Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Muzyczni rekordziści i inne cudaki

109 274  
334   38  
Popowe bagno pełne jest wszelkiej maści gwiazd, które walczą o chwilę uwagi swych słuchaczy. Jedne robią to za pomocą łabędziego śpiewu, inne za pomocą obnażania cycków na scenie lub paradowania w stroju przywołującym na myśl choinkę bożonarodzeniową.
Jednak wśród tego gęstego natłoku muzyków i zespołów, kilka jednostek zasługuje na szczególną uwagę – oto zestawienie muzycznych rekordzistów i cudaków wszelakich.

Najdłuższy utwór jaki kiedykolwiek powstał

Podczas gdy kompozycje punk rockowe rzadko kiedy przekraczają dwie minuty, to już artyści grający rocka progresywnego potrafią rozciągnąć swoje dzieła do kilkudziesięciu minut. Tymczasem jest pewien utwór, którego żaden śmiertelnik nigdy nie usłyszy do końca. Zowie się on „Longplayer” i zaaranżowany jest tak aby jego wykonywanie zajęło... 1000 lat. To tradycyjna, tybetańska pieśń, która w oryginale trwa nieco ponad 20 minut. Jednak dzięki prostemu algorytmowi, komputer stworzył ogromną liczbę wariacji tej kompozycji. I tak też ostatnie dźwięki utworu usłyszane zostaną przez istoty zamieszkujące naszą planetę, dokładnie 31 grudnia 2999 roku. Następnie odegrany zostanie od nowa...





Jako że „Longplayer” zdecydowanie nie będzie publikowany ani w radiu, ani na żadnych nośnikach, jest to idealna gratka dla hipsterów –  ten kawałek nigdy nie stanie się mainstreamowy.

Najszybszy raper na świecie

A oto i rekordzista w wyrzucaniu z siebie sentencji w tempie broni maszynowej. Pochodzący z Chicago Rebel XD jest dwukrotnym rekordzistą (tak, trafił do słynnej Księgi Guinnessa) w najszybszym rapowaniu. W 2008 roku przeszedł samego siebie i w ciągu 42 sekund wydusił ze swego gardła 852 sylaby.

https://www.youtube.com/watch?v=blRO5Q-5x8o

Ktoś zrozumiał chociaż słowo?

Najstarszy utwór punk rockowy

Kto rozpoczął punkową epokę? Wiadomo – Sex Pistols. Ale czy na pewno? Ostatnio znawcy zajmujący się historią tego muzycznego gatunku musieli nieco zmienić swoje pierwotne tezy i zrzucić brytyjskich anarchistów z tego zaszczytnego piedestału.

Sex Pistols powstał w 1975 roku, tymczasem dokładnie jedenaście lat wcześniej, na zupełnie innym kontynencie, pewien zespół nagrywał kompozycje, które zarówno treściowo (demolowanie, swawola i tanie wina...) jak i muzycznie były bardzo zbliżone do europejskiego ruchu punk.

Oto Peruwiańczycy z Los Saicos (1964 r.).


https://www.youtube.com/watch?v=haVaaDLwWvI

Największa widownia zebrana na koncercie

Rod Stewart zarzęził do mikrofonu. Po chwili trzy i pół miliona gardeł chóralnie mu odpowiedziało. Było to na koncercie, który odbył się w Rio de Janeiro w 1994 roku. Jak dotąd nikomu nie udało się pobić tego rekordu.

 

Artysta, który nagrał największą liczbę albumów

Frank Zappa spłodził 81 albumów studyjnych. Niezły wynik, co? Jednak to nie on jest rekordzistą jeśli chodzi o rodzenie kolejnych krążków. Mający zaledwie 41 lat gitarzysta Denis Taaffe nagrał ich, jak dotąd, 163... Pewnie w chwili kiedy to czytacie, muzyk wykluł kolejnych pięć i zebrał materiał na najbliższych osiem. Mało który artysta może pochwalić się taką płodnością.

 

Najgłośniejszy zespół na świecie

W 2009 roku podczas koncertu w Kanadzie zespół KISS osiągnął magiczną barierę 136 decybeli. Na prośbę mieszkających w sąsiedztwie ludzi, kapela musiała jednak szybko nieco się uciszyć. Ale najważniejsze, że rekord został ustanowiony. Pewnie najwięksi fani grupy, którzy byli na tym koncercie do dziś słyszą „Shout it Out Loud” kołatające im się po czaszce. Warto jednak dodać, że inna rockowa grupa – Manowar (tak, to ci panowie co śpiewali niegdyś o przywiązywaniu kobiet do łóżek i czynieniu z nich seksualnych niewolnic...;)) wydusiła z siebie 139 decybeli. Jednak, jako że wynik ten zarejestrowano podczas przedkoncertowej próby dźwięku, nie został oficjalnie uznany.

I na koniec...

Artysta o większym medialnym odzewie niż prezydent USA

Ten oto piosenkarz ma 20 milionów wielbicieli na Tweeterze - to więcej niż prezydent Barack Obama (14 milionów) czy sam Dalai Lama (4 miliony). Jakim to geniuszem i muzycznym ponadpokoleniowym guru trzeba być aby zyskać taką liczbę „wyznawców”...? Czy mówimy o Stingu? A może o Micku Jaggerze? Nieee...to musi być ktoś jeszcze bardziej bliski ideału.






A więc...



















































Jest to...















































ON! (Tak, wiemy, że rzygacie na sam dźwięk jego nazwiska, ale wraz z piękną pogodą i zielenią, która pokryła zapyziałe dotąd skwery, obudziła się w nas natura wiosennego trolla.)


U mad?




Źródła: 123


Oglądany: 109274x | Komentarzy: 38 | Okejek: 334 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.03

27.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało