Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CDXCVII - Zwizualizował

68 086  
221   7  
Dziś o reakcji mamy na cycka, warszawskich słoikach, szpitalnym Tesco, wymianie uprzejmości i zwizualizowaniu cukierka. Zapraszam do lektury.

CYCEK


Mam nadzieję, że wysyłam do dobrej osoby. W razie czego przepraszam

"Wprowadzenie do historii nr 1: Mam lubego imieniem Michał (zdarza się to nawet najlepszym)
Wprowadzenie do historii nr 2: Jestem także dziewczęciem dość hojnie wyposażonym w okolicach klatki piersiowej co w wielu sytuacjach jest trudne nie tylko z okazji rzadkiego oglądania swych stóp ale także poprzez niemożność noszenia bluzek z dekoltem w sytuacjach innych niż zacisze własnego domu

Historia właściwa: Niedawno oglądałam sobie z mamą zdjęcia z wigilii. Siedzimy koło siebie i komentuję zdjęcia na głos ("Tu ciocia z wujkiem...", "Tu chrześniak jak bawi się papierami..." i.t.d). W pewnym momencie widzę zdjęcie siebie, jak siedząc koło mego lubego, odwrócona jestem w inną stronę i widać pierś moją obnażoną prawie całą. Jako, że na imprezy często zakładam odrobinę bardziej wydekoltowane bluzki (na uczelnię nie wypada wszak, katolicka jest bardzo a kiedyś je nosić trzeba, od tego są), nie zrobiło to na mnie większego wrażenia i mówię
- Tu ja z cyckiem...
Na co moja mama z oburzeniem w głosie:
- No co ty, to Michał!
Kocham moją mamę"

by Ithil


* * * * *

AWOKADO


(Ż)ona ma próbowała dziś obrać awokado. Ostrym nożem. W efekcie odwiedziliśmy Szpitalny Oddział Ratunkowy, bo ciachnięta ręka wymagała szycia. Żona ma stoi przy okienku w rejestracji, ręka owinięta jakimś ręcznikiem złapanym w przelocie. Pani (r)ejestratorka pyta o przyczynę naszej wizyty:
- (ż) Mam ranę wymagającą szycia.
- (r) Co się stało?
- (ż) Ciachnęłam się przy obieraniu awokado.
- (r) Jak?
- (ż) Nożem.
- (r) Ale gdzie?
- (ż) W kuchni...

by cobretti


* * * * *

WARSZAWSKIE SŁOIKI


Trudno rozmawia się ze mną zanim nie wypiję pierwszej kawy. Jedziemy rano do pracy z Żoną i Teściową. W radiu pogawędka o warszawskich słoikach, skąd są i kim są.
Ż do mnie: Ty też jesteś słoik! Hehe
J: Jestem i wcale się tego nie wstydzę! Ty w zasadzie też. Żyrardów to nie Warszawa.
Ż: Ale to mazowieckie!
T włącza się: Wtedy to chyba skierniewickie było.
Ja ze śmiechu ledwo trzymam kierownicę.
T dalej z dumą: Jak ja się urodziłam to było warszawskie.
J (odwracam się, błysk w oku): Wielkie Księstwo?

by Yourop

* * * * *

ULUBIONA PIOSENKA

Jadę z synkiem (4 latka) samochodem, w radio leci Queen. Mały po chwili odzywa się z fotelika:
- Tato, wyłącz ta piosenkę!
- Dlaczego? Przecież ją lubisz.
- Ale wyłącz ją!
- Dlaczego??
- Bo mi pupa tańczy...
Nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać...

by Lazarius


* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

KOMPETENTNE OKO

Stoimy se z kolegą i przyglądamy się ludziom wchodzącym i wychodzącym i tak sobie z nudów komentujemy. W pewnym momencie wchodzi dziewczę cudownej urody. Śliczna. Kolega lekki opad szczeny, oczka zamglone i już się ślini na jej widok, a z tyłu dobiega mnie zjadliwy głos dziewczyny kolegi, która przypadkowo układała płyty:
- Phi, muśnięta fotoszopem.

by iko6


* * * * *

NA PIERWSZEJ LINII FRONTU

Ostatnio nastąpiła awaria systemu w mojej firmie (nadmieniam, że jest to czynnik niezbędny do wykonywania tzw "produkcji" przez kontrahentów), efektem awarii która się niestety przedłużała były ciągłe telefony od zdenerwowanych sprzedawców. Po południu (awaria wreszcie usunięta) "wypluty" po całym dniu na telefonie mam dość i nagle jeszcze jeden telefon:
Kontrahent (wkurw*ony): - Panie, ja pier*ole taką komunikację, ku*wa, co wy se jaja robicie, co to ku*wa jest?
Ja (zrezygnowany): - No co się znowu porobiło Panie Mariuszu?
Kontrahent: - He, he, nic. Wszystko w porządku, tylko sprawdzam czy pan "trzyma ciśnienie", oż ku*wa ależ ma pan nerwy ze stali, jestem pod wrażeniem!!! No to co... miłego weekendu... he he.

by olosygma

* * * * *

BABCIU, DLACZEGO MASZ TAKIE WIELKIE OCZY?


Dziecię małe mojej przyszłej szwagierki nauczone przez dziadka:
- Jak robi piesek?
- Hau!
- A kotek?
- Miau!
- A babcia?
(dziecię wymachując rękami niczym głodzilla)
- Uuaaaaa! uaaAAA! uaaaAAAAAAA!

by orko


I powracamy do autentyków teraźniejszych:

* * * * *

ŻONA PIERWSZA KLASA

Leżymy w łóżku, zbliża się 6 rano, za godzinę przywiozą nam meble z salonu.
Moja małża spoglądając na mnie mówi: "Cieszę się, że mam takiego męża jak ty".
Ja, wysilając się na najlepszy komplement ever, odpowiadam: "A ja cieszę się, że mam taką żonę jak ty".
Małża, po trylionie sekund pauzy ripostuje: "No, to skoro już wymieniliśmy uprzejmości, wstajemy".

by Szamano

* * * * *

TESCO

Mamy w pracy, obok sali pro morte, taki mały magazynek. Z reguły trafiają do niego rzeczy pacjentów, którzy wyzionęli ducha u nas na oddziale, a rodzina nigdy nie pojawiła się po odbiór.
Ogólnie pomieszczonko jest całkiem przydatne, szczególnie, kiedy mamy przyjęcie nowego pacjenta, a jak wiadomo - nie przynosi on ze sobą żadnych rzeczy do pielęgnacji typu szampon, mydło czy krem, a przed wieczorem rodzina rzadko kiedy zdąży takie rzeczy donieść. Jakby nie było - takiego pacjenta też trzeba wykąpać, więc zazwyczaj cenne żele pod prysznic i szampony zdobywamy dla niego właśnie stamtąd.
Magazynek ten nazywamy pieszczotliwie Tesco, tudzież Carrefour.
Ostatnio na nocy dostał mi się właśnie pacjent świeżo przyjęty, rzeczy do pielęgnacji brak, idę na łowy.

- Dziewczyny, idę do Tesco po jakieś rzeczy kąpielowe, potrzebuje któraś czegoś?

I w tym momencie odzywa się przytomny pacjent, który czeka na jutrzejszy wypis na oddział...

- Idzie pani do Tesco? Jezu, bo ja mam taką ochotę na colę, no i może gazetkę jeszcze jakąś, bo już wszystko przeczytałem!

Konsternacja. Potem wybuch śmiechu a pacjent nie wie, o co chodzi.

- Bo, panie Władziu, Tesco to u nas taki magazynek z rzeczami dla pacjentów...

Takiego soczystego buraka już dawno nie widziałam. Aczkolwiek szkoda mi się chłopa zrobiło.

by hrabinadesroutoutou


* * * * *

INFORMATYK NA IMPREZIE

Jest impreza. Jeszcze wszyscy nie zdążyli się nawet wstawić. Nadchodzi pora jakiegoś seansu, więc ktoś mówi żeby zgasić światło to lepiej się będzie oglądało. Więc ja dla żartu zrobiłem "klap klap" co oczywiście nie mogło zadziałać no bo jak. No i mówię:
- Cholera u mnie w domu to działa.
Wtedy znajomy znajomych, który jest informatykiem, zainteresował się:
- Masz taki system? Jak to działa? Czujniki jakieś dźwięku? Gdzie rozlokowane?
Zdziwiony, że chłopak nie załapał suchara odpowiadam:
- Nieee, ja klaskam łapami, po chwili przychodzi mój murzyn i gasi światło...
Widać w nim było skonsternowanie i jakieś myśli walczące. Po chwili z nadal poważną miną stwierdził że:
- Nie mam pojęcia jak to może działać.

by johnderco

* * * * *

ZWIZUALIZOWAŁ

Relacja kumpla z pracy (serwis urządzeń biurowych):

"Klient stwierdził, że zwizualizuje wewnętrzną strukturę cukierka DUMLE. Tak więc pokroił cukierek na plasterki, obłożył folią i przepuścił przez laminator. Ku jego zdziwieniu czekolada rozpłynęła się w urządzeniu. "

Klient zadzwonił do serwisu z prośbą o wycenę naprawy laminatora.

by NastyFantasy

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 68086x | Komentarzy: 7 | Okejek: 221 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.02

24.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało