Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 rzeczy, których mogliście nie wiedzieć o Indiach

147 114  
450   36  
Święte krowy, miliony bóstw, Ocean Indyjski, rzetelni cenzorzy Facebooka – to najbardziej znane elementy związane z Indiami. Ale nie tylko. Okazuje się, że w tym drugim pod względem liczby ludności kraju świata warto być rolnikiem, trzeba pilnować swojej przeszłości, można wyczyścić uszy na ulicy i nie tylko.

#1. Mało kto płaci podatek dochodowy



Na 1,2 mld Hindusów tylko 3% odprowadza podatek dochodowy. Dzieje się tak między innymi dlatego, że 2/3 mieszkańców Indii żyje na terenach wiejskich, a rolnicy z podatku są zwolnieni. Ponadto lwią część gospodarki zasilają ludzie pracujący „na czarno”, z których bardzo ciężko ściągnąć podatek. Wielu obserwatorów uważa, że sporo problemów w kraju można by było rozwiązać, gdyby ta wielka podatkowa dziura została załatana.

#2. Ślubni detektywi



Rodziny przyszłych małżonków coraz częściej zatrudniają prywatnych detektywów, którzy badają przeszłość danego kandydata. W tej chwili na terenie Indii działa 15 000 tego typu firm, a popyt na ich usługi ciągle rośnie. „To nie żadne szpiegowanie”, utrzymuje jedna z klientek, na zlecenie której sprawdzono narzeczonego jej siostry. „Mówił, że pochodzi z dobrej rodziny, ale musieliśmy mieć pewność”.

#3. Można o tym przeczytać



Podczas gdy większość zachodnich krajów opłakuje koniec prasy papierowej, w Indiach przeżywa ona swój rozkwit. Rosnąca liczba osób potrafiących czytać i pisać, słaby dostęp do Internetu i duża liczba języków występujących na terenie Indii sprawiają, że coraz więcej ludzi chce wiedzieć, co się dzieje naokoło nich. Poza tym gazety są tanie, co dodatkowo ułatwia ich popularyzację wśród wszystkich grup społecznych. Kolejnym powodem rosnącej popularności – szczególnie lokalnych – gazet są reklamy, dzięki którym można finansować kolejne teksty i publikacje. Na rozwój czytelnictwa wpływa również rynek obrotu używanymi gazetami. Egzemplarz, który już się przeczytało, można sprzedać przydrożnemu handlarzowi, który odsprzeda go komuś innemu. Chętnych na tańsze, nawet zeszłoroczne, wydania nie brakuje.

#4. Klakson jak młot pneumatyczny



Na indyjskich ciężarówkach często znajduje się napis „Horn OK please” [proszę trąbić]. W ten sposób zachęca się kierowców, zbliżających się z tyłu, do sygnalizowania zamiaru wyprzedzania. Problem w tym, że ten sposób sygnalizacji bywa często nadużywany. W największych korkach dźwięk klaksonu można usłyszeć przynajmniej co 30 sekund. Klakson przeciętnej rikszy wytwarza dźwięk o natężeniu 93 decybeli (prawie jak młot pneumatyczny), zaś cały korek brzmi równie głośno, co startujący jumbo jet.

#5. Kraj dla młodych ludzi



Indie to naród młodzieńców. Ponad połowa liczącej 1,2 mld ludzi populacji ma mniej niż 25 lat, 2/3 znajduje się wieku poniżej 35. roku życia. Młodzi Hindusi są dumni ze swego kraju i coraz rzadziej spoglądają na Zachód. Środowisko hipsterów z Bombaju może bez problemu konkurować z tym z Brooklynu – wypływają lokalne talenty muzyczne, a tradycyjne zawody porzuca się na rzecz kariery artystycznej. W plenerowo-pustynnej scenerii odbywają się festiwale muzyczne, zaś największe indyjskie miasta, takie jak Bangalur, Delhi, Bombaj czy Chennai, stają się centrami wielkich koncertów.

#6. Wszędzie są plastikowe krzesła



Hindusi upodobali sobie plastikowe krzesła. Można by rzec nawet, że zrobili z nich sztukę powiązaną ze stylem życia.

#7. Dodatkowe kilogramy to zaleta



Mówienie komuś, że przybrał na wadze uważane jest w Indiach za komplement – oznakę dobrego zdrowia. Prawda jest zgoła odmienna: Hindusi (w tym także ich zwierzęta) stanęli na skraju epidemii otyłości. Wystarczy zatrzymać się przy którymkolwiek McDonaldzie lub innym barze szybkiej obsługi, żeby zobaczyć kolejki ludzi ustawiające się przy kasach. Starszy mężczyzna z silnie zaokrąglonym brzuchem to częsty widok, choć mocno kontrastujący z doniesieniami o milionach niedożywionych Hindusów.

#8. Powódź ze śliny



W Bombaju ustanowiono funkcję „śledczego ds. plucia”, którego zadanie polega na karaniu tych, którzy upuszczają ślinę w miejscach publicznych. Wiele osób pluje po zażyciu paan (używki – mieszanki pieprzu betelowego i liści areki, czasem z dodatkiem tytoniu). W związku z tym, że paan tylko się żuje, ulice oraz ściany budynków „zdobią” często czerwone plamy. Na taksówkach, rikszach oraz budynkach znaleźć można napisy upraszające o powstrzymanie się od plucia. Istnieje obawa, że lądująca na ulicach ślina może przyczyniać się do rozprzestrzeniania gruźlicy. Powstała nawet kampania społeczna mająca zniechęcać ludzi do plucia.

#9. Przydrożne punkty czyszczenia uszu



Uliczne punkty handlowo-usługowe to jedna z podstaw indyjskiej gospodarki. Pomysłowość i zaradność Hindusów jest wręcz niepojęta – ci ludzie są w stanie sprzedać dosłownie wszystko i zaproponować dowolny rodzaj usług. Złamany parasol? Żaden problem – znajdzie się ktoś,  kto go naprawi. Potrzebny nowy obcas do buta? Zaraz przyjadą do twojego domu, żeby go przybić. Do rzadkości nie należą również fryzjerzy. Ale przy drodze znaleźć można również ludzi od poważniejszych spraw – takich, którzy złożą złamane kości, wyczyszczą uszy lub usuną haluksy. Najciekawsze jest to, jak silna mimo upływu wieków pozostaje tradycja przydrożnego handlu. Mimo to niektórzy obawiają się, że może wkrótce zniknąć, gdyż młodzi wolą zdobywać wykształcenie zamiast kontynuować rodzinny biznes, zaś władza dąży wprost do usunięcia stoisk z ulic.

#10. Nie nakłada się nowych ubrań w niedzielę



Indie mogą być domem dla świetnych naukowców i inżynierów, ale gdy pojawiają się starożytne przesądy, to całe racjonalne myślenie diabli biorą. Ile ludzi – tyle wierzeń: „nie nakłada się nowych ubrań w niedzielę”, „nie sprząta się domu nocą, by nie odstraszyć bogini Lakshmi”, „przyjmowanie lub ofiarowywanie czegoś lewą ręką przynosi pecha”. Jak by jednak nie patrzeć, to pozostają one częścią dzisiejszego społeczeństwa Hindusów – zarówno tej biednej, jak i bogatej części. Nowe samochody przyozdobione są kwiatowymi girlandami na znak szczęścia, papryczki chilli i owoce limonki zawieszone w środku lub nad drzwiami mają odstraszać złe moce. Samoloty bardzo często pozbawia się rzędu siedzeń nr 13, by unikać jakichkolwiek powiązań z tą pechową liczbą.

Źródła: 123

Oglądany: 147114x | Komentarzy: 36 | Okejek: 450 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.02

24.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało