Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dzień Babci - historia nietypowej staruszki

68 157  
414   17  
W piątek wielu z nas hucznie obchodziło Dzień Babci. Starowinki jeszcze pewnie nie doszły do siebie. Tymczasem my, w zastępstwie tzw. poprawin (mogłyby źle odbić się na zdrowiu seniorek naszych rodów) podjęliśmy decyzję o złożeniu babciom hołdu poprzez przedstawienie Wam pewnej nietypowej staruszki, która zamiast udać się na zasłużoną emeryturę, w dalszym ciągu zawodowo robi to co wychodzi jej najlepiej. Oto Doris Payne.

Doris Payne przyszła na świat w 1930 roku w Zachodniej Virginii. Mimo swego mocno podeszłego już wieku, ta energiczna staruszka wcale nie zamierza zmienić swego nietypowego sposobu na życie. Od przeszło 50 lat pani Payne trudni się okradaniem sklepów jubilerskich.
Myli się ten który myśli, że szanowna Doris naciąga na swą głowę zapyziałą pończochę, z szalonym wrzaskiem wpada do lokalu i mierząc ze strzelby do sprzedawczyni, której pęcherz odmawia posłuszeństwa na sam tylko widok wnętrza lufy, każe napełnić lniany worek świecidełkami o najwyższej wartości.


 
Metoda działań starowinki jest niezmienna od czasów kiedy Payne gwizdnęła swój pierwszy łup (a miało to miejsce w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku). Otóż kluczem do sukcesu jest tu wrodzona charyzma, urok i przesympatyczna aura, którą Doris emanuje. 

Sprytna przestępczyni pojawia się w sklepie jubilerskim elegancko ubrana i uczesana. Z miejsca podbija serce osoby stojącej za ladą. Przymierzając kolejne cenne świecidełka, urocza klientka wesoło zagaduje do obsługi, opowiada o swojej fascynacji drogą biżuterią. Długo zwleka z podjęciem decyzji dotyczącej tego, która z błyskotek stanie się jej własnością. Nić porozumienia zawarta między uroczą złodziejką a sprzedawcą pozwala pani Payne na bezczelne posunięcie - zanim taki na przykład pierścionek dyskretnie zniknie w jej kieszeni, Doris podtykając swą dłoń pod nos swej ofiary nieśmiało pyta czy aby na pewno ta akurat lśniąca ozdoba pasuje do jej image'u. Po chwili, bogatsza o kilka tysięcy dolarów, opuszcza sklep bardzo grzecznie żegnając się i obiecując rychły powrót do sklepu w celu dokonania ostatecznego wyboru.

Swój talent odkryła Doris przez czysty przypadek. Była najmłodszym spośród szóstki dzieci pewnego górnika i szwaczki. Miała swoją wielką pasję - uwielbiała siedzieć z nosem w mapie i pokazywać palcem swojemu ojcu miejsca, które w przyszłości z całą pewnością odwiedzi.
Pewnego razu załatwiając sprawunki, o które poprosiła ją mama, Doris zajrzała do swojego ulubionego sklepu z zegarkami. Od czasu kiedy rodzice obiecali jej kupno wymarzonego prezentu pod warunkiem uzyskania przez nią dobrych wyników w nauce, dziewczynka była nie tylko częstym gościem tego miejsca, ale i ulubioną klientką pana Benjamina - właściciela sklepu.

Kiedy przymierzała kolejny zegarek do sklepu wszedł biały, dostojny mężczyzna. Sprzedawca, nie chcąc uchodzić za sympatyzującego z czarnymi przedstawicielami biednej klasy, czym prędzej wygonił Doris z lokalu. Po chwili zorientował się, że małolata oddaliła się z zegarkiem na ręce. Wprawdzie pan Benjamin odzyskał przypadkowo zrabowany łup, ale z całą pewnością nie wiedział, że to wydarzenie stanowić będzie życiową inspirację dla Payne.
Od tego czasu Doris szlifowała swój złodziejski warsztat. Jej pierwszym „prawdziwym” trofeum był piękny oszlifowany diament warty 22 000 dolarów. Dwudziestotrzyletnia Payne weszła w jego posiadanie po wizycie w zakładzie jubilerskim w Greyhound. Łup spieniężyła w lombardzie za 7500 dolarów.

W końcu Payne doszła do takiej wprawy, że rabowanie biżuterii z amerykańskich sklepów przestało jej sprawiać jakiekolwiek trudności. Jednocześnie w biuletynach przeznaczonych dla właścicieli lokalów jubilerskich zaczęły pojawiać się ostrzeżenia przed działalnością pewnej czarnoskórej, dobrze ubranej oszustki. I tak też w latach 70. Doris postanowiła spełnić swe dziecięce marzenie i ruszyć na rabunkowy podbój świata. 
Skoro absolutnie żadnego problemu nie stanowiło dla niej wyniesienie ze sklepu klejnotu wartego 57 000 dolarów, trudno się dziwić, że niekiedy zdarzały jej się zachowania świadczące o jej, nazwijmy to - lekkim zblazowaniu. Podobno raz po zdobyciu pięknego pierścionka, szczęśliwa ze swego kolejnego sukcesu... wyrzuciła łup do najbliższego śmietnika.

Kradła w Paryżu, Monte Carlo, Nicei. „Zwiedziła” Grecję, Szwajcarię, Wielką Brytanię...
Oczywiście zdarzały jej się i pewne wpadki. Ogólnie rzecz biorąc spędziła łącznie dwanaście lat w więzieniu (miała okazję „zapoznać” się z wystrojem wnętrz zakładów karnych w pięciu różnych stanach). Chociaż trzeba przyznać, że raz udało jej się wyrwać z paszczy lwa - przebywając w federalnym areszcie w Teksasie symulowała chorobę aby zostać przeniesioną do szpitala. A stamtąd najzwyczajniej w świecie, nie budząc niczyich podejrzeń, wyszła. Nie oknem, nie wykopanym przez siebie tunelem, ale najnormalniej jak się da - drzwiami.





Niestety, tym razem Doris „wpadła” na dobre. Całkiem niedawno 80-letnia mistrzyni złodziejskiego fachu została zatrzymana i uznana winną ukradzenia wartego prawie 9000 dolarów pierścionka z diamentem. Grozi jej kara pięciu lat pozbawienia wolności.


 

Tymczasem docierają do nas wieści z Hollywood. W filmie opowiadającym historię Doris Payne główną rolę zagrać ma Morgan Freeman Halle Berry.


Źródła: 1234567

Oglądany: 68157x | Komentarzy: 17 | Okejek: 414 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

09.04

08.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało