Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CDLXXIII - Quo Vadis?

59 536  
190   5  
Dziś o taksówkarzu, zaproszeniu na imprezę, realistycznym śnie, jesieni i o porannych rozmowach. Zapraszam.

MISTRZOWSKA RIPOSTA


Wypadł mi dysk w czwartek. W bardzo durny sposób ale nie o tym tu mowa. W każdym razie oblepiona plastrami jak Balotelli, w gorsecie pakuję się wczoraj z kolegą do taksówki bo drugi kolega ma urodziny i zaprosił nas na świętowanie. Trochę mi zeszło, taksówkarz się pośmiał i zwyczajowo gadka - szmatka.
- Ale macie państwo fajnie, sobota- imprezka, moja żona poszła a ja muszę jeździć... no ale wiecie - do 22 potem kończę i też sobie pójdę na imprezę.
Na co chcąc być miła:
- No jak to tak? A kto po mnie przyjedzie?
Na co facet:
- Sądząc po tym jak pani wsiadała to chyba karetka.

by atitta

* * * * *

MYSZKA


Koleżanka przyszła z laptopem nowym, co bym skonfigurował. Nie chciało mi się touchpada używać i szukałem myszki bezprzewodowej. Obiecałem koleżance, że jej pożyczę. Nie mogłem znaleźć i napisałem smsa do swojej lubej czy u niej nie ma. Była u niej. No i wywiązał się dialog.
- No, niestety nie dam Ci myszki.
- Nawzajem.

by Incognitus

* * * * *

ZAPROSZENIOWY

Byłem wczoraj na domówce i postanowiłem pomału zapraszać tamtejszych ludzi na swoją imprezę, która za niedługo się odbędzie, z okazji zestarzenia się. W pewnym momencie dołączył do nas, już ładnie wstawiony kumpel. Zdawszy sobie sprawę, że jeszcze go nie zaprosiłem, gadam:

Ja: Staaaaaary, co robisz w sobotę, 6 października?
Kumpel: (chwila ciszy) Eeeee, ahiedy tojessst?

I cała domówka miała się z czego śmiać.

by Malienus


* * * * *

KOBIECY SPRZĘT

Szykowałem drużynę na zawody w krosie strzeleckim (bieg, strzelanie, rzut granatem), często pomagała mi bratanica (11 lat, jeszcze za młoda na start choć strzela już dobrze).
Pakujemy sprzęt na trening, ogarniam wszystko spojrzeniem, czegoś mi brakuje. Już wiem czego i mówię do młodej:
- Paulinko, weź jeszcze tę torbę z kobiecym sprzętem.
- ... aaa (rozgląda się) ... no jasne - granaty!

by ziggrin

* * * * *

DZIWNY SEN


Mam poważne wątpliwości, czy wrzucać tu tę historyjkę (być może jakiś przyczajony wśród Was psychiatra się mną zainteresuje), a także czy daję dobrą ikonkę, ale jednakowoż przekonanie, że muszę się nią z kimś podzielić, jest silniejsze.

Na początku informacja: często śnią mi się dziwne rzeczy. Moje sny są czasami bardzo realistyczne, czasami bardzo surrealistyczne, ale zawsze niesamowicie szczegółowe.

Ale do rzeczy. Z pewnością wszyscy znają film "Alive, dramat w Andach" i autentyczną historię rozbitków, która była podstawą scenariusza. Otóż akcja mojego dzisiejszego snu dzieje się właśnie gdzieś na śnieżnym górskim zboczu, gdzie ja i inni ocaleni z podobnej katastrofy, kryjąc się wśród resztek samolotu, czekamy na ratunek. I co tu dużo mówić, podobnie jak w filmie, powoli kończy nam się i tak lichy prowiant.

Oczywiście Pan Samozwańczy Przywódca zaczyna przekonywać wszystkich, że jeśli chcemy przeżyć, musimy zacząć konsumować naszych coraz bardziej sztywnych kompanów. Podobnie jak w filmie powstają dwa obozy. De_vinette rzecz jasna, nawet we śnie zachowująca żelbetonowy kręgosłup moralny, przyłącza się do grupy "wegetarian", smętnie przeżuwających resztki czekoladowych batoników (zostało nam 10 na 11 osób, nie było lekko). Grupa z Panem Przywódcą tymczasem trzyma się diety wysokobiałkowej. Oczywiście trwają spory, dyskusje natury moralnej, etycznej religijnej, ekologicznej i w ogóle, czy to co robią, jest w porządku.

W mojej grupie "wegetarian" znalazła się także Ukochana Żona Pana Przywódcy, która mięska tknąć nie chciała (mniej więcej jak w filmie). Pan Przywódca prosi, błaga, przekonuje, ale bez skutku. W końcu zapłakana Ukochana Żona oddala się od obozowiska i siada pod oddaloną nieco skałką. Ja, wiedziona odruchem serca, idę ją pocieszać. Za chwilę przychodzi także Pan Przywódca i zaczyna skierowaną do lubej przemowę:
- Kochanie, wiem, że to dla ciebie trudne. Uwierz mi, dla mnie też. Ale jeśli chcesz przeżyć, musisz zacząć jeść mięso. Obiecuje, że nie potrwa to długo. Na pewno trwa akcja ratunkowa, niedługo przylecą po nas samoloty i zabiorą nas do domu. Ale musisz być silna, żeby ich doczekać. Jeśli nie chcesz zrobić tego dla mnie, zrób to dla naszych dzieci...
Wtem Ukochana Żona podnosi na Przywódce zapłakane oczy i mówi urywanym głosem:
- Ale kochanie, czy my naprawdę nie możemy zejść po coś do jedzenia do tamtej wioski?
Ja jak rażona piorunem wyglądam za skałkę, a tam faktycznie, na dnie dolinki wioska, ludzie chodzą, krówki się pasą, sielanka! Już mam krzyczeć, że jesteśmy uratowani, czemu ona nic nie mówiła o tej wiosce, chcę biec tam w dół, w ogóle ekstaza, gdy wtem słyszę lekceważący ton Pana Przywódcy:
- Pfff... Naprawdę sądzisz, że komuś chciałoby się tam zejść?

by de_vinette

* * * * *

A teraz chwila przerwy na stare dobre czasy, czyli wspominki sprzed 300 odcinków. Tak, to się działo prawie 6 lat temu.

PAN DAREK

Autentyk pracowy z pewnego urzędu. U nich w pokoju siedzi 4 facetów, w tym jeden koleś jest kierownikiem reszty. Jednakże jest on najbardziej roztrzepaną osobą jaką widziałam, mimo swoich ok. 40 lat uważa się za młodzież, chodzi niewyprasowany, wiecznie niewyspany i rozczochrany. Nawet fakt ożenku tego nie zmienił, wręcz jeszcze bardziej się zapuścił. Krążą legendy o tym jaki bałagan ma w domu, dlatego nie przyjmuje gości, nawet rodziny... Nazwijmy go... mgr inż. Darek Kowalski. No ale meritum.
Siedzą w biurze rano. Oczywiście nie ma dnia żeby Darek się nie spóźnił. Wypił kawę, odebrał parę telefonów z terenu... Do pokoju wchodzi potencjalny petent, wita się. Darek zamyślony nie wiedzieć czym nie zauważa tego faktu. Gość mówi:
- Dzień dobry, byłem umówiony z Darkiem Kowalskim.
Faceci wskazują przy którym biurku ów pracuje.
Gość podchodzi do niego:
- Dzień dobry, pan Darek Kowalski?
Darek otrząsa się i przywala:
- Dzień dobry, Kowalski Darek przy telefonie...
Facet zdębiał, Darek zdębiał, pokój odwalił klasycznego rotfla.

by happy


* * * * *

MATKA BOSKA


Byłem z wizyta u babci i był tam mój mały kuzyn 1,5 roku.
Chodził sobie po pokoju. Nagle zatrzymał się przed obrazem Matki Boskiej, pokazuje na niego palcem i mówi:
- Mama?
- No chyba troszkę przesadziłeś - odpowiadam.

by brogman

* * * * *

CAŁKOWITY PAD SYSTEMU

Siedzimy w newsroomie, na antenie leci program, a tu nagle...
DUP!!! Wysiada cały prąd, padają komputery, bezpieczniki, wszystko. Przepięcie w całej sieci, nie zadziałały automaty i system padł. Na antenie cisza jak makiem zasiał. Nic nie gra...
Potrwało to może z minutę, kiedy się wszystko z powrotem załączyło.
Nagle wpada do pokoju dziewczyna co akurat prowadziła program.
Blada jak ściana...
- Cholera! Stoję sobie w studiu... 2 sekundy do wejścia... nagle wszystko ciemnieje i nie widzę nawet czubka własnego nosa... no i sobie tak myślę... O ŻESZ KUR...! STRACIŁAM PRZYTOMNOŚĆ!

by radziczek


I powracamy do autentyków teraźniejszych:


* * * * *

KOORDYNACJA


Tytułem przydługiego wstępu:
Pracujemy zdalnie dla dużej belgijskiej korporacji, nad projektem, w który zaangażowanych jest kilka zespołów. Zespoły te synchronizują się na tzw. spotkaniach koordynacyjnych, których wszyscy nienawidzą, gdyż zaczynają się w poniedziałek o 8-mej (w tym czasie normalni ludzie przewracają się na przedostatni bok tej nocy) i, jeśli nie ma żadnych nieścisłości i problemów, kończą się po 15 minutach - a jeśli są, to spotkanie może się przeciągnąć i do 12-tej. Zwłaszcza nie cierpi tych spotkań mój kolega Zenek, który ma kilkumiesięcznego offspringa i jest wiecznie niewyspany, więc dla poprawienia sobie humoru zaczyna rozmowę od radosnego powitania (wymowa identyczna wręcz z ichnim pozdrowieniem "Goeie Morgen!") "CH*JEM W MORDĘ!" i wtedy może normalnie z nimi konwersować mimo bezbożnej godziny i barbarzyńskiego języka.
Historia właściwa ma miejsce pewnego poniedziałku, kiedy to Zenek całą noc czuwał, z powodu ząbkowania offspringa, więc miał normy wk*rwu przekroczone wielokrotnie. Wystukujemy numer telefonu na naszą konferencję i Zenek wyjeżdża ze swoim "CH*JEM W MORDĘ! I kotwica w plecy, byle było krótko..." i... po drugiej stronie przedłużająca się cisza. A potem nagle "Dzień dobry... Z tej strony Jan Polak... jestem nowym kierownikiem zespołu XY, i chciałem się przedstawić zespołom. Obiecuję, że będzie krótko..."
...Po spotkaniu Zenek wybąkał, że lepiej wróci do domu pracować dziś zdalnie. Nikt nie miał nic przeciwko.

by beru


* * * * *

JESIEŃ

Poranne zamotanie, bieg latorośli pomiędzy łazienką, pokojem a kuchnią. Szykując śniadanie zrywam kartkę z kalendarza:
- Ha! Dzisiaj o 16:49 zaczyna się jesień.
Na to młoda chwytając w locie kanapkę: - Ooo, a na którym programie?

by ulach

* * * * *

PORANNE POLAKÓW ROZMOWY

Wstałem dzisiaj rano, lekko jeszcze odczuwając skutki konsumpcji wczorajszej. Niedługo potem dzwonek do drzwi. Otwieram, widzę Pana Zenka, osiedlowego konserwatora, który swoim zwyczajem przyjął już poranną dawkę siarczanów o smaku cherry, na co wskazywał jego lekko rozbiegany wzrok i trochę niewyraźna mowa.
[Zenek] - Mama jest?
[Ja] - Nie ma, jest dzisiaj w pracy.
[Z] - A, bo chciałem ją o coś zapytać.
W tym czasie w drzwiach pojawił się mój mały ciekawski kot, zobaczyć co się dzieje.
[Z] - O, a skąd macie to maleństwo?
[J] - Przybłąkało się i przygarnęliśmy.
[Z] - Aha. No dobra, na razie. Aaa... A stary jest?
[J] - Nie ma, też jest w pracy.
[Z] - Ahaa... A to pewnie jeszcze urośnie.

by ichu

* * * * *

QUO VADIS?

Siedziałem z kolegą w pracy w pomieszczeniu socjalnym i nagle weszła nasza nieszczególnie bystra koleżanka. Widzę, że bierze kurtkę, znaczy gdzieś wychodzi. Albo na papierosa albo do sklepu. W nadziei, że idzie do sklepu i by mi coś kupiła, pytam się jej:
- Quo vadis?
- ...
- Quo vadis?... Dokąd idziesz?
- ...
- Uczysz się?

Już się nie odzywam, a obok słyszę tylko donośne trzaśnięcie facepalma kolegi.

by szurabura

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM W tytule maila wpisz Autentyk.


Oglądany: 59536x | Komentarzy: 5 | Okejek: 190 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.01

17.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało