Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czemu bycie superherosem jest fajne?

81 045  
346   17  

Łopocząca na wietrze peleryna, czaderski symbol na klacie, nadludzka siła i mnóstwo ludzi, których trzeba uratować przed zagładą. Z całą pewnością nie jest łatwo być superbohaterem. Jednak, bądźmy szczerzy – kto z nas nie chciałby chociaż przez chwilę posiąść jednej z mocy, którą dysponuje taki na przykład Superman? I dlaczego to jest takie fajne?

Ach, ta polityczna poprawność. Wprawdzie od zawsze wiedzieliśmy, że przynajmniej połowa z odzianych w obcisłe ciuszki fruwających mężczyzn ma w sobie coś z dziewczynki uczęszczającej do niedzielnego kółka baletowego, to pierwszym komiksowym coming-outem zaszczycił nas Marvel dopiero w 1979 roku. Northstar to bohater, który chętnie udziela się m.in. w szeregach grupy X-Men i wcale nie kryje swojej homoseksualnej orientacji.


Fanów tej załogi jednak uspokajamy – dzielny supergej wcale nie ma zakusów na Wolverine'a. Northstar ponoć niedawno wziął ślub i miejmy nadzieję, że pozostanie wierny swojemu partnerowi.
 

Mimo że ta marvelowska postać nie posiada nadludzkich mocy, to jej prawdziwą siłą jest charyzma i doświadczenie. Fury najpierw kopał tyłki nazistom w wydanej prawie 50 lat temu komiksowej serii, następnie udzielał się w CIA, aby ostatecznie stać się łącznikiem pomiędzy rządowymi organizacjami, a grupami superbohaterów (z „Fantastyczną Czwórką” na czele). Najbardziej jednak znany jest jako przekozak z formacji S.H.I.E.L.D.

 

Pod koniec ubiegłego wieku, Fury'ego kopnął zaszczyt zawitania na kinowym ekranie. Główną rolę zagrał... David Hasselhoff. To chyba dlatego film spotkał się z fochem ze strony komiksowych maniaków. Jednak charyzma Nicka wygrała z marnym popisem aktorskim gwiazdy pełnego cycków serialu o ratownikach, cyckach, morzu, cyckach i gorącym piasku, na którym wylegują się, eksponując cycki, opalone plażowiczki. Po kilkunastu latach Fury powrócił w doskonałym stylu, przybrawszy postać Samuela „Say 'what' again, motherfucker” L. Jacksona.


 
 

Szczególnie jeśli jesteś którymś z X-menów. W jednym z numerów albumu o mutantach, dosłownie na każdej stronie ukryte jest słówko „sex”. Taki podprogowy przekaz może sprawić, że przestaniesz się śmiać kiedy znajomy „geek” wyrwie najlepszą laskę na twojej uczelni, dając jej jedynie do przeczytania komiks.

Był to wprawdzie drobny żart rysownika, ale w ten sposób Ethan van Sciver nieświadomie potwierdził opinię wojującego w latach 50. psychologa Fredrica Werthama, który obficie toczył pianę z ust biadoląc, że autorzy rysunkowych historii niszczą amerykańską dzieciarnię, umieszczając na komiksowych kartach wyraźne sygnały, zachęcające czytelników do brania narkotyków i beztroskiego bzykania się z kim popadnie.

 

Nie będziemy tu gadać o takich oczywistościach jak „The Avengers” czy „Liga Sprawiedliwych”, tylko o nietypowych ziomkach Batmana. Otóż człowiek-nietoperz walczył z bezprawiem u boku takich gwiazd jak na przykład Spider-Man, Punisher, Kapitan Ameryka czy Sędzia Dredd.

Innym razem wspomógł go... Tarzan. Genialny pomysł - facet przebrany w sadomasochistyczne wdzianko nietoperza przemierza ulice Gotham w towarzystwie nagiego kulturysty, zasłaniającego swe genitalia kawałkiem skóry z tygrysa.

Równie nietypowym pomocnikiem Batmana był Sherlock Holmes oraz... Scooby-Doo.
Ech, fajnie jest być superbohaterem...
 



 

W okresie II Wojny Światowej superbohaterowie (podobnie jak np. Kaczor Donald czy Popeye) stali się świetnym materiałem do siania propagandy. I tak też niedługo przed inwazją germańskich oprawców na Polskę, Kapitan Ameryka pozował na okładkach komiksów ze swą pięścią roztrzaskującą łeb Adolfa Hitlera.

Nie minęło wiele czasu od publikacji tych albumów, kiedy twórcy obrazkowych przygód Kapitana A. zaczęli dostawać pogróżki od amerykańskich ugrupowań sympatyzujących z nazistami. Dodatkowym powodem tych ataków był też fakt, że autorzy tych komiksów byli pochodzenia żydowskiego... Sprawa zaczęła być poważna, gdy w okolicach biura rysowników zaczęli kręcić się podejrzani goście. Na szczęście w obronie przerażonych artystów stanął sam burmistrz Nowego Jorku, który nie tylko zapewnił policyjną ochronę miejsca pracy komiksiarzy, ale i zadzwonił do redakcji i osobiście wziął pod opiekę Kapitana Amerykę oraz twórców historii o nim.


Wcale nie musisz być szalenie zamożnym geekiem, ukrywającym swe oblicze pod nietoperzą maską – wystarczy odrobina oleju w głowie i smykałka do interesów, a bez problemu wejdziesz w posiadanie bajeranckiego sprzętu wartego kupę forsy. Tak zrobił Spider-Man. Reprezentujący go Marvel podpisał umowę z firmą Cornoa Motors. W ten sposób przez pewien czas człowiek-pająk, zamiast zaśmiecać miasto swoją pajęczyną, „woził się” po mieście stuningowanym terenowym autkiem.


 

To trudna decyzja - ale jeśli już raz postanowisz zostać superbohaterem wiedz, że odwrotu nie ma! Petera Parkera na przykład ugryzł radioaktywny pająk. Od tego czasu chłopak ten je muchy i wije pajęczyny z sieci, którą produkują kądziołki przędne umiejscowione koło jego odbytu.

Innym przykładem jest MC Marronzinho. Facet ten zawsze marzył o tym, aby być niczym Hulk.


Dlatego też postanowił wziąć udział w brazylijskim „Wyścigu Pokoju” w makijażu upodabniającym go do zielonego mięśniaka ze stajni Marvela. W tym celu umorusał się w farbie – zużył na tę transformację dwie puszki zielonego barwnika. Efekt wprawdzie nie był tak miażdżący, jak można by się tego spodziewać, no ale cóż - niedostatki charakteryzacji można przecież nadrobić groźną miną...
 

O ile Hulk w chwilach wolnych od złości zamienia się w doktora Bannera, to już biedny Brazylijczyk będzie musiał nosić brzemię superherosa przez długi czas. Farba za żadne skarby nie chce zejść. Marronzinho kąpał się już 20 razy, a w odruchu rozpaczy usiłował nawet zdrapać zieloną warstwę za pomocą szczotki do sedesu. Bezskutecznie... Powtórzmy zatem jeszcze raz - superbohaterem zostaje się już na całe życie.
 

 


 

Z ostatniej chwili - jak donoszą nam nasi korespondenci, dzielny superbohater w końcu się domył! Szkoda....o jednego herosa mniej.

Źródła: 1234


Oglądany: 81045x | Komentarzy: 17 | Okejek: 346 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.09

20.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało