Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Filmy, które przewidziały przyszłość

275 929  
1142   66  
Twórcy filmów sci-fi nawet nie zdają sobie sprawy, że po latach niektóre zaprezentowane przez nich pomysły oraz technologiczne rozwiązania znalazły swoje miejsce w całkiem realnym świecie.

#1. Reality show

film: „Truman show”
W chwili gdy powstawał film, w którym to Jim Carrey udowodnił światu, że nie jest aktorem, który jedynie potrafi strzelać nieprawdopodobnie głupie miny przed kamerą, „reality show” było jeszcze raczkującą odmianą telewizyjnej rozrywki i raczej nikt nie spodziewał się, że czeka ją jakakolwiek przyszłość.


W filmie Petera Weira główny bohater jest na celowniku kamery praktycznie non-stop, podobnie jak celebryci, którzy obecnie podpisują wielomilionowe umowy ze stacjami TV i sprzedają swoją prywatność, ku uciesze zblazowanej gawiedzi pierdzącej w sofy w zaciszu swych domowych ognisk.

#2. Przeszczepy organów

film: Frankenstein (1931 r.)
Zarówno w opowiadaniu Mary Shelley, jak i w filmie z Borisem Karloffem, szalony naukowiec „składa” swe monstrum z fragmentów zwłok. Nie do końca wiadomo, czemu właściwie nie mógł wskrzesić kompletnego trupa i oszczędzić sobie dłubania w stygnących mięśniach i ścięgnach nieboszczyków. Pewne jest jednak to, że pomysł ten spokojnie możemy uznać za wizję zaawansowanej transplantologii.


Transplantacje organów wykonuje się już od wielu lat. Wprawdzie pierwszy fragment skóry pozyskanej od osoby zmarłej, przeszczepiono już pewnemu pacjentowi w 1881 roku, ale w pełni udany zabieg przeszczepienia całej ręki miał miejsce w 1998 roku (co ciekawe, trzy lata później rękę usunięto, bo pacjent nie mógł zaakceptować posiadania „nie swojej” części ciała).
Obecnie medycyna poszła kilka kroków dalej – Instytut McGowan ma już całkiem niezłe osiągnięcia w laboratoryjnym „hodowaniu” całych komórkowych struktur, tak więc już wkrótce będziemy mogli być reperowani za pomocą w pełni kompatybilnych z nami „części zamiennych”.

#3. Samochody bezzałogowe

film: „Pamięć absolutna” (1990 r.)
Jeszcze 22 lata temu wizja samochodu poruszającego się bez udziału kierowcy była równie absurdalna co pomysł wybrania grającego w „Pamięci absolutnej” Arnolda S. na gubernatora Kalifornii (ale o tym zaraz...).

Niedawno firma Google przeprowadziła testy zaopatrzonych w kamery, radary oraz laserowe nadajniki aut, które zaopatrzone w oprogramowanie Google Maps nie potrzebują ludzkiej pomocy, aby radzić sobie na jezdni lepiej niż niejeden szosowy wyjadacz (i parkować wielokrotnie sprawniej niż większość kobiet). Jako że człowiek nie do końca jeszcze ufa maszynom, każdy z samochodów posiada na swym pokładzie ludzkiego „stróża”.


#4. Śmierć Brandona Lee

film: „Game of Death” (1978 r.)
Podczas kręcenia tego filmu główny aktor – Bruce Lee – niespodziewanie zakończył swój żywot. Twórcy czym prędzej zmienili fabułę i kontynuowali zdjęcia. W filmie Lee wcielał się w postać aktora, któremu przytrafia się na planie tragiczny wypadek. Pistolet, będący filmowym rekwizytem, zostaje załadowany prawdziwymi nabojami. Kule śmiertelnie trafiają bohatera. Film „Game of death” udało się ukończyć – zmarłą gwiazdę zastąpiło dwóch dublerów, wykorzystano także prawdziwe ujęcia z pogrzebu Bruce'a Lee, łącznie z otwartą trumną z jego zwłokami.

Piętnaście lat później, podczas prac nad filmem „Kruk”, syn Bruce'a - Brandon Lee, zginął przed kamerą, trafiony kulą z pistoletu. Umarł w dokładnie taki sam sposób, jaki sportretowany został przez film, którego kręcenie przerwane zostało zgonem jego ojca.

#5. Smatrfony i tablety

film: „Star Trek” (1979 r.)
„Gwiezdne wojny” i tak były lepsze! Ale to nie zmienia faktu, że i w „Star Treku” można było zobaczyć coś więcej niż przaśne sweterki i aktorów przebranych za gumowe jaszczuroludy. Otóż okazuje się, że kosmiczna załoga używała zgrabnych telefonów komórkowych na długo, zanim my dostaliśmy w swoje ręce pierwszą kobylastą Motorolę z półmetrową antenką. Picard i reszta startrekowej ekipy bawiła się też tabletami zanim stało się to mainstreamowe!

Podobno Apple ma zamiar wytoczyć Enterpise'owi sprawę sądową o kradzież dizajnu oraz niektórych funkcji – jak wiadomo panowie ze „Star Trek” lubili sobie czasem popodróżować w czasie.

#6. Schwarzenegger politykiem

film: „Człowiek demolka” (1993 r.)
Dwa kubły testosteronu, anabolików i mieszanek białkowych – Stallone i Schwarzenegger – zawsze ze sobą konkurowały. Co prawda aktorzy wspólnie stanęli przed kamerą dopiero niedawno, ale już wiele lat wcześniej lubili sobie dogryzać za pośrednictwem filmów, w których występowali. I tak na przykład w „Bohaterze ostatniej akcji” z Arniem okazuje się, że to Sly zagrał T-800 w „Terminatorze 2”.


Ciekawe zdarzenie ma też miejsce w filmie „Człowiek demolka”, w którym w postać głównego bohatera wcielił się Stallone. W jednej ze scen dowiadujemy się, że gwiazdor kina akcji – Arnold S. pełnił rolę prezydenta USA.


Jak wiadomo, w rzeczywistości Arnie nie miał aż takich ambicji, aczkolwiek Sly, po latach przypomniał mu filmową „przepowiednię”. Kto wie? Może to jeszcze nie koniec politycznej kariery koksa z Austrii.

#7. Kontrolery ruchowe (i nie tylko)

film: „Powrót do przyszłości II”
W drugiej części słynnej trylogii Zemeckisa bohater podróżuje w czasie do roku 2015 i przytłoczony zostaje nagromadzeniem technologicznych wynalazków. Nic więc dziwnego, że przybysz z 1985 roku najlepiej czuje się w knajpie dla sentymentalnych miłośników lat 80. XX wieku. Stoi w niej nawet automatowa gra, w której trzeba wykazać się celnością, aby odstrzelić wyskakujących tu i tam bandytów. Nawet najlepszy wynik osiągnięty przez przybysza nie robi na kręcących się w pobliżu chłopcach wrażenia: „Trzeba używać do tego rąk?”


W filmie pojawia się też telewizor służący do oglądania wielu kanałów jednocześnie.


Ten sam wyświetlacz służy do przeprowadzania wideo-rozmów. Skype się kłania.


Mamy też okulary telewizyjne...


...oraz – najciekawszą „przepowiednię” - spersonalizowane reklamy. Obecnie Google systematycznie skanuje naszą pocztę i umieszcza reklamy, starając się trafić w nasz gust, dzięki częstotliwości powtarzania przez nas kluczowych wyrazów. Tymczasem w świecie „Powrotu do przyszłości” dostawalibyśmy taką reklamą prosto w twarz.

10

Oglądany: 275929x | Komentarzy: 66 | Okejek: 1142 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.10

19.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało