jack, pocałuj mnie trochę niżej.
Jack, francuski pilot podnosi kieliszek białego wina, rozlewa go na piersiach dziewczyny i mówi:
- Jestem Jack, francuski pilot, jeśli mam jeść białe mięso, to jem je z białym winem.
Po kolejnych kilku kieliszkach dziewczyna mówi:
- Jack, kochany pocałuj mnie... tam, na dole.
Jack bierze kieliszek koniaku, rozlewa go na dziewczynę, podpala go zapałką i mówi:
- Ja jestem Jack, francuski pilot, jeśli mam iść w dół, to tylko w płomieniach.

by _Ala_

* * * * *

Sprawa w sądzie o ciężkie pobicie.
- Niech poszkodowany opowie przebieg zajścia.
- Kończyliśmy pracę na budowie plebani u naszego księdza i paliliśmy w ognisku uszkodzone deski z rozebranych szalunków. Uważaliśmy przy tym, żeby w popiele nie zostały jakieś gwoździe z desek bo proboszcz przebił sobie kiedyś przez to oponę i strasznie nas opieprzył. Pracował z nami taki jeden dosyć dziwny facet. Podobno leczył się psychiatrycznie po wizytach na jakiejś stronie internetowej, ale ja nie wiem dokładnie co to było. W każdym razie, gdy ogień już dogasał powiedziałem mu, żeby dołożył więcej drzewa. Zrobił się nagle cały czerwony, piana poleciała mu z ust, złapał jakąś dechę i normalnie mi przyp**rdollił!
- Ale co konkretnie poszkodowany mu powiedział?
- Wrzuć parę kawałków, tylko bez gwoździ, bo cię wielebny zj*bie.

by Wimar

* * * * *

Zdradzony mąż był ciekaw co zrobi jego żona, gdy on umrze. Któregoś dnia zaczął udawać... nieboszczyka. Gdy zobaczyła go żona, zaraz pobiegła po kochanka. Oboje zdjęli mu garnitur, a ubrali w dres, gdyż uznali że szkoda nieboszczyka grzebać w nowym ubraniu. Zdjęli mu też buty, założyli trampki i w takim ubiorze ułożyli w trumnie. Wieczorem nad trumną zebrała się rodzina, aby opłakiwać nieboszczyka.
Żona chcąc pokazać swój ból po utracie męża woła:
- Dokąd odchodzisz mój najmilszy?
Mąż podnosi się z trumny i mówi:
- Na olimpiadę dz*wko jadę!!!

by Jared

* * * * *

Amerykańska strefa stabilizacyjna. Odprawa w bazie wojskowej:
- Porządku w naszej strefie będzie strzec kilka tysięcy żołnierzy. Bedą nam pomagać specjalne oddziały irackiej policji. Dysponujemy nowoczesną bronią. Wszelkie transporty, w tym. m.in. transporty żywności, środków higieny i lekarstw będą osłaniane przez pancerne wozy. W powietrzu kontrolę będą sprawować nasze najnowsze myśliwce oraz helikoptery. Odpowiednią koordynację naszych działań zapewnia najnowszy sprzęt łącznościowy. Oprócz tego przekupujemy wszystkich znaczących przywódców. Zwerbowaliśmy już także ogromną liczbę irackich agentów specjalnych.
Cała akcja będzie nas kosztować wiele milionów dolarów, ale po pięciu latach wszystko nam powinno się zwrócić z nawiązką.

Polska strefa stabilizacyjna. Odprawa w bazie wojskowej poświęcona utrzymaniu porządku w tej strefie:
- A więc tak: dywizja Kazia zajmie się zaopatrzeniem, dywizja Heńka transportem, dywizja Tadzia będzie odpowiedzialna za magazynowanie, a dywizja Romka za dystrybucję wódki wśród lokalnej społeczności. Koszty powinny nam się zwrócić po miesiącu.

by Strzelec

* * * * *

W pewnej parafii, na wsi był pijak. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że cała wioska nie piła, a on owszem. Tak jest – w Polsce na wsi nie pili oprócz jednego. Tak więc ten pijak działał wszystkim na nerwy, a zwłaszcza miejscowemu proboszczowi. I tak pewnego dnia proboszcz spotkał pijaka nad rzeką. Podszedł do niego i grożąc palcem powiedział:
- Synu, za dużo pijesz! Chodź, ochrzczę Cię w wodzie niczym Jan, a wtedy odnajdziesz Jezusa.
A że proboszcz na wsi ma autorytet, to pijak się zgodził. Zresztą i tak był w takim stanie, że nie bardzo mógł protestować. Weszli więc po pas do rzeki, a proboszcz chwycił pijaka za kudły i sruuuuu... jego głowę pod wodę. Potrzymał go tam z 5 sekund, wyciągnął i pyta:
- Synu, czy odnalazłeś już Jezusa?
Na co pijak czknął i pokręcił przecząco głową. Wtedy ksiądz znowu go pod wodę. Tym razem na 10 sekund. Po czym wyciąga go i pyta:
- Synu, czy odnalazłeś już Jezusa?
Pijak pociągnął nosem i znowu pokręcił przecząco głową. Wtedy proboszcz się wkurzył chwycił go za łeb i do wody. Na pół minuty! Następnie wyciąga go i krzycząc pyta:
- SYNU! CZY ODNALAZŁEŚ JUŻ JEZUSA?!
Na co pijak podniósł palec do góry, wypluł wodę i spokojnie zapytał:
- A jeszt ksiąc pefien, sze tu wpadł?!

by Kozak

* * * * *

Stary Czukcza zabiera po raz pierwszy swego syna na polowanie, aby go nauczyć zwyczajów myśliwskich.
Po pewnym czasie stary strzela do pieśca, mówiąc:
- Piesiec dobry, piesiec mięso, piesiec futro......
Po pewnym czasie trafia ptaka:
- Ptak dobry, ptak pióra, ptak tłuszcz.......
Po chwili zabija wychodzącego z zarośli geologa:
- Geolog dobry, geolog zapałki, geolog papierosy......

by Kuanysz


Uwaga! Wersje koszerne wielopaka będą wydawane, za okazaniem odpowiedniego oświadczenia o niepoczytalności lub pomroczności niejasnej...


Pewien skąpy Żyd zaręczył się z bogatą ale i próżną panną. Z okazji zaręczyn ofiarował narzeczonej pierścionek z brylantem.
Przezorna oblubienica udała się do jubilera, by oszacował wartość podarunku, po czym odesłała pierścionek w małej paczce z napisem ostrzegawczym:
"Uwaga!!! Szkło!!"

by Faiza

* * * * *

Icek idzie ze swatem do ewentualnej narzeczonej. Już od początku wizyty widać, że nie jest przekonany do małżeństwa, ale nie bardzo wie, jak się wykręcić. W końcu mówi:
- Niech się rozbierze.
Potencjalna panna młoda, choć zawstydzona, godzi się wszakże. Kiedy już stoi tak, jak ją Pan Bóg stworzył, Icek kręci głową:
- Nos mnie się nie podoba...

by Witeczekk

* * * * *

Żyd ze sporym workiem na plecach przekracza granicę.
- A co macie w tym worku? - pyta urzędnik celny
- Jedzenie dla kanarka - odpowiada Żyd
Celnik otwiera worek:
- Przecież to kawa! Czy kanarek je kawę??!!
- A czy to moje zmartwienie? Niech nie je!

by Faiza

* * * * *

Zapytano pewnego studenta medycyny, byłego ucznia jeszubotu, dlaczego twierdzi, że lepiej być chorym na płuca niż milionerem.
-Bo milionerzy umierają wszyscy, a chorych na płuca umiera tylko trzydzieści siedem procent.

by Inga

* * * * *

Izaak Holc znajduje się w przededniu bankructwa. Właśnie wszedł do kantoru kupieckiego.
- Zdaje się, że mam dziś wykupić weksel?
- Tak - potwierdza bankier - i myślę, że pan go dziś wykupi.
- A jeśli nie wykupię?
- To nic, my tylko zrobimy panu niespodziankę: wyślemy zawiadomienie do wszystkich pańskich wierzycieli, że pan wykupił u nas weksel w terminie.

by Lukin

* * * * *

Dopalają się świece. Wieczerza szabasowa ma się ku końcowi. Siedzący wokół stołu rozprawiają na temat wychowania dzieci. Wspominają z rozrzewnieniem dawne czasy, mówią ze zgrozą o obecnym zepsuciu młodzieży. Tylko osiemdziesięcioletnia matrona Pesel jest odmiennego zdania:
- Aj, czego wy właściwie chcecie od nich?? Ta dzisiejsza młodzież jest dużo grzeczniejsza i ma lepsze maniery. Ja pamiętam, jak za dawnych czasów młodzi ludzie nie dawali mi przejść ulicą. Jakie to oni słowa pletli idąc za mną, do czego to mnie namawiali!... A teraz młodzi wcale mnie nie zaczepiają....

by Inga

* * * * *

Za wielopaka kaucja nie przysługuje. Dowcipy przyjmujemy tylko na wymianę na forum Kawałki mięsne. Po odejściu od monitora reklamacji nie uwzględnia się...



Oglądany: 23913x | Komentarzy: 19 | Okejek: 3 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.04

01.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało